TOSKANIA – ZDJĘCIA

DSC_0298 (1000x667)

Podczas tegorocznych wakacji zdałam sobie sprawę, jak bardzo zmieniło się moje myślenie o podróżowaniu. Jeśli sięgnęlibyście pamięcią do okresu sprzed 4, czy 5 lat, pojawiłby Wam się obraz Venili poszukiwaczki przygód – byłam tak złakniona świata, że zupełnie nieistotne było dla mnie w jakich warunkach będę spać, czy będzie to pokój u obcej osoby, czy może łóżko w obskurnym hostelu. Cel i czas podróży wyznaczały mi tanie linie lotnicze i ich niedrogie bilety, a każdej wycieczce przyświecało hasło: zobaczyć jak najwięcej – co w rzeczywistości polegało np. na zjechaniu w ciągu tygodnia połowy kraju i wiązało się z powrotem do ojczyzny w stanie wskazującym na wyczerpujący. Nie dziwię się ani trochę ówczesnemu podejściu – bo choć byłam studentką z żałosnymi zarobkami, nigdy nie brakowało mi odwagi, by ruszyć przed siebie. Nawet jeśli tylko z garstką euro w kieszeni.

Kilka lat później macie przed sobą pannę wygodnicką, która nie akceptuje już przypadkowości i bylejakości. I jeżeli ze względów finansowych nie może zrealizować swoich planów, woli zostać w domu – niejednokrotnie przekonała się bowiem, że tani hotel w nieciekawej dzielnicy potrafi przyćmić urok najfajniejszego miasta, a odmawianie sobie czegoś na każdym kroku (bo za drogo, bo po powrocie będzie trzeba zapłacić czynsz) nie sprawi, że poczujemy się jak na wakacjach.

Ogromnie zaczęły mnie także wkurzać krótkie wyjazdy, podczas których jestem w stanie tylko liznąć klimat danego miejsca. A ja bym chciała wsiąknąć w atmosferę miasta, dotrzeć do miejsc nieturystycznych, w których łokieć w łokieć je się śniadania razem z tamtejszymi, mieć swoje ulubione kawiarnie, jeść pączki na ławce i gapić się przed siebie i wyjeżdżać dopiero w momencie, kiedy  poczuję się częścią przystającą do całości.

Tym oto nostalgicznym wstępem (w końcu jestem mistrzynią dramy), zapraszam Was do obejrzenia reszty zdjęć z Toskanii. Pierwszą część znajdziecie tutaj.

DSC_0001 (1000x667) DSC_0004 (933x1400) DSC_0005 (933x1400) DSC_0032 (933x1400) DSC_0040 (933x1400) DSC_0044 (933x1400) DSC_0059 (1000x667) DSC_0066 (933x1400) DSC_0068 (1000x667) DSC_0076 (1000x596)

Jeśli chodzi o praktyczną stronę wyjazdu:

– nocowaliśmy w Monastero San Silvestro, XIV-wiecznym budynku o charakterystycznej dla tego regionu zabudowie. Na miejscu czekał na nas klimatyczny apartament (salon z aneksem kuchennym, sypialnia oraz łazienka) z wysokimi sufitami i imponującej wielkości kominkiem – po pobycie tam automatycznie przestało mi się podobać nowe budownictwo. Donato – gospodarz obiektu służył pomocą i chętnie dzielił się wskazówkami dotyczącymi mniej turystycznych atrakcji oraz lokalnych restauracji.

– na lotnisku wypożyczyliśmy samochód (Fiat 500). Początkowo zastanawialiśmy się nad dojazdem pociągiem, wszak jak wiadomo Włochy mają bardzo dobrze rozwiniętą sieć kolejową, ostatecznie postawiliśmy jednak na samochód. I dobrze! Oczywiście, że można zwiedzić Toskanię bez auta, wszystko się da, ale zdecydowanie trudniej dotrzeć do niektórych miejsc, a transport publiczny zabierze jednak trochę więcej czasu.

– dojazd z lotniska w Bolonii do Cortony (A1 kierunek Rzym) trwa ok. 2,5h ; koszt przejazdu autostradą: 14 euro

DSC_0081 (933x1400) DSC_0082 (1000x667) DSC_0088 (933x1400) DSC_0104 (1000x667) DSC_0119 (1000x667) DSC_0181 (1000x667) DSC_0200 (933x1400) DSC_0309 (933x1400) DSC_0310 (933x1400) DSC_0317 (1000x667) DSC_0318 (933x1400)

  • O rany, tam jest naprawdę tak ładnie <3

  • o nie, to mowisz że i mi się odechce? teraz mamy tak, żeby sie nachapać jak najwięcej, a więcej niż kilka dni przy moim tempie zwiedzania w jednym miejscu nie usiedzę, bo… nuda, panie! ile masz lat, venilo? ile mi zostało czasu?

