MODA LAT 90.

Autosave-File vom d-lab2/3 der AgfaPhoto GmbH

Dziś zapraszam Was na wycieczkę w sam środek lat 90., okresu mojego dzieciństwa. Czasów, kiedy ubrania dziedziczyło się po starszym rodzeństwie, a nowe nabywało na targach i bazarach.

To ten moment, w którym jedynym modowym faux pas były wiszące w kroku rajty, a dyktatorem mody był nie kto inny, jak sam Paddy z The Kelly Family. Raz, dwa, trzy. Jedziemy:

OBUWIE
Która z nas, mając 9 lat nie sikała na myśl o drewniakach? Najpopularniejszym i najtańszym modelem były te białe, typowo lekarskie, później stopniowo na bazarach można było nabyć wersje lakierowane we wszystkich kolorach tęczy (#splendor). Drewniaki był to must have moich czasów, nosiło się je absolutnie do wszystkiego. Schedę po drewniakach objęły klapki na piankowych podeszwach – największą przychylnością cieszyły się modele z platformą. Z obuwia sportowego pamiętam zawsze zbyt białe Schlezingery, adidasy z podświetlanymi podeszwami oraz adidasy na koturnach, najlepiej w obłędnie rażących kolorach (inspiracja: Spice Girls). Warto wspomnieć również o plastikowych sandałach i wszelkiego rodzaju lakierkach. Niektórzy z nas już wtedy przewidzieli trend na noszenie skarpet do sandałów. Ten rodzaj wyczucia ma się po prostu we krwi.

AKCESORIA ZIMOWE
Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to beret z polaru w kolorze granatowym z białym rysunkiem na przedzie. Miały go wszystkie laski w wieku komunijnym. A kaszkiet marki Kangol pamiętacie? Noszony tył na przód był ulubionym dodatkiem wszystkich niegrzecznych chłopców. Kilka sezonów później weszła moda na czapki a’la troll, które imitowały ludzkie włosy oraz czapki z niebotycznie długimi ogonami, zakończonymi na końcu pomponem. Dziś powiedzielibyśmy, że są zajebiście hipsterskie, wtedy były zajebiście pożądane. Dorośli otulali się za to chamskimi podróbkami szalików marki Puma. Gdyby było Wam mało, dorzucę jeszcze kominiarkę z daszkiem. Obłędny must have każdego sezonu saneczkowego.

DODATKI
Plecaki

O ile pierwsze trzy klasy podstawówki zdominowane były usztywnianymi tornistrami z bajkowymi motywami, o tyle przejście do IV klasy równe było niemal z inicjacją (czyt. zmianą plecaka na doroślejszy model). Opcje były dwie: plecak ze skóry/dermy lub plecak Enrico Benetti. Ten drugi był niekwestionowanym hitem. Miało go tyle dziewczyn w klasie, że musiałyśmy doczepiać breloczki, by nam się nie pomyliły. Klasa szósta to z kolei dominacja toreb na jedno ramię. Każda z nas chciała taką mieć, ale tylko nielicznym udało się przekonać rodziców do zakupu. Hitem były także małe plecaczki oraz jeansowa torba z Filipinki.

Akcesoria
Bransoletki robione własnoręcznie z muliny, naszyjniki-żyłki, plastikowe zegarki z kalkulatorem wygrywające melodie, rzemyki, elastyczne opaski na włosy, okulary lenonki – któż z nas nie chciał tego mieć? No i jeszcze dodatek stulecia – czapka CHICAGO BULLS!

UBRANIA
Spodnie

Zdaje się, że o spodniach można byłoby napisać epopeję. Odkąd tylko sięgam pamięcią, na moim (jeszcze- wtedy-małym) zadzie pojawiły się legginsy w przeróżne motywy: kratkę, kwiaty, lalki Barbie. A później w moje życie wprowadziła się kontrowersyjna lycra. Po getrach przyszła pora na spodnie w potocznym języku nazywane marchewami. Były to (najczęściej sztruksowe) spodnie efektownie zwężane ku dołowi. IV klasa to przełom i szał na dzwony. Najpierw na targowiska weszły te materiałowe, prążkowane z charakterystycznymi metalowymi ozdobami wokół pasa. Miały je wszystkie (bez wyjątku) dziewczyny w klasie. Z biegiem czasu zaczęto produkować dzwony z materiału udającego zamsz, a później nareszcie z jeansu. Dla dzwonów nie było alternatywy. Nosiło się je do zdarcia, a później kupowało ten sam lub podobny model.

Wśród krótkich spodenek dominowały te typowo sportowe: granatowe z materiału z dwoma lub czterema paskami. Klasa szósta obfitowała w napływ spodni typu rybaczki. Noszone z klapkami z pianki, były czymś, czym chciało się chwalić na dzielni.

Nie sposób nie wspomnieć o dresach DYNAMIC. W dobrym tonie było  mieć je w swojej szafie. Prototypem była najprostsza wersja ze ściągaczami u dołu, później na rynku pojawiły się fasony z szeroką nogawką oraz kieszeniami po bokach. Chłopcy przeżywali boom na spodnie typu Bomber oraz na ortalionowe spodnie z charakterystycznymi białymi guzikami po bokach. Do plejady gwiazd dodałabym dresy z kreszu (chamska stylówka rodem z NRD), spodnie typu narciary, męskie dżinsowe spodnie z naprawdę szeroką nogawką i obniżanymi tylnymi kieszeniami (inspiracja: Liroy). No i nie zapomnijmy także o uniwersalnych ogrodniczkach.

