LEO BABAUTA, SKUP SIĘ

DeathtoStock_Simplify10 (960x640)

Jakiś czas temu dzieliłam się z Wami spostrzeżeniami po lekturze Minimalizmu Leo Babauty. Tym razem garść przemyśleń po przeczytaniu kolejnej książki tego autora.

Na początku uczciwie muszę przyznać, że pozycja Skup się. Prosta droga do sukcesu zrobiła na mnie zdecydowanie mniejsze wrażenie, niż kultowy Minimalizm, co nie znaczy oczywiście, że nie warto jej czytać. Jak widzicie poniżej, skłoniła mnie jednak do kilku przemyśleń.

1. Mniej znaczy lepiej.

Bronię się przed nadmiarem rękami i nogami. W moim życiu zupełnie nie sprawdza się maksyma od przybytku głowa nie boli, bo – pomyślicie, że jestem nienormalna – źle się czuję, kiedy mam czegoś za dużo. Po co mi trzy pary kozaków, skoro każde z nich spełniają dokładnie tę samą funkcję. Perfumy? Wystarczą jedne, podobnie jak większość materialnych rzeczy. Za każdym razem, kiedy odczuwam nadmiar czegoś, robię porządki – oddaję nieużywane rzeczy rodzinie i znajomym. I dopiero wtedy osiągam wewnętrzny spokój.

Podobną regułę stosuję w większości dziedzin życia. Z doborem przyjaciół na czele. Interesuje mnie jakość, nie ilość.

2. Żyj świadomie: smakuj jedzenie, poświęć znajomym pełną uwagę, przyglądaj się otoczeniu.

Częściowo wspomniałam o tym w notce poświęconej tegorocznej podróży do Toskanii. Odczuwam ogromną potrzebę dogłębnego eksplorowania. Jeśli czytam jakąś książkę, wypisuję w notatniku pozycje, które muszę doczytać, by w pełni zrozumieć intencje autora. Gdy podróżuję, nie chcę odhaczać tylko kolejnych zdobytych miejsc – marzę, by móc celebrować poranki w nowym otoczeniu, chodzić do swoich kawiarni i czuć się jak u siebie. Okropnie męczą mnie small talki. Przysięgam – wolę w ogóle nie rozpoczynać rozmowy, niż wymienić się żałosnym co u ciebie? Chcę mieć czas, by poświęcać innym trochę więcej, niż chwilę i móc porozmawiać o czymś więcej, niż o niczym.

3. Wyzbądź się potrzeby bycia na bieżąco.

Codziennie przeglądamy Facebooka, blogi i serwisy informacyjne, bo boimy się, że ominie nas coś ważnego. Nawet na wakacjach regularnie sprawdzamy skrzynkę mailową, tak silny jest w nas strach, że jeśli tego nie zrobimy, stracimy jakąś okazję. Nawet jeśli, to co z tego? A gdyby tak pokusić się o detoks od informacyjnego fast-foodu?

4. Zaczynaj dzień od realizacji najtrudniejszych zadań.

Zaczniesz dzień w skupieniu i od razu dokonasz czegoś wielkiego. Ludzie, to naprawdę działa! Pewnie znacie to uczucie, kiedy musicie wykonać ważny telefon i przychodzi wam to z ogromnym trudem – najzwyczajniej w świecie boicie się reakcji osoby po drugiej stronie słuchawki. Odkładanie tej czynności na później niczego nie zmieni, z wyjątkiem tego, że jeszcze bardziej będziecie się denerwować. Czy nie lepiej mieć to po prostu z głowy? Nawet jeśli coś pójdzie nie po waszej myśli, odetchniecie z ulgą, że macie to już za sobą. Sprawdziłam na własnej skórze i naprawdę nie ma nic przyjemniejszego, ani bardziej motywującego, niż świadomość, że już na dzień dobry uporaliście się z czymś trudnym. A teraz chórem: KIM JESTEŚ?!

Żartowałam.

5. Wypracuj dobry nawyk.

Taki, który będzie uruchamiał się w momencie zadziałania złego nałogu, np.zamiast zaraz po przebudzeniu włączać Internet, uruchom edytor i przez godzinę pisz. Większość popularnych pisarzy proces tworzenia traktuje jak normalną pracę od do – zapomnijcie o twórczych uniesieniach i porywach weny. Choć zabrzmi to katorżniczo, takie zmuszanie się do pisania bywa bardzo owocnym zajęciem. Nawet jeśli przez pierwsze kilkanaście minut nie będzie przychodzić wam nic do głowy, w końcu z nudów zaczniecie powoli stukać w klawiaturę. I może nie stworzycie nowego Ulissesa, ale jest spora szansa, że w waszych głowach zakiełkuje jakaś idea. Przy tego typu aktywnościach przydatne są specjalistyczne edytory, takie jak: Darkroom/CreatWriter/Q10/WriteMonkey/Typewriter, które dzięki swoim funkcjonalnościom (tryb pełnoekranowy, odgłos maszyny do pisania itp.) pozwolą wam rzeczywiście skupić się na pisaniu, bez podglądania, co dzieje się na Facebooku. Z własnego doświadczenia mogę napisać, że na takim przymusie stworzyłam teksty, które chętnie czytaliście, a jeśli nadal nie zachęciłam was do tej metody twórczej, łapcie cytat: Mam tylko jeden rytuał: siadam i piszę, piszę każdego dnia. A. Burroughs

PS Wszelkie przemyślenia mile widziane!