    • Może to nie kwestia wieku, tylko – jak w większości zmian – jakiegoś mocnego przeżycia. Dla mnie było to zrobienie USA: NYC, DC, Miami, połowy południa, Nevady z atrakcjami przyrodniczymi w okolicy oraz całej Kalifornii w 3,5 tygodnia. Wróciłem jako wrak, a wakacje były pełne stresu, sprawdzania wieczorami drogi i noclegu do kolejnego miejsca, zamiast picia wina z hostem z airbnb. Never again!

      • Elżbieta – w moim przypadku to kwestia nie wieku (mam 27 lat), a zmiana stylu życia. Przy ogromie obowiązków, jaki mam teraz wokół siebie każdy wyjazd, a więc i wolne w pracy, chcę wykorzystywać przede wszystkim na odpoczynek. Co oczywiście nie oznacza, że relaksuję się siedząc cały dzień na leżaku, co to, to nie! Też jeżdżę i zwiedzam, ale jakoś tak bardziej świadomie i z umiarem.

        Igor Mróz – wiem, o czym mówisz, bo byłam ponad 7 tygodni w podróży dookoła świata. Oczywiście – niesamowite przeżycie, ale z drugiej strony ogromny wysiłek psychiczny i fizyczny – jet lag oraz stres, że na którymś etapie coś może pójść nie tak + zmiana strefy czasowej średnio raz w tygodniu… Oczywiście swoje zobaczyłam, ale dziś wolałabym te 7 tygodni spędzić w jednym kraju (albo chociaż na jednym kontynencie), zagłębiając się dokładniej w konkretną kulturę.

        • 7 tygodni na kontynent to chyba tylko jeśli to Australia lub Antarktyda :-)

  • Pani Mądralińska

    Boimy się, że nie zdążymy, że nam czasu albo pieniędzy braknie na podróże. Że inne sprawy będą ważniejsze. Więc jak już wyjeżdżamy, jak już jest ta OKAZJA to musimy jak najwięcej zobaczyć i zwiedzić. Myślę, że do smakowania swoich podróży trzeba dojrzeć. Jak mamy 20 lat to chcemy ze wszystkiego wyc

  • Dokładnie to samo się u mnie zmieniło. Jeszcze kilka lat temu mogłam spać pod gołym niebem na plaży w Valencii (o mały włos nie zostałam przejechana przez samochód sprzątający). Teraz marzy mi się wygodny wypoczynek; śniadanie na pięknym, dużym tarasie z jeszcze piękniejszym widokiem na lazurowe morze; spokojne zwiedzanie miast wypożyczonym autem i wtapianie się w lokalne społeczeństwo.

  • mam podobnie i mysle, ze jest to jak najbardziej kolej rzeczy!

  • hmmm, Vanilo, czy Twoim towarzyszem podróży/życia jest Paweł Bielecki? Tak oglądam Twój post i patrzę… kurczę, znajoma twarz, czy to autor mojego nowo odkrytego ostatnio, przepięknego bloga? Czy to możliwe?:) (świat mały…)

    • O tak! Niezmiennie od 11 lat :)

      • kurczę, ależ super:) gratuluję Wam obojgu – Pawła teksty na blogu – po prostu literackie mistrzostwo. Na jego wpisy się czeka, przy nich się przeżywa – miłość, tęsknotę, szczęście… Wpis: „Jej zapach gnieździ mi się w nozdrzach” zdobył moje serce. Jakiś czas myślałam nawet, kim może być ta szczęściara, o której pisze:) Totalna niespodzianka! Pozdrawiam ciepło z Białegostoku!:)

  • Kaśka F.

    Klimat taki,jaki kojarzę z Toskanii. małe miasteczka z dala od najpopularniejszych atrakcji i knajpki, gdzie nikt nie mówi inaczej niż po włosku – najlepsze;) ale wciąż jeżdżę do włoch z namiotem na dziko (mam 30 lat i wcale nie nadmiar urlopu w ciągu roku, ale jednak poranna kawa przed namiotem z kawiarki z palnika i śniadanie na wybranym wcześniej wzgórzu z widokiem na miasto wygrywają z innymi formami noclegu;), w lipcu na motorze, teraz samolotem, więc mam pytanie praktyczne – z jakiej wypożyczalni braliście auto i czy były jakies kruczki ?