Inne:
Przewodnim trendem Anno Domini ’96 były rażące kolory. Dziś fashionistki nazwałyby to neonami, w moim odczuciu nie ma co się patyczkować i trzeba nazywać rzeczy po imieniu, był to ordynarny RAŻ (tak, wiem, że nie ma takiego słowa, ale właśnie powstało na opisanie tego niebywałego w modzie zjawiska). W dobrym tonie było łączenie żółci z pomarańczem, różu z seledynem itd. Należy zaznaczyć również, że w szafie liczyły się jedynie te bluzki, które ledwo przykrywały (wtedy dopiero kiełkujące) gruczoły piersiowe. Oddałybyśmy wtedy wszystkie tarcze wzorowego ucznia, byle tylko dorwać idealnie obłędną bluzkę z długością do okolic pępka.

To były naprawdę inne czasy.
_________________________

Rozebrałam okres 1994-2000, w którym to przyszło mi uczęszczać do szkoły podstawowej. Nie bez znaczenia podkreślam te daty. Gdybym urodziła się dwa lata wcześniej (a tym samym moja mama zahaczyłaby jeszcze o nieletniość) prawdopodobnie otarłabym się o fascynację Nirvaną, koszulami w kratę i martensami. Może dzisiaj byłabym kimś innym. Gdybym urodziła się dwa lata później od bogatszej oferty sklepowej mogłoby przewrócić mi się w głowie. I może dzisiaj byłabym kimś innym. Na szczęście urodziłam się w swoim czasie, zaznałam smaku odzieżowej sromoty, słuchałam Spice Girls i dzisiaj nie muszę być nikim innym.

Zdjęcia, jak zauważyliście są dramatycznie przypadkowe. Ale spróbujcie, nie mając pod pachą albumów z dzieciństwa, znaleźć w Internecie fotki z tamtych czasów.

źródło zdjęć: fashiongonerogue.com

 

  • co do Spice Girls szczytem lansu było posiadanie ich dezodorantu :D:D a co do dzieciństwa, to jeszcze kapitalna rzecz, wymiana karteczkami <3 ale dzięki Twojemu opisowi powróciłam do szczeniackich lat <3 pozdrawiam!

  • Opisałaś niemalże wszystko- adidasy na koturnach, chodaki, dzwony, kolory żarówy. Wszystko to się nosiło. Legginsy miałam m.in. w dalmatyńczyki ;)
    Ja bym jeszcze dodała zegarki Baby-G czy jakoś tak, bluzki z frędzlami u dołu i na rękawach. Modne były też koszulki ze Spice Girls lub Backstreet Boys. Hitem były malusieńkie plecaczki, które nosiło się na szyi.
    A no i jeszcze jedno modne akcesorium, o którym marzyła każda dziewczynka – tamagotchi ;)

    • Boże jedyny, jak mogłam zapomnieć o tych plecaczkach na szyję. Miałam zielony!

    • No właśnie, plecaczki na szyję to był hit! Miałam czerwony i błęktiny i nosiłam dwa na raz. To był lans!

    • Anonymous

      O tak, bluzki z frędzlami robiło się własnoręcznie! :)

    • Anonymous

      Plecaczek na szyję <3 Mój był w kolorze żółtym :)

    • Anonymous

      ja też miałam żółty plecaczek! Za czasów mojej podstawówki hitem były jeszcze kabaretki, czyli takie niby podkolanówki z siatki, które nosiłam do adidasów i rybaczke.. miało się tą stylówkę:D Venila, dawno nie czytałam tak cudownego postu,bowiem wielbię lata 90, muzykę i ciuchy z tamtych lat!

    • O tak!!! miałam białe podkolanówki – kabaretki. Bluzki z siatki też były, teraz mi się przypomniało.

    • Anonymous

      Dezodorant Impulse Spice Girls – kolonie 1998 :D wówczas miałam ze sobą klapki na piankowych platformach, sandały na koturnach i RAŻący żółty top oł jeee

    • Anonymous

      rany, aż mi się lezka w oku zakrecila na mysl o tych wszystkich cudach. Plecaczki na szyje to bylo cos, ja mialam czarny!

    • Anonymous

      ja miałam różowy plecaczek na szyję. ale po tornistrach plecakach nie wiem czy przed czy w tym samym czasie były plecaki na jedno ramię! też wszyscy chcieli mieć. a co do daty 94-00 to trochę się mylisz chyba zależy od miasta ale gwarantuję Ci że dwa lata później było tak samo, tylko po dzwonach przyszły tzw. SZWEDY :) no i bluzki z siatki oczywiście :)

  • Ojaaa ale tekst! Moje lata podstawówki. Pamiętam jak dziś, co tydzień kupowałam z przyjaciółkami Bravo i później czytałyśmy je wspólnie na przerwach.

  • Ojaaa ale tekst, moje lata podstawówki. Co tydzień w kiosku Bravo i później wspólne czytanie podczas przerw.

  • Anonymous

    Wychodzi na to, ze w latach 90-byłam prawdziwym hipsterem :DD Torba z Filipinki <3
    Zapomniałaś o bawełnianych koszulkach z bohaterami bajki „Król Lew” (biały przód i rękawy w innym kolorze – różowe, zielone, żółte… – kojarzysz ?) oraz o robiących furorę t-shirtach z wizerunkiem Spice Girls, Just 5 lub Kelly Family

    J.

