ULUBIONE KOSMETYKI

DSC_0253 (960x680)
Lista moich ulubionych kosmetyków do pielęgnacji twarzy i ciała oraz do stylizacji włosów. Uwielbiam i polecam.

Przed lekturą tego tekstu pewnie przyda Wam się informacja o mojej skórze. Otóż jest ona najgorsza i nie do zniesienia: sucha, wrażliwa, skłonna do podrażnień (choruję na AZS) – znalezienie odpowiednich kosmetyków zajęło mi lata. W końcu skompletowałam swój ulubiony zestaw i staram się nie eksperymentować z nowościami, bo przeważnie kończy się to u mnie źle. Wszystkie produkty są podlinkowane do przypadkowych sklepów i polecam je bezinteresownie.

TWARZ I CIAŁO

CETAPHIL MD DERMOPROTEKTOR – nie trafiłam jeszcze na lepszy balsam do ciała. Bardzo głęboko nawilża, szybko się wchłania, nie pozostawia na skórze tłustego filmu. Trudno mi ocenić jego wydajność, bo smaruję nim całe ciało dwa razy dziennie (czasem częściej) i przy takiej regularnej i intensywnej aplikacji, 250 ml starcza mi mniej więcej na tydzień czasu. Zakładam jednak, że normalny człowiek ze zdrową skórą może wydłużyć ten czas kilkukrotnie. Oprócz ceny (ok. 50 zł / 250 ml) nie znajduję minusów.

SIQUENS KREM PRZECIWKO NIEDOSKONAŁOŚCIOM SKÓRY – to z kolei mój faworyt spośród kremów do twarzy. Ma bardzo fajną, lekką konsystencję, dobrze nawilża i doskonale nadaje się jako baza pod podkład. Dodatkowo przy regularnym stosowaniu można zauważyć złagodzenie zaczerwienień i innych zmian skórnych. Cena: ok. 30 zł / 30 ml. Aktualnie stosuję jeszcze NAWILŻAJĄCY KREM DO TWARZY MIXA, ale o ile na samym początku byłam zachwycona, o tyle po dłuższej znajomości zaczynam miewać wątpliwości i wstrzymam się z recenzją do zakończenia kuracji.

TOŁPA DERMO FACE – płyn micelarny do mycia twarzy i oczu. Testowałam trzy wersje tego produktu i zdecydowanie najbardziej podchodzi mi płyn physio – łagodzący, przeznaczony do skóry wrażliwej. Cena: 27,99 zł / 200 ml. Stosuję zamiennie z PŁYNEM MICELARNYM SIQUENS.

TOŁPA DERMO BODY, BUST – serum do biustu (a co!). Piersi niestety nie powiększa, ale pozwala utrzymać przyjemnie jędrną i wygładzoną skórę, a do tego pachnie tak obłędnie, że Wam mówię. Cena: 49,99 zł / 150 ml. PS Uwielbiam produkty Tołpa za zabawne komentarze na opakowaniach produktów (przykład poniżej).

MEDIDERM BATH – mój najlepszy przyjaciel do kąpieli. W sumie powinno się go rozpuszczać w strumieniu wody podczas kąpieli w wannie, ale ja stosuję go pod prysznicem. Produkt występuje w formie emulsji – pozostawia na ciele pokaźną warstwę ochronną, świetnie natłuszcza, a w połączeniu z Cetaphilem sprawia, że skóra jest gładziutka. Stosowałam do kąpieli płyny Oilatum, Emolium, Eucerin (w szczególności ten z 20% omega) ale Mediderm sprawdza się u mnie najlepiej. I do tego jest tani: 18,00 zł / 500 ml.

VICHY WODA TERMALNA – nie wyobrażam sobie upalnych, letnich dni bez tego produktu. Doskonale odświeża i nawilża skórę, nadając jej zdrowy wygląd. Cena: ok. 28 zł / 150 ml.

SALLY HANSEN AIRBRUSH LEGS – moje odkrycie zeszłego roku. Kiedy pierwszy raz usłyszałam hasło rajstopy w sprayu, w głowie miałam obraz kosmicznej substancji, materiału, który w dotyku faktycznie przypomina standardowe rajty. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że te nowoczesne rajstopy, to po prostu koloroyzujący spray (łee). Oświadczam, iż produkt jest genialny: nadaje ładny kolor, kamufluje siniaki i zadrapania (cellulitu niestety nie) i sprawia, że nogi wyglądają no zajebiście, co tu będę dużo mówić. Trzeba się trochę natrudzić, by nie narobić sobie plam i zacieków (produkt zasycha w tempie ekspresowym), ale jak już opanujemy odpowiednią technikę, nie będzie na nas bata. Utrzymuje się na ciele cały dzień, nie wyciera się, nie zmywa i nie brudzi ubrań. Cena: ok. 50 zł / 85 g.

DSC_0256 (960x584)

WŁOSY

BIOVAX SZAMPON INTENSYWNIE REGENERUJĄCY – z proteinami mlecznymi i emolientami. Jedyny szampon, po którym nie muszę używać żadnej odżywki. Już w trakcie mycia sprawia, że włosy stają się miękkie i wygładzone. Zresztą mogę polecić większość produktów BIOVAX, które stosowałam, a w szczególności regenerujące maski i odżywki, które również używam. Cena: ok. 20 zł / 200 ml.

OLEJEK ARGANOWY – w momencie, kiedy olejowanie włosów stało się modne, drogerie zalane zostały produktami z cząstką argan w nazwie, w związku z czym coraz trudniej jest trafić na dobry jakościowo, nieprzetworzony produkt. Kilka razy dałam się skusić na olejki ze sklepów kosmetycznych, ale w porównaniu do tego oryginalnego, który kupuję na allegro, miały się zupełnie nijak. Mój ulubiony olejek pachnie całkiem brzydko, za to daje rewelacyjne efekty. Nakładam go na zmoczone włosy, po czym po chwili zmywam szamponem, nie nakładając dodatkowo odżywki. Nie wiem czy taka kolejność jest prawidłowa, jednak w moim przypadku to jedyna słuszna droga. Po takiej arganowej kuracji włosy są lekkie, miękkie, puszyste i lśniące. Cena: 76 zł / 250 ml.

L’OREAL PARIS ELLNET – lakier do włosów farbowanych; jedyny produkt do stylizacji włosów, jaki używam. Nieźle utrwala, dodaje objętości, nie skleja i przede wszystkim odjechanie pachnie. Cena: ok. 19,90 zł / 250 ml.

L’OREAL SUBLIME MOUSSE – pianka do farbowania włosów, elegancko się nakłada. Odcień, jaki stosuję najczęściej, koloroyzując włosy na ciemno: 300 naturalny głęboki brąz lub 400 naturalny ciemny brąz. Kiedy farbuję włosy na rudo używam odcienia 740 płomienna miedź. Cena: ok. 35 zł / opakowanie.

Ostatnimi czasy stosowałam także PŁOMIENNĄ ISKRĘ JOANNY (modelka na opakowaniu skutecznie zniechęca do zakupu i odstrasza także) – daje bardzo fajny kolor (TUTAJ dzień po farbowaniu), ale niestety bardzo szybko wypłukuje się z włosów i jak to farba za 5 zł nie nadaje blasku ani połysku.

Następnym razem zdradzę Wam ulubione produkty do makijażu.

Ave!