PORYWA NAS TANIOŚĆ

Odnoszę wrażenie, że tkwię w świecie bylejakości: prowizorycznych rozwiązań, które miały być na chwilę, a zostały już na zawsze.

Sterty przypadkowych filiżanek z logotypami firm budowlanych, upchanych naprędce po kuchennych szafkach (a ja przecież nawet nie lubię kubków bez ucha), brzydkich kapci udomowionych ostatecznie po dwóch sezonach zimowych (bo ciepłe i mama kupiła, to przecież nie wyrzucę); rozmazanych w kalendarzu śladów po jednorazowych długopisach od pani z banku.

Bruno Schulz pisał, że dajemy pierwszeństwo tandecie. Po prostu porywa nas, zachwyca taniość, lichota, tandetność materiału.

Jednym słowem: akceptujemy dziadostwo, pozagatunkowość. Nie razi nas wszechobecny skaj – marna imitacja w każdej dziedzinie życia. Media alarmują, że Polacy uwielbiają pławić się w podróbkach, dokładając się tym samym do bezpośredniej przyczyny utraty ponad 29 tys. miejsc pracy w kraju. O zakupach na Aliexpress wypowiadamy się jak o najlepszym interesie życia; oszczędzamy na tym, na czym nie trzeba – kupując marnej jakości produkty spożywcze, nadrabiając za to wieczorem lampką alkoholu z najwyższej półki. Najładniejsze ubrania zostawiamy na kiedyś, na potem, na jutro, na niedzielę, przez większość życia wyglądając po prostu przeciętnie. Czy naprawdę tylko na to nas stać?

*Jeśli taki jest nasz smak, taki będzie świat według naszego gustu.

*(Parafraza cytatu B. Schulza / Traktat o manekinach)

  • Joanna Krzak

    o mamo ! ależ trafnie to ujęłaś. Od wieków namawiam babcię, żeby np: nosiła swoje najładniejsze bluzki, bo taka w nich jest urocza, żeby nie żałowała sobie tego, że spódnica mająca 40 lat jej nie jest potrzebna i że ma ubierać tę nową, śliczną i dobrą. itd.
    NIE ZNOSZĘ tych kubków, każdego z innej parafii.

  • Ula

    Ludzie zapominają, że możliwość posiadania wszystkiego, to przywilej obecnych czasów, wielka wygoda. Bo niby każdemu się należy. I to bronienie się argumentami, że trzeba wybierać podróby, bo orginalne rzeczy są za drogie… najczęściej oczywiście używane przez tych, którzy mają życie zagracone przedmiotami.
    Mnie dotyczy akurat ten fragment o zostawianiu ładnych ubrań na kiedyś i wyglądaniu na co dzień bardzo przeciętnie. Beznadziejne podejście. Dzięki za przypomnienie, żeby z tym walczyć, chyba się zaraz przebiorę :D

    • Oryginalne rzeczy są wyznacznikiem statusu. Nie płacisz za wartość rzeczy, tylko za to, co ona mówi o Tobie. To bardzo smutne, że kupowanie statusu wydaje się atrakcyjne. Jakby dana osoba nie miała o sobie nic innego do powiedzenia, jak to, że chce być kimś, kim nie jest.

  • w przeciętności nie ma nic złego, pod warunkiem,że jest z wyboru.. ja np na codzien chodzę dzinsy i podkoszulka dzien w dzień.. nie mam wewnetrznej potrzeby wyróżniania się , czy podreslania swojego stylu.. tak, jak ide gdzieś, do kogoś, to zamieniam podkoszulkę na ładniejszą bluzkę..co w tym złego?

    • Skoro ta przeciętność Ci odpowiada, w takim razie – po co stroić się dla innych? Gdzie tu konsekwencja? :)

      • nie no stroic się to za duzo powiadziane, po prostu idąc do kogos nie pojdę w wyświechtanych spodniach i porozciąganej podkoszulce.. czyste spodnie, prosta bluzka/koszula.. to nie strojenie tylko minimum kultury..

  • Bardzo fajny tekst. Taka mnie też czasem refleksja nachodzi – na co ludziom tyle tych gratów? Zaśmiecanie swojej przestrzeni tylko wprowadzi do niej chaos. Wiem coś o tym. Niedawno się przeprowadzałam i ta ogromna ilość śmieci mnie przeraziła… Moja świętej pamięci babcia powtarzała, że w dwóch sukienkach do grobu nie kładą, więc po co gromadzić w życiu tyle rzeczy?

  • Niby tak, chociaż z drugiej strony jak mam dokładnie taki sam kosz na zabawki dziecka kupic na aliexpress jak na stronie sławnej blogerki, a róznica jest tylko w cenie w wysokości 110zl (sprawdzone…) to wybór jest jeden..

  • Krótkie, ale bardzo wymowne! :*

  • Mi aliexpress służy do szukania rzeczy wyjątkowych, innych. Nie do kupowania szmat za grosze. Masz rację bylejakość nas zaczyna pochłaniać. Ale musi być bylejakość, żeby można było dostrzec wyjątkowość :-).

  • Mnie zawsze babcia mówiła, że tylko bogatych stać na tandetę.

    • Ja słyszałam dokładnie to samo i te słowa bardzo wzięłam sobie do serca już w dorosłym życiu :)

      • Tu Anna

        Moja babcia mówiła: „tanie mięso psy jedzą”

  • Kinga

    Widzę często na Insta zdjęcia produktów z promocji, które ludzie wrzucają i zastanawiam się, co ze mną nie tak, że mi wystarczy mniej gratów. Wolę nic nie kupić, niż kupić byle co. Ale to też stresujące, te wyprawy do sklepu, żeby potem jednak wrócić z pustymi rękami – poczucie straty czasu, a może i straconych okazji trwa kilka dni ;). Zastanawiam się też czemu tylu youtuberów itd. promuje kupowanie na chińskich stronkach bezrefleksyjnie? Z drugiej strony mam tendencję do odkładania lepszego na potem. Droższe serwisy do kawy leżą poza zasięgiem dzieci, na chwilę aż do nich dorosną – chyba chcę zaoszczędzić sobie stresu i nie wyobrażam sobie zaryzykować teraz. W domu też bywa, że przekładam wygodę nad piękny strój, choć sporo poprawiłam w tym względzie.
    Ma być dość ładnie, schludnie i bez zbędnych chemikaliów, a jeśli jest wytworzone lokalnie i z dbałością o jakość, mi wystarczy – nie potrzebuję koniecznie tzw. luksusowych marek do szczęścia. Zwłaszcza, że czasem zaglądam do jednej z moich torebek z wyższej półki i widzę tam wszyte „Made in China” – to nie jest podróbka, tylko oryginał, a jak rozczarowuje ta wszywka (takie są realia globalnej gospodarki). Co innego, gdyby to była porcelana lub herbata… Ta świadomość ile tysięcy kilometrów wozi się towary i komponenty w tę i we w tę, żeby firma zmaksymalizowała zyski kosztem środowiska i społecznym kosztem, działa mi na wyobraźnię.