    • Nie kojarzę tych koszulek z Królem Lwem, hmm…

    • Były takie! Pierwsze co zrobiłam na rodzinnym obiedzie pierwszokomunijnym to zrzucenie białej sukienki na rzecz getrów i czerwonej bluzki z Królem Lwem;]

    • potwierdzam! miałam zestawik- szorty + t-shirt z królem lwem, bezrękawnik z simbą.. :D

    • taaaak!!!! :D ja miałam zestawik- szorty + t-shirt z królem lwem :D przód szary, rękawy zielone :D

  • Ja pamiętam jak był szał (a przynajmniej u mnie na podwórku) na taką pewną, biżuterię nawet nie wiem jak to nazwać a więc zaprezentuję: http://img94.imageshack.us/img94/3953/55176433690962637915648.jpg byłam nią obwieszona na szyi i na każdym z odnóży.
    Moim wielkim skarbem była też plastikowa czapka z wbudowanym w nią wiatraczkiem, w której to paradowałam dumnie po plaży kpiąc z tych, którzy nie mogli chłodzić się w taki sposób :D

    • o taaak, nazwałam to we wpisie naszyjnikiem-żyłką :D

    • o no właśnie nie skojarzyłam nazwa jak najbardziej trafna :D

    • Dokladnie to byl naszyjnik-tatuaz.
      Dzinsowa torbe z Filipinki pewnie gdzies jeszcze mam (u mnie to juz zahaczylo o czasy licealne).

    • Ja niby chodziłam do podstawówki trochę później bo dopiero w 1998, ale tak samo miałam chodaki, te żyłkowe wisiorki, klapki i buty na koturnie, różne dziwne legginsy, sztruksy, dzwony. Może to dlatego, że jestem z małego miasta i do nas wszystko dotarło trochę później. :D

  • Pierwsza norma która od dłuższego czasu przeczytałam ! Legginsy w barbie mogłyby być moim „musthave” tego sezonu. Historia, podczas której połowy nie było mnie jeszcze ;)

    • Ja miałam legginsy w Dzwonnika z Notre Dame. To był masthew, wszyscy mi zazdrościli!

    • ja miałam w Króla Lwa, i bluzkę z frędzlami w Barbie

    • takie pluszowe, czerwone, w kolorowe kropkiii :D, i w króla lwa, w dzwonnika z notre dame.. ajjjj…. :D

  • Ula

    Dooobry post! Niektórych elementów nie kojarzę, ale większość zdecydowanie…Klapki na piankowej podeszwie + rybaczki…jakie to było koszmarne…:D
    W tamtych czasach w sumie większość ubrań dostarczała mi ciocia z Berlina, więc zadzierałam nosa i gardziłam bazarami, podróbkami, dumnie nosząc ORGINALNE buty czy zegarek ze Spice Girls;). O mojej miłości do Adidasa i Nike już nawet nie będę wspominać.
    Echh w ogóle nie wierzę, że pamiętam czasy, kiedy w sklepach nie dało się kupić jeansów z rozszerzanymi nogawkami…

    P.S. a moim ulubionym fragmentem ogłaszam „ledwo przykrywały (wtedy dopiero kiełkujące) gruczoły piersiowe” hahaha

  • Anonymous

    jeszcze dmuchane pikow
    ane plecaki :)

  • moda która opisałaś to nie moda, dotyczyła dzieci, to tak jak teraz hanna montana czy jak jej tam, lub barbie

  • Anonymous

    Wrzućcie linka do dmuchanego plecaka, wszystkie rzeczy znam a ten modny element mi umknął. U nas była moda na bluzy Fruit of the loom koniecznie z kapturem i najlepiej drukowanym logo, do tego spodnie bojówki, albo sztruksowe marchewy w kratkę oraz obuwie Sprandi. No i trofeum komunijne- zegarek z pajączkiem! Do prasy dorzucę jeszcze Mega Star- czesto dawali N’sync zamiast Backstreetów, ale i tak wspominam z łezką w oku! Dobry post, jak milo sobie powspominać! Wakacje w dresie już się nie powtórzą!

  • aaaach wspaniały post, dziękuję <3

    kurde, ja byłam jednak z małego miasta – w nich wszystko jest później, mimo że mój okres podstawówki to 96-2002, to nie ominął mnie szał na Nirvanę, glany i niską kitkę z przedziałkiem na środku :D

    ech, ale takiej Filipinki to żal (*)

    • i był jeszcze brokat na dyskotekach…dużo brokatu, zawsze na podłodze w salach gimnastycznych!

    • I sprzedawali jeansy z broktem. W lepszych sklepach dodawali jeszcze brokat w sprayu, bo wiadomo, że po pierwszym praniu wszystko schodziło :)

  • Anonymous

    Ja urodziłam się później (1991), ale pamiętam te wszystkie trendy! Zabrakło mi jeszcze mody na sztruksy i na szwedy, które były zaraz po dzwonach :) Kurde, pamiętam jak dziś jak ciągnęłam mamę na bazar po dzwony! Albo moda na drewniaki. To były czasy!
    Teraz tak śmiesznie się to wspomina :)

    Btw, torbę z Filipinki miał każdy.

  • No to przybijam Ci 5 !!! Dzwony i klapki na koturnie zapadły mi w pamięć szczególnie :D aaa i Spice Girls !!!

    Pozdrawiam!!!

  • Anonymous

    idealny post! wszystko miałam! co do jednej rzeczy! hmmm może oprócz piankowych klapek na koturnach…nie wiem czemu rodzice mi nie chcieli ich kupić :(

  • Zapachniało mi młodością :)

  • P.

    Ja urodzilam sie w 1996, ale pamietam niektore rzeczy:) jednak nie ze szkoly, ale z podworka, od starszych kolezanek i od rodzenstwa. Od malego podgladalam ich mode ;) pamietam biale drewniaki, zawsze chcialam takie miec! Bylam bardzo rozczarowana, gdy dostalam fioletowe w kwiatki:( oczywiscie cieszylam sie, bo DREWNIAKI, ale to nie bylo to samo, co biale ;)
    Mialam dzwony, to byl hit!!! Jak teraz o tym pomysle… Haha:D
    Bardzo fajny post! Z przyjemnoscia przeczytalam caly!

