KRAKÓW

DSC_0122 (960x640)
Znacie to uczucie, kiedy jesteście w obcym mieście i od pierwszych minut czujecie ogromne podekscytowanie wszystkim dookoła? Chłoniecie dźwięki, obrazy i zapachy; dajecie się ponieść towarzyszącej atmosferze i czujecie z tego powodu ogromne szczęście? W takim razie już wiecie, jakie doznania nie towarzyszą mi podczas wizyt w mieście Kraka.

W zeszłą niedzielę odwiedziłam Kraków. Byłam tam, nazwijmy to – w celach zawodowych, więc mój wolny czas skurczył się do minimum. Udało mi się jednak wyskoczyć na miasto, chwilę poszwendać po dochodzących do Rynku uliczkach i zrobić kilka zdjęć. Trzeba przyznać, że pogoda spisała się tamtego dnia na medal – tym przyjemniej było mi pospacerować z rozwianym włosem i wiosną w głowie.

Moje relacje z Krakowem są dość burzliwe – to miasto nie bierze mnie ani trochę, ale z drugiej strony za każdym razem poznaję tu tak fantastycznych ludzi, że grzechem byłoby odwiedzać je tylko palcem po mapie. No bo wiecie, są takie miasta, które na dzień dobry proponują małżeństwo – człowiek wytacza się z PKP lub lotniska, stawia pierwsze kroki na obcej ziemi i wie, że jest u siebie. A w Krakowie człowiek wypełznie z dworca i od razu zostaje wciągnięty w turystyczną breję.

W rozmowie w cztery oczy mówi mi, że zyskuje przy bliższym poznaniu. A mnie się wydaje, że do ośmiu razy sztuka to już wystarczający powód, by dać mu kosza. Co robić?

DSC_0114 (932x1400) DSC_0126 (933x1400) DSC_0130 (960x640) DSC_0131 (933x1400) DSC_0136 (933x1400) DSC_0140 (960x635) DSC_0143 (933x1400) DSC_0151 (933x1400) DSC_0155 (960x640) DSC_0159 (933x1400) DSC_0167 (933x1400) DSC_0171 (960x725) DSC_0174 (933x1400)