    • Wypożyczaliśmy samochód z AVIS na lotnisku – czy były jakieś kruczki nie wiem, bo wykupiliśmy dodatkowo pełne ubezpieczenie, w związku z czym nie musieliśmy sobie niczym zawracać głowy. Spóźniliśmy się godzinę z oddaniem auta i nie było żadnego problemu, kwota za wypożyczenie została najpierw zablokowana, a kilka dni po naszym powrocie pobrana z konta. Ogólnie jesteśmy zadowoleni.

      • Kaśka F.

        Dziękuję :) będzie Fiat 500 (bo wymarzony na jazdę po Włoszech), będą 30ste urodziny męża na wzgórzu i (oby nie) będzie problemów ze stłuczkami ;)

  • Ula

    Ja nadal jestem na etapie studentki z żałosnymi zarobkami więc może poczekam na czasy ‚dorosłości’, żeby się na temat różnicy w podejściu do podróżowania wypowiedzieć. Wiem, że to naturalna kolej rzeczy, bo moje podejście do podróży też ciągle ewoluuje, ale z drugiej strony czasem dobrze jest też sobie przypomnieć, że pełna wygoda nigdy nie podsunie tych wszystkich przygód, które po podróży zostają w tobie na długie lata i które wspominasz najchętniej :)

    • Gertruda Burgund

      o, o, z tymi przygodami a nie wygodami zgadzam się w pełni! :)

  • Grzegorz Okaz

    Dziwnie znajoma „wygodnickość”. Dobiera się do człowieka jakoś przed 30-stką. Jedyny wyjątek stanowią wyjazdy na żagle, gdzie nie raz łazi się przemoczonym przez tydzień i człowiek nie ma z tym problemu. ;)

  • Przyznaje, że mam podobnie co do tego „wygodnictwa”. W każdym razie szkoły przetrwania, warunki ekstremalne już mnie nie kręcą tak jak dawniej, męczą :( Ah, cudowna Toskania. To takie jedno z tych miejsc, które trzeba chyba na własne oczy zobaczyć, poczuć. Dream.

  • U mnie z wiekiem najlepiej w wyjazdach lubię moment, gdy znajdę ulubioną kawiarnię, pójdę tam rano na śniadanie i kawę, a później mogę pozwiedzać – bez pośpiechu i ustalonego planu. Do tego trzeba jednak powyżej 2 tygodni :D

  • Aga

    Mieszkałam w Monastero San Silvestro pod koniec września, więc chyba pięknie się minęłyśmy :) Pozdrawiam!

    • O! My byliśmy od 28.09-2.10.
      Zadowolona z pobytu?

      • Aga

        Wyjechaliśmy 26.09, więc prawie prawie :) Bardzo zadowolona, zwiedziliśmy całą Toskanię, ale okolice Cortony chyba najbardziej wryły się we wspomnienia. San Silvestro z uroczym właścicielem to atrakcja sama w sobie, poza tym udało nam się nawet poznać Frances Mayes i jej męża. Tymczasem jesienne pozdrosy z Warszawy!

  • Gertruda Burgund

    Najpierw pomyślałam: ha, ciekawe czy jak będę w Twoim wieku ( ;) ) to też taka podróżnicza w podejściu przemiana się we mnie dokona… A później przyszło mi do głowy: że właściwie łączę w pewien sposób te dwa podejścia. Niskobudżetowości, chęci złapania jak najwięcej (ale: tego, co mnie interesuje, a nie wszystkiego co się d), a i do nasycenia wtapiania się w klimat miejsca. Jak w dwutygodniowej podróży stopem po Gruzji: http://fotografia-prania.blogspot.com/search/label/Gruzja . Tylko właśnie żeby „poczuć się jak u siebie” potrzebuję nie wchodzić w rolę „turysty w apartamencie” (brrrr… aż mnie wzdryga..), bardziej spać w namiocie nad miastem, spędzać błogie poranki nad rzeką jedząc śniadanie na trawie, być blisko ludzi stamtąd – właśnie przez autostop, czy korzystając z ich gościnności… ooo, aż się rozmarzyłam podróżniczo… :)

  • Kaś K

    Podróżniczko z Wrocławia szkoda, ze Cię wcześniej nie poznałam bo z chęcią bym sie z Toba wybrała w jakas podróż. Teraz to tez juz jestem po studiach z poukładanym życiem prywatnym a czy zawodowym to nie dokonca, ale mam nadzieje ze mi sie uda