JESTEM DYREKTOREM NA CHACIE

white interior

Pytasz mnie czy warto założyć własną działalność gospodarczą. Ja pytam: dlaczego tak późno?

Środek tygodnia, rano. Pakuję swoje rzeczy i jadę nad morze. Poniedziałek, siódma  – ty już jesteś w drodze do pracy, ja rozciągam się z Mel B w dużym pokoju swojego mieszkania.Ryanair wrzuca ekstremalnie tanie bilety do Włoch? Nie zaglądam w kalendarz czy mogę, jestem już na podstronie z opcjami płatności. A jeśli wkurza mnie jakiś klient, to nie przeliczam uspokajająco w myślach, co sobie kupię za przelew od niego – najzwyczajniej w świecie dziękuję za współpracę, ryzykując życie na krawędzi, bo o suchym pysku. Od kiedy moje życie wzbogaciło się o firmowe konto, pieczątkę i takie pojęcia jak: czynny żal, nikt nie jest moim szefem – może być jedynie partnerem. I nawet jeśli tylko na chacie, to ja tu jestem dyrektorem!

Oczywiście nie zawsze jest łatwo. Na pewno nie wtedy kiedy zaczynasz, a twoje zarobki starczają ci dokładnie na pokrycie ZUS-u i to tego prewencyjnego, a więc, o ironio, żeby się utrzymać, idziesz do normalnej pracy. Nie jest fajnie, kiedy w pewnym momencie dochodzisz do wniosku, że bez znajomości i budżetu na rozkręcenie tej całej szopki jesteś nikim, a twoje curriculum vitae jeszcze nigdy tak bardzo jak teraz nie przypomina bezwartościowego kawałka papieru. Tyle lat czytania książek na marne! Nie jest też za wesoło, kiedy postanawiasz samodzielnie prowadzić księgowość i trzy razy z rzędu dostajesz mandat za wykroczenia podatkowe, a twoja matka czytając ci treść wezwania do US oczyma wyobraźni widzi cię już w pace oraz w pasiaku. Swoją drogą to musiałoby być całkiem zabawne – siedzieć w więzieniu za nieterminowe złożenie deklaracji VAT, zaraz obok morderczyń i złodziejek. Muszę o tym pomyśleć.

Ale tak, warto mieć własną firmę, nawet kosztem wysokich składek ZUS i podatków, które nie raz i nie dwa zmuszą cię do jedzenia pasztetu prochowickiego zamiast sushi. I tak, znajduję co najmniej pięćdziesiąt innych zastosowań pieniędzy, który wywalam co miesiąc w błoto na poczet państwa, za które nie oddałabym ani jednej kropli krwi*, a mimo to podtrzymuję zdanie, że owszem, warto. Satysfakcja, jaką czerpiesz z uczucia bycia niezależnym, kiedy nie musisz nikogo prosić o wolne, kiedy możesz wstawać o której ci się tylko chce i kiedy możesz robić dokładnie to co chcesz, jest bezcenna.

A wolność jest warta znacznie więcej niż tysiąc polskich złotych, przelewanych regularnie na konto Zakładu Usług Społecznych.

|fot. alvhemmakleri.se, cytat Marii Peszek, tytuł – inspiracja profilem Jeste Dyrektore na chacie |