LOVE IT OR LEAVE IT

Spotkałam ją na klatce. Miała zaciśnięte usta, a jej czoło przecinała krótka, pionowa zmarszczka. Siłowała się z zapięciem od swojego rdzewiejącego już roweru. Może rzucił ją chłopak, pomyślałam, zerkając z jaką rezygnacją wyciąga z koszyka zakupy. Może ma po prostu zły dzień – dywagowałam dalej – choć dziś i niedziela, i piękna pogoda, ludziom nie przystoi smucić się bez powodu. Jak to jest – zagadnęła mnie niespodziewanie – że ludzie tak bardzo boją się tego, co nieznane i zamiast gnać przed siebie, wolą stać w bezpiecznym miejscu? (Stara, jak ty mało wiesz o życiu.) Cóż, sukces znajduje się za punktem, w którym mamy ochotę z czegoś zrezygnować – wyrecytowałam jej słowa kogoś mądrego, które dzień wcześniej wyczytałam w poczekalni u dentysty. Nie rozważaj za i przeciw, nie rób bilansu zysków i strat. Nie zastanawiaj się, PO PROSTU ZRÓB TO. Niezdecydowanie kosztuje czasami więcej, niż podjęcie złej decyzji – odpowiedziałam i ruszyłam w kierunku mieszkania.
Dogoniła mnie na schodach. Kiedy zamykałam drzwi wejściowe, nasze spojrzenia spotkały się.
W lustrze.