REDHEAD GIRL

Wpis jest elementem współpracy z marką Inneov

15.02 (5)

Z popiołu wstanę płomiennowłosa, by połknąć mężczyzn jak powietrze – Sylvia Plath.

Przez niemal całe dzieciństwo ścinana byłam na chłopaka. Mama uznała, że mam na głowie puch, nie włosy i tropem wiejskich wierzeń oraz zabobonów, poddawała mą głowę zabiegom fryzjerskim, mającym na celu przybliżyć moje lico do pucołowatych policzków Anaruka z Grenlandii. Do szóstego roku życia moje włosy ścinała sąsiadka o pseudonimie Barbie (wszystko przez bujną blond trwałą na głowie), więc możecie sobie tylko wyobrazić jakość tych usług. „Postrzyżyny” na kuchennym taborecie, między zlewem a koszem na śmieci przy akompaniamencie niedyskretnych nut zapachowych bigosu – to był element mojego dzieciństwa. Aż dziw, że nie załapałam jakiego zaburzenia płci ni osobowości. I tak, mam w albumach zdjęcia pt. ja w żółtym dresie oraz z fryzurą na dresa, ja w niebieskim sweterku ścięta na zapałkę niczem Sinead O’Connor (ohohooo, Barbie widocznie wtedy poniosło) oraz ja ścięta na grzyba (#najgorzej, nawet sobie tego nie wyobrażajcie).

Najwidoczniej moje włosy na tyle z popiołów powstały lub mama zdecydowała, że skoro wychodzę do ludzi (zerówki), muszą być ze mnie ludzie i dała wolną rękę mojej czuprynie. Standardowo, jak wszystkie cziksy w tym wieku zapuszczałam włosy do komunii. W podstawówce panowała swego rodzaju rywalizacja, o to kto doniesie do ołtarza dłuższe pnącza na plecach, po to, by po białym tygodniu ostentacyjnie, w ramach wyzwolenia i pierwszych oznak feminizmu obciąć je na krótko u osiedlowego fryzjera. Noc przed tym wielkim dniem kojarzy mi się z bólem – wałki na głowie miały uczynić ze mnie najpiękniejszą dziewczynkę w parafii, tymczasem loki zdążyły osiąść na laurach już w drodze do kościoła. I tyle byłam piękna.

Mój naturalny słomkowy blond z wiekiem zaczął przeistaczać się w blond ciemny, w kuluarach nazywany mysim, zaczęłam więc kombinować z rozjaśnianiem, po czym przerzuciłam się na ciemny brąz. Jako że jestem jednak ciekawska i nie należę do grona kobiet, które przez całe życie mają na głowie jeden kolor włosów oraz tę samą fryzurę od momentu poczęcia po zamążpójście (przesadziłam, wiem), pewnego dnia na studiach, rzuciłam książką o podłogę i zakrzyknęłam sama do siebie, gdyż mieszkałam w kawalerce: będę ruda. Taka byłam szalona!

Jak pomyślałam, tak też uczyniłam.

I to właśnie ognisty kolor włosów sprawił, że zostałam zaproszona do kampanii promującej INNEOV DENSILOGY – kuracji, mającej na celu poprawić jakość mojej czupryny, a także zwiększyć jej objętość. Jako że regularnie farbuję włosy, uznałam, że taka odżywcza pielęgnacja od środka będzie strzałem w dziesiątkę.  Po trzech miesiącach regularnego łykania kapsułek zauważyłam, że zaczęło mi wypadać zdecydowanie mniej włosów niż dotychczas i stały się one faktycznie nieco grubsze i gęstsze. Nigdy specjalnie nie wierzyłam w tego typu kuracje, ale muszę przyznać, że miło się zaskoczyłam. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić, to do wielkości kapsułek – są naprawę duże.

1a

 

RUDZIELCE!