    Ps. Mlodziez plci meskiej miala wtedy stajla! Np.chlopak po samej prawej na drugim zdjeciu!:) gdyby teraz sie tak ubierali…

  • Adidasy na podświetlanych koturnach, sranie po gaciach! miałam niebieskie! i oczywiście dezodorant SPICE GIRLS. to była moc!

  • o jezusie nazareński co Ty kobieto ześ wykopała z czeluści zapomnianych i wstydliwych wspomnień mej pamięci??
    Tak pamiętam aż nazbyt dokładnie większosc tych elementów oraz fakt bycia odrzutkiem z podowu braku ich w posiadaniu. Nie dla mnie plecak Nerico Benetti, nie dla mnie rodzący sie mast hef jeans, nie dla mnie chodaki czy super piekne koturno ortopedy jakie świeciły triumfy na zakończeniu roku szkolnego z coraz krótszymi spodniczkami podczas gdy ja nosiłam plisy i dwie kitki bo babcia uważała że tak nalezy. Niestety zawsze byłam obok mody i tak mi zostanie zdaje się do starych lat. W latach kiedy były kluby jeansu ja chodziłam w najukochanszych dzwonowych sztruksach o ofasonie dzwon, jak z nich wyroslam to dzwony zaczeły byc modne. Taaa.. Zawsze, albsolutnie zawsze miałam trampki. To był mój najukochanszy obuw ever i znaszalam przynajmniej trzy pary w ciągu roku. Nosiłam je z białą skapretą, białym podkoszulkiem oraz czarna kiecka która nie tak dawno temu wykopałam nawet w szafie ;) Wysokie adiddasy zakupione w marino w kolorze róz paski.. ach.. :D Piekny czasy kiczu i tandenty pozostałej po latach 80 i kiełkującej nowej. Acz z czasów z lekka póżniejszych pamietam okres mody kowbojskiej. Wiazane bluzki niezasłaniajace brzucha, ultra nisko stanowe spodnie ktore nie zasłaniały nawet kosci biodrowych i piekne, zgrabne i powodabne buty ze szpitem z obcietym czubkiem w kwadrat ktore sugerowac miały dalekie fascynacje kowobjkami :D Wszystko w kolorze bezo kremu i bladego jeansu w ktorych nikt nigdy dobrze nie wyglądał :D

  • Kocham ten czas… Po prostu kooocham! < 3

  • O kurcze, wszystko pamiętam! Chociaż urodziłam się duzo później to dane było mi to przeżyc, bo na wieś wszystko docieralo z dużym opóźnieniem :D
    PS
    Mieszkam w górach i drewniaki nadal można kupic na bazarach, moda wraca? :D

  • Łomatko, byłam fashion victim!

  • Venila, matko święta – a gdzie ogrodniczki?
    ja je tak cudownie spuszczałam w dół, w okolicach 4 klasy podstawówki. nosiłam z traperami, czułam się jak królowa świata.
    Do tego top z długim rękawem (dobrze jakby miał kaptur, plus 10 do lansu) i na to t-shirt z krótkim. inspiracje – peter andre i east 17 ;DDDD

    lena

    • Anonymous

      ja jeszcze nosilam je z szelkami spuszczonymi w dół. Obowiązkowo trapery, dokładnie. haha! :)

  • Chodziłam do podstawówki dokładnie w tych samych latach i świetnie się odnajduję w Twoich wspomnieniach :D Tylko o drewniakach nie marzyłam (nie wiem, czemu). Ale Filipinka… dzwony… ortalionowe żarówiaste spodnie… buty na koturnach… Spice Girls ;)

  • Ewa

    Z racji wieku, dla mnie lata 90-te to właśnie te wspomniane koszule w kratę i martensy, na które nie załapała się autorka ;-). Do dziś nie wiem, jak można było z własnej woli nosić tak niewygodne buty! Nastolatki są chyba skłonne do większych poświęceń.

  • A ja urodziłam się 4 lata później ale pamiętam wszystkie obowiązkowe elementy garderoby które wymieniłaś. Dodałabym jeszcze polarowe spodnie które pamiętam z nóg niejednej koleżanki.
    To były inne czasy…mam nadzieję jednak że one nie wrócą za szybko w modowych inspiracjach minioną epoką!
    Pozdrawiam!

  • Och tak, jesteśmy z jednego czasu ;) Wszystko przerabiałam na sobie, bluzka przed pępek w neonowym kolorze, spódnica jak pareo, piankowe klapki, a do tego naszyjnik-tatuaż i chłopcy szaleli. Teraz wiadomo skąd mam te zaburzenia osobowościowe pomiędzy chęcią bycia zgrzebną damą i kiczowatą małolatą z cebulą na głowie. I jak tu żyć ;)

  • Anonymous

    A kto był na filmie SPICEWORLD w kinie???:)

    • o, tak! podstawowe must-see obok bajek Disneya.Choc i tak moim fejwem byl nagrany na niesmiertelne vhs koncert kelly family ^^ walkowany naprzemiennie z Bodyguard’em <3

  • mimo, że jesteśmy z jednego rocznika, to ominęły mnie chodaki (uff!), ale epoka grunge już nie, przyszła w klasie szóstej (no oczywiście, że za sprawą starszego chłopaka), łączyła sztruksowe dzwony, swetry hippie, koszulki noszone na lewą stronę (przebierane na klatce schodowej), masę koralików i torbę na ramię. aaa i takie dziwne szmaciane trampki, ale nie typu all star, bardziej wczesny-polski-vans ;)

    z prawie całą resztą się identyfikuję i dochodzę do wniosku, że podstawówka to był chyba czas największej i najszybszej ewolucji stylu ever ;)

    buziaczki ;)

