A WŁAŚNIE, ŻE CIĘ NA TO STAĆ!

To nie jest tak, że Cię na coś nie stać. Prawdopodobnie źle planujesz swoje wydatki. Albo wydaje Ci się, że coś jest poza Twoim zasięgiem, podczas gdy to wcale nieprawda.

 

Dziwię się, kiedy moi znajomi mówią, że na coś ich nie stać, podczas gdy widzę, jak wydają mnóstwo pieniędzy na weekendowych imprezach w klubach albo na śmieciowe jedzenie w restauracjach typu fast food. A potem tłumaczą się, że nie mają na coś pieniędzy. Oczywiście – kwestia priorytetów, ale jeśli stać Cię na paczkę papierosów dziennie, albo na regularne zakupy odzieżowe, to umówmy się – stać Cię również na wakacje za granicą. A że Twoje konto bankowe dziwnym trafem nie wskazuje na oszczędności, z których można byłoby taki wyjazd zrealizować, to już odrębna kwestia. Opcje są dwie: albo nie jesteś mistrzem oszczędzania (ja też nie jestem), albo nie znasz jeszcze metody, która pozwala na cieszenie się życiem bez specjalnego zaciskania pasa.

Jestem wielką fanką stopniowego rozkładania kosztów na mniejsze części, szczególnie, kiedy z wyprzedzeniem wiem, że czeka mnie wydatek wyższego rzędu. Pozwólcie, że przytoczę Wam kilka przykładów.

Otóż na początku tego roku pomagałam Pawłowi zorganizować wyjazd na wyścig F1 do Włoch. Tania impreza to to nie jest, dlatego uznaliśmy, że najlepiej będzie ją jakoś rozsądnie ogarnąć. Na samym początku – na jakieś pół roku przed imprezą (marzec) – kupiliśmy najdroższy element, czyli bilety na sam wyścig. A potem w każdym miesiącu dołączaliśmy kolejne rzeczy: (maj) bilety lotnicze, (lipiec) hotel, (sierpień) wynajem auta. Dzięki temu całościowa kwota, choć do najniższych nie należała, nie była dla nas specjalnie odczuwalna. No bo sami pomyślcie, co innego jest wydać za jednym zamachem np. 4 000 zł, a co innego wydać je w ciągu 6 miesięcy.

Kolejny przykład: planowanie wyprawki dla noworodka. Jeśli nie ma się już w domu starszego dziecka i odłożonych po nim rzeczy, trzeba zaczynać absolutnie od zera. I tu podobnie – gdzieś mniej więcej od połowy ciąży zaczęłam powoli kompletować całość: w jednym miesiącu kupiłam rzeczy kosmetyczne, w innym podstawowe ubranka, potem wózek, fotelik itd. I gdyby zsumować całość, pewnie również wyszłaby niemała suma – ale dzięki temu, że rozłożyłam całość w czasie, nie była to dla mnie specjalnie zauważalna kwota.

Myślę sobie również, że zaplanowanie wydatków może fajnie sprawdzić się też przy zakupie nowego mieszkania. W momencie kiedy dostajemy klucze do świeżutkiego M3, w którym są gołe ściany i beton na podłodze, łatwo się przerazić, że tak wiele pieniędzy będzie jeszcze trzeba włożyć w remont. A gdyby tak zacząć urządzać się trochę wcześniej, jeszcze przed przeprowadzką? Oczywiście pod warunkiem, że na nowe mieszkanie jakąś chwilę czekamy i nie przeprowadzamy się z dnia na dzień. Nie mówię o tym, by rok wcześniej zacząć kupować meble do najmowanego mieszkania, może się przecież okazać, że nie będą nam potem pasować do całości, ale już takie drobniejsze rzeczy, jak najbardziej! Co mam na myśli? A no na przykład, gdybym ja przeprowadzała się do nowego mieszkania, chciałabym mieć nowe naczynia kuchenne, ręczniki w takim samym kolorze, ładną pościel, kwiatki w jednakowych doniczkach itd. To z pozoru drobne, nie zawsze kosztowne rzeczy, ale łatwo o nich zapomnieć, albo potraktować po macoszemu, kiedy po kilku miesiącach bojów na polu remontowym, wydajemy ostatnie oszczędności na hydraulikę, listwy przypodłogowe i inne rzeczy, o których wcześniej nawet nie braliśmy pod uwagę, a teraz spędzają nam sen z powiek. Kto normalny myśli wtedy o tym, by słoiki w kuchni były koniecznie takie same, a pościel w sypialni komponowała się z zasłonami? Ale skoro ma to być nasze ukochane mieszkanie, dobrze pomyśleć o tym wszystkim wcześniej.

No więc pomyślcie o wydatkach w tym kontekście. Egzotyczne wakacje za granicą za 5 000 zł za osobę,  dla większości z nas mogą wydawać się odległym, nierealnym marzeniem, ale jeśli zaplanować je już na rok przed wyjazdem i co 3 miesiące realizować kolejne etapy przygotowań (bilety lotnicze, zakwaterowanie, wizy, dojazd), wyjdzie nam kwota całkiem do przełknięcia.

Ta metoda doskonale sprawdzi się też przy większych uroczystościach (komunia, wesele), wyjazdach (wakacje, urlop), ale również przy planowaniu garderoby albo urządzaniu mieszkania.

No chyba, że mówimy o zakupie Ferrari…