København

Jak wiecie, dokładnie tydzień temu wraz z Sarą gościłam na ziemi duńskiej. Głównym celem naszej podróży był udział w evencie ECCO Walkathon (relację z tego wydarzenia przeczytacie w jednej z kolejnych notek). Stwierdziłam jednak, że poświęcę najpierw osobny post na same wrażenia z wizyty w stolicy Danii. Pierwszy raz w Kopenhadze byłam rok temu w lipcu, kiedy to zostałam zaproszona na Roskilde Festival. Niestety tamtym razem oprócz lotniska nie dane mi było zobaczyć niczego ponadto. W moich wyobrażeniach stolica Danii przypominała Sztokholm, jedyne znane mi dotąd miasto w Skandynawii. Ci z Was, którzy znają oba te miejsca, wiedzą, jak mocno się myliłam.

Jeśli powiem, że jestem oczarowana tym miastem, będzie to karygodne niedopowiedzenie. Do tej pory obłędnie zakochana byłam jedynie w Nowym Jorku i mimo, iż wiele nowych miejsc mnie zachwycało (np. Wenecja czy Praga) żadne z nich nie wywołało w mojej głowie takich emocji, jak właśnie Kopenhaga. Od pierwszych minut w tym mieście czułam jakąś magię (wybaczcie mi to zdanie godne Coelho, ale jak widać, brakuje mi mądrzejszych słów). Urzekła mnie fantastyczna architektura – chyba nigdy wcześniej nie widziałam tak zadbanych i zwyczajnie atrakcyjnych budynków. Wyczytałam, że przeznacza się tam grube miliony na architektów, dbających o spójność powstających budowli z tymi już istniejącymi, co jakby tłumaczy ten niesamowity architektoniczny porządek z mnóstwem zieleni dokoła. Poza tym: ludzie. Może i mam do nich szczęście, bo ostatnio trafiam na same pozytywne jednostki, ale pomijając już fortunę, w Danii trafiałam tylko na miłych, pozytywnych i uśmiechniętych mieszkańców.

Nie chciało mi się wierzyć, kiedy z ust dopiero co poznanych Dunek padało stwierdzenie, jakoby Kopenhaga dużym miastem nie była. Klucząc po mieście taksówką miałam wrażenie, że to wręcz ogromna metropolia. Z ciekawości po powrocie do domu sprawdziłam powierzchnię tego miasta i faktycznie 88 km² wygląda dosyć skromnie przy Warszawie (517 km²) czy nawet Wrocławiu (292 km²). W przypadku Kopenhagi można więc mówić o pewnego rodzaju kameralności, której brak wielu europejskim czy światowym stolicom. Do tej pory zastanawiam się więc, skąd w mojej głowie wzięło się wyobrażenie tej niepojętej wielkości przy takiej kruszynce :)
Kopenhaga nie przypomina mi ani jednego odwiedzonego do tej pory miasta. Uważam to za ogromny plus. O ile w Londynie momentami czułam się jak w Melbourne, a w Rimini wyczuwałam klimat Mielna, to stolica Kopenhagi jawiła mi się jako tabula rasa (oprócz jednego jedynego miejsca, w którym udawała Gdańsk).
 fot. Sara & ja
Klimat miasta i jego mieszkańcy utwierdziły mnie w przekonaniu, że mogłabym choć na chwilę się do Kopenhagi przeprowadzić. Zanim jednak spakuję manatki i porzucę dotychczasowy żywot, dajcie znać, jeśli tylko wiecie, jak w tej stolicy Danii żyje się naprawdę. Może uchronicie mnie przed smutnym losem emigranta lub zmotywujecie do małej korekty swojego życia.
  • O tak, Kopehnaga jest świetna:)

  • piękne zdjęcia i… płaszcz :)

  • Ula

    Podobno ciężko przetrwać w Danii bez znajomości duńskiego (no chyba że jest się specjalistą w jakiejś pożądanej dziedzinie). Takie zdanie ma kolega z Kopenhagi, pamiętam też, że moja koleżanka musiała przerwać tam studia, bo chociaż angielski zna świetnie, bez duńskiego nie mogła znaleźć pracy i nie wyrobiła finansowo.

  • Jestem taka dumna z tego przedostatniego zdjęcia! Jesteśmy niczym team Rubik i Tyszka, ach!

  • Wyglądasz idealnie ! Ten z tyłu aż się zagapił albo puszcza oczko do Sary :D
    Świetnie, że miałaś okazję zwiedzić Kopenhagę, mi się marzy wycieczka, ale to najpierw chyba będzie trzeba jechać za granicę zarobić ;)

    Jakby nie było, to jesteś bystrzacha i na pewno dałabyś sobie radę, wszędzie.

  • Z tą powierzchnią Kopenhagi niezły psikus, nie powiedziałabym! Czekam z niecierpliwością na relację z akcji, bo z Sarą tworzycie chyba zgrany duet. :)

  • Toż to jest piękne!

  • Ja Kopenhagę całym moim sercem kocham, zawsze będzie mi się kojarzyć z moją licealną pierwszą wielką miłością, a że ja nie jestem rozrzutna w uczuciach to taką wielką, bo jak przez całe życie ma się dwie to dużo tej miłości wychodzi :D Także aż zjadłam ten post .:)

  • Kopenhaga klimate przypomina mi Amsterdam – i te rowery! Minus jest taki, że stolica Danii to jednak drogo się ceni… I to właśnie powoduje, że (jeszcze!) tam nie zamieszkałam ;)

  • Ale

    wlasnie wrocilam z polrocznego stypendium w Kopenhadze. to jest bajka! nalezy rzucic wszystko… natychmiast.
    ps rozczulilas mnie zdjeciami, och! wszystko prawda – a ludzie,design i muzyka obledne!

