NIKOGO NIE INTERESUJE TWOJE SZCZĘŚCIE

Po internetach krąży parafraza znanego powiedzenia: Prawdziwych przyjaciół poznasz po reakcji na twoje sukcesy. Trudno się z nią nie zgodzić.

Łatwo jest się cieszyć z pomyślności innych, gdy sami mamy jeszcze większego farta. Gorzej jednak świętować sukces z kimś, kto zdobył to, o czym sami mocno marzyliśmy.

Nikogo nie interesuje Twoje szczęście – taki wniosek można wysnuć obserwując rosnącą popularność plotkarskich serwisów internetowych w naszym kraju. Żądamy czytać o porażkach, potknięciach, histerii poniedziałku i dniach, w których przy życiu trzyma jedynie imitacja zielonej herbaty. O rzeczywistości, która szarpie nerwy i łapie za gębę. O tym, że nie radzisz sobie z gotowaniem, dziećmi, sobą. Że za mało zarabiasz, zbyt przeciętnie wyglądasz i gdyby nie pochodzenie ze ściany wschodniej, byłabyś kimś. A tak to nie.

Obserwując dramaty innych, łatwiej docenić własne powodzenie.

Szczęście jest wymagającym panem. Zwłaszcza szczęście innych – pisał Aldous Huxley. Zupełna szczera i bezinteresowna radość z cudzych osiągnięć to trudna, ale bardzo cenna umiejętność.  Bo to zawsze trochę boli, kiedy ktoś, kto jest mniej zdolny, niż ty, mniej pracowity niż ty, zachodzi dalej i wyżej. I trochę smuci. A już zupełnie trudno świętować sukcesy innych, gdy u Ciebie zupełna fatalność i niesława.

Ileż to razy łapałam się na niechęci do znajomych, a po przeanalizowaniu swojego zachowania dochodziłam do wniosku, że czegoś im po prostu zazdroszczę (a to większej popularności; przebojowości; uznania). Dojście do tych bolesnych wniosków zawsze trochę mi zajmowało, bo umówmy się – to jednak trochę wstyd być zawistnym. Ale przyznanie się przed samym sobą do tego negatywnego uczucia bywało oczyszczające i pozwalało mi ruszyć dalej. Czy fakt, że będę się na kogoś obrażać, bo jest bardziej wygadany ode mnie, sprawi, że sama stanę się duszą towarzystwa? No nie…

Zazdrościmy innym urody, pieniędzy, sławy, tak jakby wraz z dobrobytem u innych, nam analogicznie czegoś ubywało. To, że Twoim przyjaciołom coś się udało, nie jest równoznaczne z tym, że ty od teraz będziesz miał gorzej. Jeśli twoja koleżanka jest nieprzyzwoicie piękna, nie znaczy, że ty z automatu tracisz na swojej urodzie.

Może być też przecież tak, że zazdrościsz innej blogerce tego, jak pisze. A okazuje się, że ona zazdrości Ci tego samego. I niby jesteście kwita. Tylko po co?