OBY BYŁO WARTO

Miałam kiedyś na blogu cykl myśli nieuczesanych, czyli zbiór króciutkich myśli niespokrewnionych ze sobą w żaden sposób. Postanowiłam go odświeżyć. Zapraszam!

Ktoś mi kiedyś napisał, że na moim blogu czuje się jak w swoim domu. I ja to bardzo szanuję. Lubię Was tu do siebie zapraszać, szczególnie kiedy piszecie, że dodaję Wam siły, motywacji, rozbawiam, albo skłaniam do refleksji. Kiedy widzę, jak dzięki moim poleceniom kupujecie i czytacie książki, albo wybieracie się w podróż dookoła Dolnego Śląska. I ja Was zapraszam tu wszystkich tłumnie, pod warunkiem, że przed wejściem zdejmiecie buty. Ugoszczę dobrym słowem i herbatą bez cukru. Bo nie słodzicie, prawda?

*

Poważnie myślę nad założeniem e-maila niemowdomniemagdo@gmail.com (proszę, nie zajmujcie go :), tak mnie dziwią wszystkie wiadomości zaczynające się od zwrotu MAGDO. Ja rozumiem, że styl oficjalny rządzi się swoimi prawami (jeśli już chce się być takim prawym, należałoby pisać do mnie jednak MAGDALENO) ale nie wiem po co na dzień dobry cały ten dystans? No po co? :)

*

Nie lubię czytać wiadomości z kraju i ze świata, bo niektóre sprawy, nie dają mi potem żyć. Ostatnio rozmyślałam o dziewczynce, która zawinięta w damski sweter trafiła do okna życia. Poród domowy, długa pępowina, na zegarku 18:11. Dali jej na imię Maria. Zastanawiam się jak bardzo będzie różnić się jej życie od codzienności innych, nieróżniących się jeszcze między sobą noworodków. A może ta jedna decyzja jej rodzicielki to jednak wygryw życia?

*

Mam życie jak ze snów. Co z tego, że nie ze swoich.

*

Oby było warto. Wstać dzisiaj z łóżka, nałożyć na twarz urodę, uśmiechnąć się do lustra i być dla świata. Zjeść zdrowe śniadanie. Nie spać, kiedy noc i wstawać, kiedy jeszcze nie ranek. Pracować w godzinach urzędowo uznanych za społecznie użyteczne. Znosić szczepienia, leczenia kanałowe oraz wymazy z szyjki macicy. Poronienia, rozstania, nerwobóle, weltschemerz’e, a także rozczarowania natury duchowej.

Oby było warto.