MIĘDZYGÓRZE, DOLNY ŚLĄSK

MG

Świat w styczniu bywa upokorzony. Wiatr wieje mu w oczy, los rzuca pod nogi muldy śniegu. Zawstydzony własnymi porażkami, zasłania rumieńce pejzażem dymu z kominów. Dlatego z zabłoconego miasta uciekam w miejsce, które jeszcze się broni. Na wieś

Księżniczka Marianna Orańska zamarzyła sobie w XIX wieku miejscowość letniskową jak z bajki. Wzorowana na najpiękniejszych alpejskich prowincjach, wieś usiana tyrolską zabudową miała przypominać popularne szwajcarskie kurorty. Wzdłuż głównych ulic swoje wdzięki dumnie prezentowały budynki z charakterystyczną kamienno-drewnianą fasadą, ozdobnymi balkonami oraz krużgankami. I kiedy spojrzeć na zachowane z tamtego okresu malowidła, trudno odmówić Mariannie gustu i konsekwencji w realizowaniu własnego planu – ta położona tuż u stóp Śnieżnika miejscowość na obrazach z przełomu XIX i XX wieku wygląda jak żywcem wyjęta z baśni dla dzieci.

Międzygórze, bo o tej dolnośląskiej wsi mowa, swoje czasy świetności (które przypadają na okres międzywojenny) ma już dawno za sobą. Ciekawe co powiedziałaby ta niderlandzka księżniczka, gdyby zobaczyła swoją magiczną dolinę dziś, kilkaset lat później. Czy wywołałyby w niej smutek opustoszałe, zapuszczone budynki, które swego czasu mieściły w swych progach letnich kuracjuszy, wielbicieli górskich uciech? Co powiedziałaby na widok żwawo komentujących rzeczywistość żuli, okupujących murek pod jednym z nielicznych spożywczaków? I w końcu – czy ucieszyłaby się z przytulnej kawiarni nazwanej jej imieniem?

Może usiadłaby zatem w Mariannie przy oknie, zamówiła jabłecznik i ziołową herbatę, i pomiędzy jednym westchnieniem a drugim uznała, że Międzygórze zastane dwa wieki póżniej to element scenografii pochodzący raczej z mrocznych baśni Braci Grimm, niż wzruszających opowieści Christiana Andersena.

I to w wersji dla dorosłych.

IMG_1320 (1)

DSC_0058
IMG_1531

IMG_1532

IMG_1543


DSC_0078
DSC_0093 DSC_0097
DSC_0103