Dołączcie do drużyny ognistowłosych, której przewodzę i dodajcie zdjęcia swoich fryzur. Nie dajmy się ani blondynkom ani brunetkom! Do zgarnięcia są 3 nagrody główne – profesjonalne metamorfozy fryzury, a także nagrody dodatkowe – miesięczne kuracje suplementami diety Inneov Densilogy (za każde 50 wgranych zdjęć 10 miesięcznych kuracji).

Szczegóły akcji znajdziecie tutaj: http://www.inneov.pl/artykul/Pokaz-Sile-Swoich-Wlosow/a2139.aspx?articleCode=WHF_PL

W kampanii bierze także udział Karolina z bloga Charlize Mystery oraz Paula z Beauty Fashion Shopping. Dziewczyny kolejno reprezentują: brunetki oraz blondynki.

  • Paulina Zakrzewska

    Powiem Ci, że moja Mama również wierzyła, że ścinanie na krótko włosów pomoże im nabrać siły. Tak więc.. tak samo jak Ty byłam maltretowana grzybkami, zapałkami, paziami i innymi dziwadłami. W końcu na koniec gimnazjum się wkurzyłam i się zafarbowałam. Właśnie na rudo, o! Nawet nie wiesz jak wtedy miałam przechlapane – to było jakieś 7 lat temu. Tak więc niestety byłam zaczepiana przez różnych ludzi i zawsze dostawałam obelgami w twarz. :D Że ja taka, owaka.. moja rodzina do trzeciego pokolenia wstecz wyzwana. Teraz bycie rudym to .. jakby to nazwać – prestiż, coś fajnego? Teraz powstają artykuły jakie to rude fajne, cudne, piękne i w ogóle.. Kiedyś – żyć się nie dało. Ja mimo wszystko się nie poddałam i dalej się farbowałam tak jak chciałam – i tak zostało do dzisiaj. :)

    • Przypomniała mi się jeszcze jedna fryzura, nie wiem jak ją fachowo nazwać i na szczęście nigdy nie musiałam nosić tego na głowie, ale moje koleżanki i kuzynostwo już i owszem. A więc: ścięcie na chłopaka i pozostawiony przy karku taki długi kosmyk. O boże, jak ja tym gardziłam. Do dziś widzę niektóre dzieci (najczęściej chłopców) z tym nieszczęściem na małej czaszce i zastanawiam się, dlaczego rodzice im to robią.

      • Paulina Zakrzewska

        No, ja też to pamiętam.. wydaje mi się, że rodzice chcieliby takie 2in1 – czyli nie wiadomo czy to chłopiec czy już dziewczynka. :D

      • My to nazywaliśmy czeski piłkarz!
        Moja mama to samo, krótka fryzurka to koszmar mojego dzieciństwa:) Pięknie Ci w tym odcieniu, ja farbuję henną khadi żeby oszczędzić swoje anemiki:)

        • „Czeski piłkarz” :D Henna khadi powiadasz – można kupić ją gdzieś stacjonarnie?

          • WROCŁAW:

            – Sklep kosmetyczny Helfy.pl – Kosmetyki naturalne

            Ul. Hallera 8, 53-318 Wrocław

            ul. Świętego Mikołaja 40, 50-127 Wrocław
            – Sklep Saponando

            ul. Widna 6, Hala Kupców „PERŁA”

            50-055 Wrocław

            tel. 503 803 320

            http://www.khadi.pl/gdzie-kupic
            IMO najpiękniejsza jest po prostu ta http://www.khadi.pl/naturalna-henna
            Na wzornik nie ma co patrzeć, tylko na wyniki koloryzacji dziewczyn (biorąc pod uwagę kolor materiału wyjściowego:) Wspaniale działa na włosy, odżywia i dodaje blasku, stopniowo się wypłukuje bez odrostów. Po hennie stosuję olejowanie (Dabur Vatika, rewelacja) i nie mogę się nachwalić. Myszo, żegnaj!:DD

            Żeby nie było niespodzianek warto zrobić próbę na pasemku spod spodu – nie wiem jak się zachowa na włosach już farbowanych chemicznie.