  • o nie, pliz, nie mów, że mi wyje… w kosmos komentarz wspominkowy :>

  • Anonymous

    Miałam ci ja torbę z Filipinki ale za to mama nigdy nie chciała mi kupić chodaków. Wszystkie moje koleżanki je nosiły i strasznie narzekały na ich niewygodę, ja też bardzo chciałam mieć i tak narzekać. Mniej więcej zaraz na przełomie XX a XXI wieku pojawiła się moda na koszulki z numerkami: moja osobista ośmioletnia siostra zanotowała w pamiętniku, że gdyby dostała taką koszulkę to byłaby absolutnie szczęśliwa do końca życia. Marzenie od razu się nie spełniła bo taką bluzeczkę z numerem 22 dostałam ja w paszcze z samej Ameryki

  • Anonymous

    Dziewczyny jeszcze jest jedna rzecz, o której nie wspomniała autorka! Nie wiem czy pamiętacie, ale był pewien czas, że wszystkie dziewczyny nosiły bluzę na zamek/ dres, dosłownie dostępne były na każdym bazarze, a później i w sieciówkach. Bluzy te zwykle miały wzór w liczbę 8, lub jakieś dziwne znaczki na rękawach, wyglądało to mniej więcej tak http://img.szafa.pl/uploads/clothes/c1/d4/d374/4577467/1296485477.jpg.

    Która z Was je pamięta?:D Ja nosiłam do dzwonów i parcianego paska:P

  • co to jest plecak na syzje ?! :D

    • takie coś: http://www.mojeciuchy.pl/dane/3407416/Plecaczek-na-szyje-.html nie mów, że nie miałaś!!!

    • wiadomo ze nie mialam! nie mialam dzwonów z paskiem metalowym, beretow, ani czapek wspominanych wyzej, drewniakow.. za to mialam biale szlazengery :-D i plecak ze skóry (prawdziwej bo moja mama uwielbia skore i nawet kurtki ze skory nosilam w podstawowce co było szeroko komentowane przez całą reszte że jestem biedna inna i w ogole najstraszniejsza;-))

    • zaliczyłam także koncert kelly family ale fascynacja back street boysami i innym girls power mnie omineła, ani pół koszulki oraz plakatu ;-)

    • Lux

      Oooo nieee, plecak na szyje <3 pamiętne wakacje w Kołobrzegu, kolor biały, srebrne wykończenie...na zawsze w moim sercu.

  • Anonymous

    Ale świetny post! :)
    Chociaż ja jestem kilka lat młodsza, to także byłam skazana na te cuda, ponieważ mam siostrę, która w tamtych czasach też chodziła do podstawówki. Podczas gdy moje koleżanki były zajęte nową modą, ja, z lekkim opóźnieniem, ale wiernie oddając się nauce siostry, chodziłam dumnie z przedstawionymi w poście rzeczami.
    Jak się cieszę, że miałam okazję tego wszystkiego zasmakować.
    Pozdrowienia ciepłe ślę!
    PS w przyszłym tygodniu ma być czternaście stopni! tak na pocieszenie, bo u mnie za oknem bigos na ulicach..

  • Marysia

    haha, śmiać mi się chciało, jak to czytałam, bo trzeba przyznać, że faktycznie miałam każdą z tych rzeczy :D najlepsze były białe drewniaki ( do dziś pamiętam, jak w końcu je miałam i poszłam na spacer z koleżanką. łaziłyśmy po osiedlu, a ja prężyłam się z dumy!) i beret :D miałam zielony- polarowy :D hihi

  • a ja nie miałam drewniaków, choć bardzo ich pragnęłam, to zaważyło na całym moim życiu!!!

    • Na moim też! Pamiętam, jak rozpaczałam, gdy mama nie chciała mi ich kupić, bo uważała, że są tragiczne. ;D

    • Anonymous

      A myślałam, że tylko ja cierpiałam, bo mama nie chciała mi kupić chodaków! Ah, jakież to było wielkie marzenie, z zazdrością patrzyłam na każdą dziewczynę w drewniakach, takich białych, mmm… ♥ ;D

      m.

  • Anonymous

    Hehe, BOSKI post!!
    Od siebie dodam: spodnie gumki- najepiej czarne, taie carne polbuty na podeszwie traperowej ze srebrna klamra z przodu, dresy z z weluru i opaski na glowe w kolorach roznych :D
    Jesoooooo, i te NEONOWE LGG koszulki!:D
    Dzieki za przypomnienie:D
    Usciski.L

    ps drewniaki mialam:D

  • Anonymous

    i te pokaleczone pięty od ostrego kantu drewniaków. ;)

  • Anonymous

    No i wszystko mi się w środku ścisnęło na wspomnienie sromoty jaka spotkała mnie za sprawą mojej rodzicielki. Otóż moja matka wiedząc, że jakieś tam zespoły są, i że ja bym bardzo chciała bluzę z nadrukiem zakupiła mi cudo z Kelly Family. I ja biedna fanka Nirvany i Spice Girls (sic!) w tej bluzie musiałam popylać potem do szkoły. -10 do lansu:(. Z hiciorów podstawówkowych pamiętam koszulki Metallica, AC/DC, Iron Maiden, obrzydliwe kaszkiety zimowe z moheru, trampki/tenisówki na koturnie, kolorowe tenisówki z malutką kieszonką na zamek błyskawiczny, warkoczyki z muliny do wpinania we włosy,przerabianie prostych spodni na dzwony przez wstawianie klina materiału w innym kolorze, „indiańskie” dzianinowe plecaki i torebki, sukienki na szelkach tzw. princeski i bluzki „pończoszki” :D

