THE LETTER

Wspominałam Wam o lekcji scrapbookingu, którą udało mi się zaliczyć w październiku u Justyny. Razem z dziewczynami (Justyną i Beatą) wymyśliłyśmy sobie projekt 3xR (rudy kolor włosów do czegoś zobowiązuje), w ramach którego będziemy spotykać się i wspólnie uczyć nowych rzeczy.

Pierwsze spotkanie odbyło się u Justyny, która prowadzi blog Ruda wykleja. Na kilka godzin (czerwone wino wydłuża czas pracy, szczególnie kiedy się wyleje) zamieniłyśmy się w posłuszne kursantki i pod okiem pani nauczycielki rozpoczęłyśmy swoją przygodę ze scrapbookingiem. Jeśli przejrzycie sobie blog Justyny, szybko zorientujecie się, że trafiłyśmy w najlepsze ręce. Muszę przyznać, że poza robieniem różnego rodzaju kolaży, nigdy nie ciągnęło mnie specjalnie do zajęć plastycznych, dlatego też własnoręczne stworzenie kartki okazało się nie lada wyzwaniem. Jak tu zdecydować się na wzory, kolory i dodatki, kiedy chciałoby się dodać WSZYSTKO. Ostatecznie po stoczeniu walki z linijką i nożykiem do tapet, po wielu zaciętych dyskusjach oraz dywagacjach na temat tego czy mała dziewczynka zauważy, że krzywo przykleiłam literki, zrobiłam sama, sama, sama (prawie) kartkę urodzinową dla Madzi. Po wykonaniu zadania odbyła się sesja zdjęciowa w celu demonstracyjnym, której towarzyszyło hasło przewodnie meblościanka – that’s the limit, a ja byłam tak zadowolona ze swojego dzieła, że w drodze powrotnej do domu, miałam ochotę dzielić się swoim szczęściem ze wszystkimi sąsiadami (za dużo kleju).
Jak na pierwszy raz, to chyba nie jest źle, co?
Nie dość, że świetnie się bawiłam w towarzystwie dziewczyn, to nareszcie odkryłam w sobie radość tworzenia czegoś nowego, a przy okazji (mam nadzieję), sprawiłam komuś radość. Już nie mogę się doczekać na nasze kolejne zloty.
PS Przy okazji zachęcam do zapoznania się z serwisem Marzycielska Poczta. Jest wiele sposobów, żeby pomagać innym :)