          • Dzięki ;) Przy okazji przejdę się do Helfy.

          • Prosię:) Poszperaj, jako neofitka jestem oszołomiona kosmetykami o korzeniach markokańskich, indyjskich i uwaga rosyjskich! Oni mają szampony bez wysuszającego SLS! Nigdy nie miałam tak ładnych włosów jak teraz – mimo że rzadkich bo po ciąży nie wróciły do swojej gęstości. A dzieciak ma prawie 3 lata, heh:/

        • Karolina Ciura Kuczyńska

          pozwolę sobie się z tym określeniem nie zgodzić. mój synek ma fryzurę na ‚czeskiego pilkarza’ i oznacza to ni mniej ni więcej tylko – krótko z przodu, długo z tyłu’ ;)

      • Cloelia Nalini

        czeski dywan!

  • Ooo może wezmę udział, też jestem rudowłosa (farbowana oczywiście, naturalne też mam mysie..) ale moje włosy są baaaardzo cieniutkie od zawsze, a do tego wypadają mi zawsze na wiosnę okropnie więc taka kuracja by się przydała :) nie wierzę też w te cud-kuracje, ale skoro polecasz to można Ci chyba zaufać :))

    • Trzymam zatem kciuki, żebyś wygrała kurację i mogła przekonać się na własnej skórze (głowie) :)

  • MissUnderstood

    Ja się zrudziłam nagle. Wróciłam na tydzień z Paryża do Łodzi… a z Łodzi do Paryża już byłam ścięta na boba, ruda i z wielkim kolczykiem w nosie (jezu…). Od rudego, przez kolor marchewki, herbaty, jajka doszłam wreszcie do blondu (więc powinnam siedziec cicho). W każdym razie, jeśli chodzi o gamę fryzur dziecięcych, to ja byłam ścinana na chłopca od pierwszej klasy podstawówki. Do komunii, jako jedyna bodaj, poszłam w krótkich. A jak ktoś mnie mylił z chłopcem, to na myśl mi nie przyszło sprostować! Byłam dumna ze swojej odmienności i gardziłam warkoczami i końskimi ogonami. Dziś w duchu jestem dumna z moich dziecięcych krótkich włosów i oporu wobec oszalałego na punkcie spinek do włosów społeczeństwa. A, żeby nie było, jestem „born in 80”.

  • dziadowska

    A ja jestem ruda od zawsze i tego nie chcę zmieniać, ale co do fryzury to mogłabym, bo mam ciągle długie, lekko falowane włosy. Lubię taki styl, ale można czasami zaszaleć. Fajnie, że nareszcie coś dla rudych.

  • Ruda M

    Uwielbiam jak piszesz!
    Miałam/ mam tak samo, puch na głowie, włosy na chłopaka „bo łatwiej ci będzie”, jasny blond który zrobił się mysi i teraz rudy!

  • Dominika89

    Ja i siostra od urodzenia miałyśmy zapuszczane włosy „do komunii” i tylko końce ścinane. Siostra 2 lata starsza. No i po moim białym tygodniu jechałyśmy na wycieczkę. Mama z argumentem, że „kto nam tam będzie mył i suszył te włosy do pasa” obchlastała nas na zapałki… Traumę miałam przez kolejne 14 lat. Zaraz po urodzeniu dziecka 2 lata temu matka mnie znowu namówiła żebym obcięła włosy „bo przy dziecku nie będziesz mieć czasu na zajmowanie się włosami do pasa” no i „od komunii wogóle się boisz zmieniać fryzurę, powiedz mi dlaczego?”. Obcięłam i już wieczorem wyłam jak bóbr. Teraz na bank mam traumę aż do samej śmierci odnośnie obcinania włosów na krótko :)

  • Fryzury to nic, gorzej, że mój marchewkowy odcień naturalny był zawsze komentowany w szkole (bo taki osobliwy), a teraz wszystkie chcą być rude! :D

    Spóźniłam się na konkurs, do diaska :D