Who let the dogs out?

W dzisiejszym odcinku odpowiadam na nurtujące ludzkość pytanie: co zrobić, kiedy Twój pies pozuje lepiej niż ty?

Otóż istnieje kilka opcji: 
1) Spośród wykonanych zdjęć wybieramy te, na których pies wyszedł beznadziejnie, ma rozmazane oko, włosy w buzi i takie tam. W ostateczności (kiedy już nic nie można znaleźć na tego skubańca) prezentujemy jego gorszy profil. A niech ma za swoje! 
2) Zakładamy mu mało twarzową smycz/obrożę, która nie jest kompatybilna z jego umaszczeniem. No wiecie, fashioniści mówią, że w tym sezonie modna będzie magenta? No to sruu mu żółć na plery czy inny brąz. Człowiekowi od razu cieplej zrobi się na duszy ze świadomością dysonansu pomiędzy kolorem sierści a barwą uprzęży. A myśleliście, że skąd ten uśmiech na czwartej fotce? 
3) Podczas pstrykania fot zagadujemy zwierzynę ożywionym głosem. Słowa klucze: a co to; zobacz, co ja mam; szukaj kota; itd. Pies na moment straci orientację, a jeśli macie równie ruchawy model, co ja, to zdąży już pewnie z siedem razy okrążyć własną oś. Wy w tym czasie możecie mizdrzyć się do obiektywu, wykorzystując jego nieuwagę, zdobywając tym samym nad nim przewagę.
Niestety istnieje spora szansa, o której nie mówi nawet Dorota Sumińska, że pomimo naszych starań pies i tak będzie grał pierwsze skrzypce na zdjęciach. Nawet jeśli zajdziecie go znienacka, a ten nie zdąży poprawić mejkapu. Na nic, powtarzam: na nic zdadzą się wasze miny i grymasy, fikołki i wyćwiczone pozy, kiedy w rodzinie macie tak fotogeniczną bestię. Wniosek na przyszłość: kupować zwierzaka z brzydką twarzą, nie będzie wtedy ryzyka, że ten wygryzie was z szafiarskiego interesu.
fot. Paweł
sukienka: adidas originals, bluza: CCKT, kozaki: tommy hilfiger, torebka: vintage shop, czapka: sinsay