RESTAURANT DAY WROCŁAW

DSC_0368 (960x640)

 

Restaurant Day to jednodniowa, cykliczna impreza gastronomiczna, w trakcie której kto-tylko-chce, może zostać szefem kuchni i zaprezentować swoje kulinarne zdolności. Nie trzeba posiadać kierunkowego wykształcenia ani specjalnych talentów, wystarczy zamiłowanie do jedzenia.

Lutowa edycja zbiegła się w czasie z Wrocławskim Bazarem Smakoszy (przestrzeń dla lokalnych producentów żywności), który każdej niedzieli odbywa się w Browarze Mieszczańskim. Tym razem można więc było upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, że tak pozostanę w klimatach kulinarnych. Pomyślałam zatem, że warto się tam wybrać. Okazało się, że podobnego zdania było wielu innych ludzi, bo na miejscu zastaliśmy tłumy. W jednej z części Browaru można było zapoznać się z ofertą miejscowych sklepów ze zdrową żywnością oraz lokalnych przedsiębiorstw (tu do gustu w szczególności przypadła mi marka Polska Róża, oferująca naturalne soki oraz Etno Cafe – palarnia kawy z Etiopii), w drugiej części odbywał się natomiast Restaurant Day. Tam z kolei każdy smakosz miał szansę skosztować przygotowywanych specjałów m.in.: sushi (Sebu Sushi), ciast i słodkości (Cake and the city), przysmaków dawnego Breslau (np. grog), wędzoną wieprzowinę z powidłami BBQ na śliwce z macą i otrębami (Hartman’s street food) albo takich pyszności, jak np. chlebowy biszkopt pszenno-żytni z masą kakaową i wiśniami,

Ze wszystkich możliwych trendów chyba najbardziej cieszy mnie moda na zdrowe jedzenie. Wiem, że to określenie często bezprawnie wykorzystywane jest przez koncerny spożywcze, które za każdy produkt z przedrostkiem -eko na opakowaniu każą sobie płacić bajońskie sumy, a w rzeczywistości niewiele wspólnego mają z organiczną żywnością. To jednak fajnie, że ludzie (w tym ja) po etapie zachłyśnięcia się tanim, hipermarketowym produktem, zaczęli świadomiej konsumować i nie jest im obojętne to, co wkładają do koszyka. Przy okazji tego wpisu przypomina mi się jednak najsmutniejszy fragment z filmu 33 sceny z życia, w którym leżąca na łożu śmierci Barbara wypowiada zdanie: A ja głupia myślałam, że jak będę jadła brokuły, to nie zachoruję na raka”… 

I tym optymistycznym akcentem, pragnę skłonić Was do refleksji.

Ave!

DSC_0369 (946x1400) DSC_0372 (933x1400) DSC_0377 (960x640) DSC_0378 (960x640) DSC_0380 (960x640) DSC_0383 (960x640) DSC_0385 (933x1400) DSC_0387 (960x640) DSC_0388 (960x640) DSC_0397 (933x1400) DSC_0399 (960x640) DSC_0404 (933x1400) DSC_0407 (933x1400)

 

  • Ula

    Ojej a ja nic o tym nie wiedziałam!Szkoda,że post już po fakcie ;)

    • Mieszkasz we Wrocławiu? :>

  • Ja też tam dziś byłam i mimo, że kupiłam sobie trochę pyszności, to nie załapałam się już na nic dobrego w sekcji restauracyjnej i generalnie wróciłam do domu niezadowolona. Smutny trochę ten event jak tak ciemno i ponuro jest na zewnątrz. A wewnątrz nie lepiej.

    • My byliśmy ok. godziny 14.00 i było jeszcze sporo rzeczy do jedzenia :)

      • wpadnij na edycję letnią na świezym powietrzu :)

  • Boszszszsz…jak ja tesknie za Wrocłaaaaaaaawieeeeeem!!!!
    wiecej Wrocławia na blogu prosze! :-)
    pozdrawiam zza gor i lasow!
    Wrocławianka

  • Inspirujące wydarzenia. Fajny reportaż! W Łodzi też dzieją się podobne ciekawości, ostatnio był na przykład festiwal Jedzenia :) Pozdrawiam, Monika

  • I że do mnie newsy nie dochodzą zanim przestaną być newsami :(

    • Ja tu się właśnie dowiaduję, że ty we Wrocławiu mieszkasz?

  • Niestety przegapiłam Restaurant Day, ale regularnie odwiedzam Bazar Smakoszy. Nie mogę oprzeć się ciastom ze stoiska onzmywa.