  • nie byłam tam nigdy, ale słyszałam same pozytywne komentarze, mam znajomych tam mieszkających i nie chcą wyjechać na żadne skarby i wciąż zapraszają innych :-) może wydaje się wielkie, bo jest ogrom budynków wszędzie, czego jednak w Wawie ani we Wro nie ma? Bo właśnie w ten sam sposób Utrecht wydawał mi się bardzo duży a ma niewiele więcej od Kopen, bo 99km2. :-)

  • Piękna relacja! Mam nadzieję, że kiedyś uda mi sie również tam zawitać :)

  • Anonymous

    moja kolezanka była tam na Erasmusie i była bardzo zadowolona. Własnie tam każdy mówi po angielsku, czy to w sklepie czy nawet starsza pani jak sie ją o drogę zapyta. Życie jednak tam nie nalezy do tanich. Jak byłam u niej w odwiedzinach to sie zakochałam w tym jak tam sie trakuje rowerzystów. Sciezki mają po dwa pasy i nie ma ulicy na której by jej nie było. Miasto ma swój fajny urok, tylko ten wiatr to na druga strone człowieka umie przewiać ;)

    • Nam się trafiła tak piękna pogoda, że z niedowierzaniem czytałam w Internecie o tej kapryśnej stronie Danii :)

  • Świetny tekst i piękne zdjęcia. Nigdy nie byłam w Kopenhadze czas chyba się wybrać.Ostatnio wróciłam z Wiednia i jestem tym miastem oczarowana.

    • O Wiedniu również słyszałam wiele dobrego. Jeszcze tam nie byłam, ale czuję, że może mi się spodobać :)

  • Podobno to bardzo czysty kraj, a jednak jakiś papierek przy krawężniku się znalazł :)

    • Akurat to zdjęcie robiłyśmy w ścisłym centrum i tam faktycznie można było znaleźć sporo śmieci, ale ogólnie Kopenhaga sprawia wrażenie czystego miasta.

  • Ale pięknie <3

  • rok temu spędziłam miesiąc w Kopenhadze pracując, pojechałam tam też w grudniu i było przepięknie :)

    • Masz gdzieś na blogu relację/notki z tamtego okresu? Z przyjemnością poczytam.

  • Anonymous

    O Venila, Twoja stylizacja na przedostatnim zdjęciu zwala z nóg. Po raz kolejny płaszcz zachwyca, aaaaa!
    A do Kopenhagi wybrać się muszę, muszę, muszę.

    Kot Lama

  • Anonymous

    Christiania zdobyta? Historia tego miejsca jest niesamowita i pomijając, pewne niechlubne aspekty to fajnie obrazuje jak społeczeństwo może wyrwać kawałek miasta dla siebie i stworzyć tam oddzielny, tętniący organizm. Kopenhaga piękna, skandynawskie ceny dla polskiego turysty już mniej.

    • Na Christianię nie było czasu (tak, wiem wykrzyknik razy pięć !!!!!), ale mam kolejny powód, by tam wrócić.

  • Polecam, jeśli trafi się okazja, zobaczyć Kopenhagę od strony morza, najlepiej wpływając do mariny. ;)

    • Dzięki za wskazówkę. Mam nadzieję, że kolejny raz nadarzy się wcześniej niż później :)

  • Anonymous

    :) Miałam to wielkie szczęście pojechać na Erasmusa do Kopenhagi i był to magiczny rok (no nie da się tego opisać nie ożywając stylu P. Coelho) a duńska rzeczywistość.. to się w głowie po prostu nie mieści jak świat może być idealnie urządzony. Nie narzekam na Polskę, ale kontrast aż bije po oczach:)
    Jak będziesz następnym razem, to wyjeżdżając ze ścisłego centrum, polecam jechać do Klampenborg – tam na pewno znajdziesz willę dla siebie;) Jest też fajny kawałek plaży i obok zaraz Dyrehaven – park, a właściwie las. Rosną tam drzewa jak z władcy pierścieni i hasają stada jeleni, ja byłam zakochana, to były takie moje miejsca:)

  • Mieszkam w Cph od 3 lat. Szczerze mowiac wcale nie jest tu ciezko z jezykiem dunskim. Wszyscy swobodnie rozmawiaja po angielsku i nawet jak trzeba jakies sprawy zalatwic w urzedzie to nie ma z tym problemu.. Przede wszytkim ludzie sa bardzo pomocni. Tylko niestety zycie jest troszke drogie. Ale nawet przez mysl mi nieprzychodzi zebym miala wracac do kraju:) Zupelnie inny swiat, inni ludzie. Ja wciaz czuje sie tu jak na wakacjach, odkrywam nowe ciekawe miejsca za kadnym razem, a wiezorami codziennie dzieje sie cos nowego. Nie ma czasu nawet sie polenic :)

  • Kopenhaga…ach, dane mi bylo troche tam pomieszkac..chetnie bym wrocila, choc drogo, oj drogo..super ze tak to opisalas