  • Masakra jaki powrot do dziecinstwa. Pamietam wiekszosc z tych rzeczy. Moja koszulke z Nickiem Carterem i te marchewy. Pamietam ze byl taki moment ze modne byly spodniczki z krotkimi lajkrami pod spodem,jeansowe krotkie spodenki obszarpane na koncach,chustki na glowe i te male plecaczkipozniej zamiast plecakow torebki na ramie. Fajne czasy:-)

  • początek lat 90 to moja czwarta klasa podstawówki pamiętam depeszki czyli buty z blaszkami, jasnofioletowy sweter z napisem Depeche MODE i czarne jeansy i kasety !!!!!!!

  • Powiem tak: tekst, który przypomina mi o moim cudownym dzieciństwie. Większość z tych rzeczy chciałam mieć (drewniaki, adidasy ze światełkiem) lub nosiłam (dzwony, dzwony, dzwony!!!) tak do trzeciej klasy podstawówki. Potem już zaczął się etap, gdzie wkurzało mnie, jak któraś koleżanka miała takie ciuchy jak ja (właściwie, zostało mi to trochę do tej pory ;P). Pamiętam, jak przychodziłam do domu i żaliłam się mamie: „Bo Aśka dzisiaj przyszła w takiej samej bluzce, bo Iwonka ma te same spodnie!”. Zaczęłam ubierać się inaczej, co sprawiło, że dzieciaki (głównie koledzy) śmiali się ze mnie, ale ja miałam to gdzieś. :)

  • A ja z 86 jestem i zachaczyłam i o spice girls i nirvane.. tylko że ja poszłam w kierunku nirvany :)

    Pozdrawiam

  • Oj, naprawdę mnie ubawiłaś! :)

  • Nic nie kumam. No, ale starsza jestem, mam inne wspomnienia.

  • Mówiłam już, że cię kocham? :D

  • Rzeczywiście niesamowity sentyment! Ale tak jak piszesz, moda z lat 90tych ukształtowała nasze poglądy na ówczesną modę, przez co nasze mózgi nie sa dostatecznie zniszczone przez sieciówki i idealny look. Pozdrawiam:)

  • czyta się Twoją wypowiedź z małą łezką w oku ;) i mimo że pamiętam te wszystkie plecaki, klapki i dresy, to ja jednak zaczęłam naukę rok wcześniej od Ciebie i w domu przesiąknęłam miłością do mocnego brzmienia, dlatego kiedy tylko zaczęłam ubierać się sama, zagościła w mojej garderobie czerń i wszystko to co z nią związane;) obowiązkowo koszulki z zespołami, które uwaga! mam do dzisiaj :D teraz pewnie powiedziałoby się że są vintage :D ale mimo wszystko nie zazdroszczę dzieciakom pokolenia H&M i Zary;)

  • Anonymous

    Czytając tą notkę cofnęła się w czasie:D. Pamiętam szał na dzwony, koturny i oczywiście nieśmiertelny RAŻ (genialne słowo powinno trafić do słownika)!. Jak przypomnę sobie swoją szafę idealnie punkt po punkcie wszystko się w niej znajdowało. Ale moim niedoścignionym marzeniem były drewniaki, których mama nigdy nie chciała mi kupić:( Dodatkowo zajebistym i mega modnym dodatkiem była oczywiście smycz na klucze! Bez tego nikt się chyba do szkoły nie ruszał i koniecznie przywiązana przy spodniach, żeby był SWAG. I Sterty BRAVO i BARVO Girl obowiązkowo trzeba bylo czytać. Do tej pory słucham czasami Spice Girls i nie żałuję, że urodziłam się właśnie w tym cudnym okresie;) Świetna notka. Z resztą jak każda pozdrawiam!:) Paulina

  • Anonymous

    Jesteś prze-genialna ;)

  • Anonymous

    Szkoda że nie dodałaś zdjęć przedstawiających Ciebie w tamtym czasie…

  • Anonymous

    Mimo iż rodziłam się w połowie lat 90., a do podstawówki chodziłam już w XXI wieku, też pamiętam wiele z tych rzeczy! Bransoletki z żyłek i muliny, plecaczki na szyję, dzwony, BRAVO i kolorowe dodatki z tej gazety, białe Schlezingery – moja mama jeszcze gdzieś ma swoja parę :) Wspomnienia…

  • Eh, wspomnienia :) Ja się urodziłam trochę wcześniej, na tyle, że załapałam się na 8-klasową podstawówkę, ale i tak wiele z opisanych tu rzeczy jest było bliskich memu sercu. Nawet Spice Girl, bo faza na Nirvanę i plecak-kostka pojawiły się u mnie później. A bransoletki z muliny mam do dzisiaj :)

  • Dzwony – zdecydowany hit. Wtedy nie wyobrażałam sobie jak można w ogóle założyć na siebie coś takiego jak rurki.

