ATRAKCJE DOLNEGO ŚLĄSKA: ZIELENIEC


DSC_0521

W zeszłym miesiącu 125 z Was trafiło na mój blog poszukując atrakcji związanych z Dolnym Śląskiem. Co tu robić, pytacie, no więc odpowiadam.

W dzisiejszym odcinku zalecam wszystkim miastowym kuracjuszom oddychającym na co dzień kurzem oraz pyłem (i spaliną chciałam dopisać, ale słownik uparcie twierdzi, że to słowo nie występuje w l.poj.) na skierowanie się ok. 80 km na południe od Wrocławia, gdzie za licznymi pagórkami czeka cisza i las. I cisza i las. I tak w kółko. I nigdy dość.

Zieleniec to leżącą w Górach Orlickich dzielnica Dusznik-Zdroju (nie: Duszników-Zdrój), miejsce znane przede wszystkim wielbicielom sportów zimowych i rowerowych. Myślenie o tym urokliwym zakątku jedynie w kontekście kurortu narciarskiego to jednak wielki grzech oraz niedopatrzenie. Tyle rzeczy można tu robić wiosną i latem, tyle malowniczych tras czeka na spenetrowanie, włącznie z absolutnie zapierającym dech w piersiach torfowiskiem. Nie wspominając już o doskonałym położeniu, które aż prosi się o potraktowanie Zieleńca jako bazy wypadowej do innych miejsc (przykłady pierwsze z brzegu: Twierdza Kłodzko, rafting w Bardzie, krzywa wieża w Ząbkowicach Śląskich, forty w Srebrnej Górze, zamek w Kamieńcu Ząbkowickim). Jestem obeznana, bo pochodzę z Ziębic, miasta Edzi Górniak i okoliczne tereny znam – może nie jak własną kieszeń – ale całkiem dobrze. W kwestii noclegu – do dyspozycji przyjezdnych pozostaje kilkadziesiąt obiektów hotelowych, więc naprawdę jest w czym wybierać. My postawiliśmy na Vital & SPA Resort Szarotka (akceptują zwierzęta i mają obłędny sernik), ale w okolicy widziałam jeszcze kilka małych i większych pensjonatów, w których z chęcią zaszyłabym się na dłużej.

Smuci mnie tylko, że ziemia kłodzka jest przez turystów niedoceniana, że tłumy walą ciągle na Karpacz i Szklarską Porębę, potykając się o siebie na szlaku. Ale z drugiej strony, pewnie dlatego tak bardzo mi się tu podoba – tereny są wciąż bardzo dziewicze (przejedźcie się Autostradą Sudecką, a przekonacie się, o czym mówię), a i ludzi tu – szczególnie latem – jak na lekarstwo.

A to się ceni.
DSC_0524

DSC_0537
DSC_0389


DSC_0392

DSC_0421
DSC_0418

DSC_0373 DSC_0446 DSC_0449


DSC_0482
DSC_0500DSC_0382

DSC_0401

 

  • Najlepsze imprezy to zawsze te zielenieckie… Ech, łza się w oku kręci za Jakubcówką…

  • Z rozbawieniem wspominam moje pobyty na Dolnym Śląsku, ale właśnie nie we Wro, tylko w górach… Szukałam w Wałbrzychu noclegu, oczywiście się nie udało, ale jakieś osobowości spotkałam… Wylądowałam w Szczawnie-Zdroju, w jakimś ośrodku z dancingami, w pokoju z rozbitą szybą. Wcześniej jednak poznałam pana Tadzia, który w ciągu 10 minut, kiedy czekaliśmy na busa, zdążył opowiedzieć historię swoich licznych romansów, pokazać zdjęcia przy grobie „mamusi”… Potem w czasie przemieszczania się z miejscowości do miejscowości w celu zdobywania kolejnych szczytów spotkałam go jeszcze 3 razy! Raz nawet z jedną z kochanek ;-) I co istotne, pan Tadziu zawsze miał na sobie tę samą koszulkę, siatkowaną, coby chyba brzuchol lepiej eksponowała.
    W każdym razie wspominam to z ogromnym rozbawieniem, bo miałam jeszcze od groma „uroczych” przygód podczas zdobywania Wielkiej Sowy, Kłodzkiej Góry, Kowadła i kilku innych…
    Pozdrawiam
    Julka
    http://www.modnefrele.pl

  • A ja właśnie skończyłam planować tegoroczny tour de Dolny Śląsk przewidziany na sierpień. Tym razem w roli głównej wystąpią pałace kotliny jeleniogórskiej i dolina Bobru, w każdym razie z dala od przybytków pełnych tłumów. Tak miło ogląda się Twoje dolnośląskie refleksje, więcej poproszę!

    • Dolina Bobru brzmi dobrze – byłam ostatnio w Borowym Jarze. Postaram się w miarę możliwości częściej dodawać takie wpisy. Ukłony! :)

  • Piękne zdjęcia:) w podstawówce i gimnazjum każde wakacje spędzałam w Kotlinie Kłodzkiej, a dokladniej w Polanicy i było cudnie. Pozdrawiam.

  • przez pierwszych 18 lat życia oświaty kaganiec nosiłam właśnie w kotlinie kłodzkiej. skradłaś tym wpisem moje serce :)

    • A gdzie konkretnie? :)

      • gmina stronie śląskie, pod samiuśkim śnieżnikiem. pociągi kończyły tam swój bieg ;)

        • Piękne rejony, włóczyłam się tam w zeszłym roku zachwycona <3

  • Jak pięknie. Coraz bardziej chcę już być gdzieś indziej niż jestem aktualnie…

  • Anna

    A ja nigdy nie dotarlam jeszcze w Tatry,jedyny moj wyjazd w gory zarządzilam w Gory Stolowe,Radkow,Kłodzko zadziwiajaco piekne,jak z innej epoki, pieknie i tak…inaczej.

  • Zgadzam się w stu procentach, kompletnie niedocenione tereny Polski! Pamiętam z dzieciństwa zabitą dechami wioskę o nazwie Długopole i magiczną stacje kolejową, gdzie spędziłam z rodzicami wakacje.. wróciłam tam niedawno i nadal jest tak samo dziko. :)