ŻYCIE W JAKOŚCI PNG

Więzi emocjonalne łączące nas z bliskimi przyjaciółmi bywają często silniejsze, niż te, które dzielimy z własną rodziną. Szczególnie, kiedy ta druga porozrzucana jest po całej Polsce (albo świecie). Choć aspekt geograficzny to nie jest do końca dobre wytłumaczenie.

Mnie to już nawet przestało zaskakiwać, że więcej wiem o dzieciach swoich koleżanek, niż potomstwie dalszego czy bliższego kuzynostwa. Nie dziwi, że ludzie genetycznie obcy, są mi bliżsi, niż Ci ciasno spokrewnieni, z którymi widuję się raz na kilka dobrych lat. Ale gdyby głębiej się zastanowić, jest jedna rzecz, która spędza mi sen z powiek.

Bo każdy kogoś takiego ma.

Wujka, który zrywa się o świcie i niosąc w reklamówce kanapki z krakowską suchą (20 zł / kg), biegnie na przystanek, skąd razem z dwudziestoma innymi mężczyznami dzień w dzień, wyrusza w swoją tułaczkę do pracy. Łącznie jest poza domem jedenaście godzin i w nagrodę, pod koniec miesiąca przynosi do domu 2 500 zł netto. Czyli dokładnie tyle, ile średnio bierze popularna blogerka za krótką wzmiankę o marce na Snapchacie.

Kuzynkę, która ambicje o szkole wyższej porzuciła wraz z wypchnięciem na świat pierwszego dziecka. Bo ledwo starczało jej pieniędzy na mleko, a co dopiero mówić o czesnym i dojazdach. W wiosce, w której mieszka, mogła zostać kim tylko chciała. A więc została ekspedientką.

Bratową, która ślepo wierzy we wszystko, co napiszą w Internecie. Ciotkę, której nie stać na wstawienie górnej trójki. Szwagra alkoholika. Dziadka, który uważa, że już nic mu się od życia nie należy, a z każdą kolejną Familiadą iskierka w jego oku coraz bardziej gaśnie.

To takie smutne, kiedy uświadomisz sobie, że Twój sześcioletni pies ma za sobą więcej podróży nad Bałtyk, niż Twoja własna babcia. I kiedy widzisz w lodówce znajomych najtańsze produkty spożywcze. Albo odkrywasz, że Twoja chrześnica nigdy nie była na prawdziwych wakacjach.

Tak wiele czasu i uwagi poświęcamy, pomagając obcym ludziom: angażujemy się w zbiórki pieniężne nieznanych nam dzieci, 1% przeznaczamy na fundacje polecane przez sąsiadów, na lewo i prawo rozdajemy niepotrzebne ubrania na OLX. A tymczasem gdzieś za rogiem czekają na nas bliżsi ludzie. I tu nie chodzi tylko i wyłącznie o wsparcie materialne. Czasem wystarczy rozmowa, motywacyjny kop, dobre słowo, ręka wyciągnięta w odpowiednim momencie.

Bądźmy tymi, którzy pokażą im, że pomiędzy margaryną a masłem istnieje znaczna różnica.

I tymi, którzy pomogą wieść życie w jakości PNG, nie tylko JPG.