PODRÓŻE PO POLSCE I NIE TYLKO

Na początku tego roku postanowiłam sobie podróżować tak dużo, jak to tylko możliwe. Oczywiście na tyle, na ile pozwoli praca i małe dziecko (choć jestem przekonana, że to tylko kolejne wymówki, powstrzymujące przed działaniem). Staraliśmy się jeździć gdzieś w każdy lub co drugi weekend, mając sobie za nic muchy w nosie i brzydką pogodę.

I z zadowoleniem muszę przyznać, że nawet nam się to udało. Nie odhaczałam nigdy w kalendarzu, ile weekendów poza domem udało nam się w ciągu ostatniego pół roku zaliczyć, ale wnioskując po poniższej liście, coś tam zobaczyliśmy, przy okazji dobrze się razem bawiąc. Efekt: 15 odwiedzonych miejsc, w tym kilka takich, w których byliśmy wiele razy i takich, w których byliśmy po raz pierwszy.

STYCZEŃ

Początek roku upłynął nam pod znakiem wyjazdu na Mazury. O tym, czy wycieczka zimą na północ naszego kraju, to dobry pomysł, pisałam tutaj. Podczas naszego pobytu odwiedziliśmy m.in. Blanki, Lidzbark Warmiński oraz Wysoką Wieś.

Pod koniec miesiąca zarządziliśmy również wycieczkę po Dolnym Śląsku, znanym nam już szlakiem Srebrna Góra – Kamieniec.

LUTY

Kraków, pany! Spędziliśmy tu niecałe dwa dni, nie udało mi się zobaczyć tego, co chciałam (MOCAK), do tego byliśmy stricte służbowo i trafiliśmy na największe mrozy. Ale i tak było pięknie!

MARZEC

Gdzie dobre jedzenie, tam i my. Nasza wizyta w Szczawnie-Zdroju nie była przypadkowa, gdyż pewnej niedzieli zamarzył nam się obiad w Restauracji Babinicz w kompleksie Dworzysko. (Ostrzegam, to nie jest miejsce dla osób, które nie lubią mięsa).

KWIECIEŃ

Zaraz po Świętach Wielkanocnych postanowiliśmy zabrać Pawła rodziców do Hotelu Dębowego w Bielawie (to jedno z naszych ulubionych miejsc w pobliżu Wrocławia). Podczas pobytu wybraliśmy się na krótki spacer po Górach Sowich (PTTK Zygmuntówka), a także odwiedziliśmy Fregatę w Zagórzu Śląskim (restauracja jest przepiękna, ale jedzenie, obawiam się, że tylko takie sobie).

Innym razem wybraliśmy się również do Katowic, do Muzeum Śląskiego (póki co, mój nr 1 na liście polskich instytucji kulturalnych) oraz na Nikiszowiec.

MAJ

Majówkę spędziliśmy razem ze znajomymi w Beskidzie Żywieckim. To moja druga wizyta (po krótkim pobycie w Korbielowie) w tym rejonie Polski. Stacjonowaliśmy w miejscowości Zwardoń, która okazała się być dobrą bazą do wypadów na jednodniowe wycieczki – w ten sposób zwiedziliśmy Cieszyn oraz Bielsko-Białą (wspaniałe miasto).

Końcówka miesiąca upłynęła nam na podróży, na którą czekałam od zimy, a więc od momentu, kiedy kupiłam bilety lotnicze. Czyli na wyjeździe do Amsterdamu. Nigdy specjalnie nie marzyłam o tym mieście, ale jakoś mnie tknęło i uznałam, że warto na własne oczy przekonać się, co tak zachwyca innych. Przepadłam.

LIPIEC

W czerwcu nie byliśmy nigdzie (tak też bywa), w lipcu natomiast wybraliśmy się po raz nie wiem który do Trójmiasta, z naciskiem na Gdańsk. Z kolei w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na jeden dzień w Toruniu. I myślę sobie, że jeden dzień, jak na to miasto, to zupełnie wystarczająco.

__________

Miejsca, do których planuję wrócić: Beskid Żywiecki, Amsterdam

Miejsca, które chciałabym odwiedzić w drugim półroczu: Góry Orlickie (polska i czeska strona) + Kłodzko, Polanica, Kudowa; Góry Stołowe i Błędne Skały (byłam w tych wszystkich wymienionych miejscach, ale czuję, że muszę to powtórzyć). Ponieważ Dolny Śląsk mamy zjechany wzdłuż i wszerz, pora na eksplorację nowych terenów. Myślę o podboju Śląska, odwiedzeniu Jury Krakowsko-Częstochowskiej oraz poznaniu nowych miejsc w Niemczech i Czechach (raczej bliżej naszej granicy, niż dalej). Jeśli chcielibyście coś zarekomendować, nie miejcie oporów.