  • Kolejna świetna notka, w Twoim wydaniu.
    Dzięki Tobie przypomniałam sobie o swoich młodzieńczych latach ;)

  • Anonymous

    Dzięki Ven za ten post, jest wspaniały, przywraca tyle wspomnień z błogich lat 90. :) W trakcie czytania nie mogłam uwierzyć, że pamiętasz tyle szczegółów z tamtych lat, o wielu rzeczach ja zdążyłam już zapomnieć ;) Dodam od siebie, że oprócz spajsgerlsowej bluzy, miałam t-shirt z Titanica, z piękną twarzą Leonardo DiCaprio… :D (może to dlatego do dziś tak go lubię jako aktora.. ;)) A około roku 2002 miałam cudne jeansy brązowo-sraczkowate, z naszytymi kwiatami i dżetami, których zazdrościła mi połowa dziewczyn z klasy ;) Aa, miałam też trapery z błękitno-jeansowym wykończeniem, które zakładałam tylko na wyjątkowe okazje, mrrr. To były czasy :)
    Czasem marzy mi się powrót do lat, gdy największym problemem było, co będzie w domu na obiad, co ubrać na szkolną dyskotekę, albo w co grać popołudniu na placu zabaw ;)
    Pozdrowienia :)

  • Plecak Enrico Benetti wraca do łask, każdy hipster da się za niego pokroić.

  • A co do określenia RAŻ. U mnie te neonowe rzeczy nazywane były żarówiastymi :D

  • Ja zaczęłam podstawówkę 3 lata później i pamiętam większość rzeczy, o których piszesz! :D Cudowny wpis, popłakałam się ze śmiechu i wzruszenia!

  • Anonymous

    jesteś nieśmiała czy raczej śmiała? boisz sie wystąpień publicznych?

  • Anonymous
  • Haha, dokładnie wszystko się zgadza! Aż mi się oko mokre zrobiło. Przychodzą mi jeszcze na myśl plastikowe smoczki http://bi.gazeta.pl/im/b5/bb/bc/z12368821Q,Cudowne-lata-90-te.jpg

    i trole! ;) http://bi.gazeta.pl/im/bb/bb/bc/z12368827AA.jpg

  • ja do podstawówki poszłam w 1996, i większość rzeczy się zgadza… ale fajnie mi się czytało :)) powrót do przeszłości. to były czasy!

  • Poczułam się staro:( Gdy torby z Filipinki były modne, byłam już na studiach. No i nie pamiętam plecaków na szyję. Za to Twój wpis sprawił, że znowu mam ochotę napisać coś o latach 90. Ah, ciemne moce lat 90:)

  • O cholera, ja mam ten plecak do dziś, mogę zostać hipsterem!
    Ja z tamtych lat pamiętam czarne, ciężkie buty-żelazka, na które nie pozwalała mi mama, tatuaże z gum do żucia, farbowanie włosów bibułą krepiną i lansowanie się na dyskotekach szkolnych w bluzkach z jednym ramiączkiem/rękawem.
    W mojej podstawówce inicjacja przejścia do klasy IV polegała na zmianie obuwia zmiennego z kolorowych kapci w zwierzątka na czarne, bazarkowe trampki za 10 zł.

    • Jeny, farbowałam tak włosy przed dyskotekami szkolnymi, w szkolnej toalecie :D. albo u koleżanki :D. co do obuwia to u nas szczytem marzeń były halówki (te granatowe, z dwoma białymi paskami i kauczukową podeszwą), albo „klasyczne” czarno-białe trampacze :D

  • to nam zrobiłaś powrót do przeszłości ;) ja chodziłam do podstawówki dokładnie w tych samych latach więc nic dodać nic ująć! szalało się za tymi wszystkimi „must have”, a na kolejny numer ulubionego czasopisma czekało się jak na zbawienie ;)

  • Anonymous

    Ja pamiętam, że u mnie był szał na brokatowe jeansy. Chryste ale to był obiekt pożądania!

  • genialny wpis :D

  • Anonymous

    jeszcze: spodnica, białe skarpetki do czarnych traperow :D

  • a te cuuudne bluzki- jak najbardziej obcisłe, z długimi rękawami i z długością przed pępek :D? miałam białą z brokatowym serduszkiem :D . albo czarną i serduszka z takiego jakby skaju <3. jeszcze miałam taka na suwak z przodu zapinaną, pomarańczową żarówiastą na krótki rękaw :D. nosiłam do dzwonów i "chłopskich" adidasów XD

    No i nasze polskie Just 5 i Bartek Wrona! :D :D

  • Anonymous

    O mamo, masakra czaszki, aż wyciągnęłam stare zdjęcia:D!
    Z tego co widzę, to trendy były również skarpetki, takie karbowane długie (coś w tym stylu http://www.fit.pl/g/str/moda/fitness_moda_80.jpg).
    Koniecznie dwie różne sznurówki w jednej parze butów.
    Apaszka zwijana i wiązana na szyję.
    Na wf krótkie lycry.
    Co tam jeszcze…
    Dżinsowe kurteczki.
    Niedostępne marzenie – zegarek Baby G Casio (http://nokautimg2.pl/p-e7-dd-e7ddc2c98c26e56658ebdacb93727886500x500/zegarek-casio-bg-1003an-4er-baby-g.jpg), nosiłam jakąś podróbę, bo kogo było na niego stać.
    Oraz pamiętam ten triumfalny spacer, kiedy doczekałam się na pierwsze prawdziwe Adidasy, to był dopiero lans.
    And so on and so on.
    Piękne lata:’-)

  • Anonymous

    a słuchałyście LO27?? :D ja byłam zakochana!
    Ah i naklejane tatuaże! najlepsze były te świecące w nocy :)))

  • Anonymous

    Torba z Filipiniki do dnia dzisiejszego leży w czeluściach szafy. Czeka na lepsze czasy. Może moje dziecko zechce ją nosić? Obym dożyła takich czasów !

  • Super post, wszystko mi się przypomniało i taka właśnie była moda mojej podstawówki! A pamięta ktoś bluzki/ sweterki ” bliźniaki” ( spodnia część bez rękawów, a na wierzchu sweterek w identycznym kolorze?:)

  • Anonymous

    A pamięta ktoś kurtki zimowe z odblaskami? pół miasta chodziło w identycznych :) i jeszcze kolorowe kurtki „skórzane” :) ja miałam czerwoną :) mimo że najmodniejszy był wtedy fiolet :)

  • A vansy? I pocięte bluzki w stylu pocachontas? Farbowane jeansy i bluzki? Bluzki najpierw wiązało się sznurkiem, a potem farbowało, dzięki czemu wychodziły wzory.
    Laycrowane getry to i teraz bym założyła ;)

    • Anonymous

      Wtedy vansy kosztowały ok 20 zł, a teraz? :) to zdaje się ta sama marka, ale pewności nie mam :)

  • Anonymous

    Były jeszcze takie plecaczki, jakby dmuchane :) Przezroczyste lub nie, składały się z plastikowych kwadracików wypełnionych powietrzem :) /Madzia

  • Aa, bluzki przed pępek! Wspominam z rozrzewnieniem za każdym razem, kiedy oglądam przyjaciół. <3

  • Zapomniałaś o szwedach :P ;)
    A tak serio… Ja zaczęłam podstawówkę w 1992 roku (czyli dokładnie dwa lata wcześniej niż Ty, więc podejrzewam, że jesteś rocznik ’87) i rzeczywiście, przeżyłam bardzo silną fascynację Nirvaną, a zwłaszcza Curtem, rzecz jasna. Mój boże, jak ja się jarałam tym człowiekiem…

  • Ja się urodziłam kilka lat później, ale to wszystko co piszesz, wydaje mi się że miałam okazję „przeżyć”. Aż się buźka cieszy na wspomnienia :)
    Dodałabym jeszcze coś: tamagotchi. Wszyscy mieli, wszyscy dosłownie! Każdy miał pieska, albo kotka, szałem były dinozaury. Pamiętam tamagotchi najmocniej, bo mi nie dane było mieć, a bardzo, bardzo chciałam ;)

  • Ja zaczynałam podstawówkę 7 lat później i nie kojarzę bogatszej oferty, drewniaki u nas zwane trepami, tiszert z Leonardo Di Caprio i Backstreet Boys, i cała reszta atrybutów dokładnie odzwierciedlają moje wspomnienia…
    i jeszcze ta fryzura: kucyk i zostawione pasma po dwóch stronach twarzy… fuu
    no może trochę się gust muzyczny zmienił.. panowały polskie zespoły hip hopowe,
    i „rockowe” typu Happysad.
    Także magiczne lata objęły dość sporo roczników.

  • Mruczykot Czarny

    Ja też jestem z boskiego 86 :) Rano w TVP 1 lub 2 puszczali trzy teledyski : 4 Non Blondes ‚What’s up’ , Allanis Morissette ‚Ironic’ i
    Nirvana ‚Heart-Shaped Box’.Pamiętam że nosiłam koszulę w czerwono czarną kratę, czarną podkoszulkę , czarne welurowe getry i wisiorek szklany za rzemyku – takie oko trójwymiarowe. Przerobiłam też kolorowe smoczki, swetry z golfem a’la Alanis Morissette, czapki z długim ogonem nie dostałam nigdy… Ktoś pamięta te kolorowe indyjskie plecaczki? Marzyłam o sztruksowej czarnej torbie z
    naszywkami. Jedna ósmoklasistka z mojej szkoły miała cudną naszywkę zespołu 4 Non Blondes – z buciorem :). Były też podkoszulki czarne z Nirvaną , delfinami. Ooo i te magiczne talizmany miedziane !!! – miałam taki przyciągający miłość :) Rok 95′ i miłość do rudej wtedy Kaśki Nosowskiej – za przefarbowanie połowy głowy na rudo dostałam jedyną w życiu naganę i mama wzywana była na dywanik . Zielona kurtka parka i Nirvana :) Czarne trampki i lenonki do tego jeansowa kurtka po mamie dużo za duża :) I jeszcze pasmanteryjne tasiemki – czarne w róże z ćwiekami gwiazdkami. Miałam ją jako 8 latka na pierwszym w życiu koncercie – Lady Punk. No i nieśmiertelne
    http://allegro.pl/bandana-chusta-chustka-bandama-bandamka-350-wzorow-i4093312634.html które noszę do dziś kiedy chcę przypomnieć sobie jak to było. Niestety na pierwsze Martensy musiałam poczekać kilka lat ale były ! I kolejne stoją w szafie. Ale nic tak nie obcierało stóp jak chodaki – moje były w kratę :)

  • Ach, chciałoby się rzec – to były czasy! Tak sobie myślę, że wspaniale było być dzieckiem i wyglądać dziadowsko. Teraz dzieciaki z mojej byłej szkoły mają po pięć par oryginalnych vansów i conversów, ciuchy z Zary i generalnie pełen hajlajf. A przecież przywilejem dzieciństwa jest beznadziejna stylówa!

  • depesh

    Jestem sobie rocznikiem ’92 i powiem Ci, że jeszcze zahaczyłam o te fajne czasy. Miałam dzwony, miałam rybaczki, miałam drewniaki, nie miałam kompa, bo mieszkałam na wsi i tam może trójka dzieciaków posiadała Commodore, ja zaś rypałam na pegazusie w Mario i Bombermana :D Biegałam po łąkach z kumplami, bawiłam się w chowanego do późna (czyli do 19 ;-)), jeździłam na rowerze tak długo, aż wysiadały nogi, i skakałam po drzewach.
    Trochę szkoda, że to już raczej bezpowrotnie minęło, chociaż może gdzieś jeszcze dzieciaki takie właśnie dzieciństwo mają?