JAK PRZETRWAĆ Z NOWORODKIEM?

Na pytanie zadane w tytule nie znam jeszcze odpowiedzi (mam wrażenie, że każdy dzień jest walką o przetrwanie), ale zebrałam dla Was na gorąco refleksje, które przyszły mi do głowy w tym burzliwym okresie. 

Oto i one:

  • samotne wyjście na dwór urasta do rangi wydarzenia; jak to ujęła moja koleżanka: „Głupie wyjście do sklepu to nowa para luksusowych butów”. Mówię Wam, jeszcze nigdy tak bardzo nie chciałam samotnie spacerować z naszym psem.
  • siedzisz, jak na tykającej bombie. Nigdy nie wiesz, czy dopiero co odłożone do łóżeczka dziecko pośpi dwie godziny, czy może pięć minut, w związku z czym nie wiadomo jest, czy delektować się śniadaniem czy też może połykać je w pośpiechu.
  • cofam wszystkie złe słowa, które kiedykolwiek powiedziałam na matki. O jezu, jak ja teraz rozumiem te wszystkie zachowania, które z punktu widzenia osoby bezdzietnej wydawały się irracjonalne. W dodatku okazało się, że w tych niełatwych (to eufemizm) początkach mogę liczyć na wsparcie innych, doświadczonych kobiet, co pozytywnie mnie zaskoczyło.
  • co najmniej trzy razy dziennie mam ochotę włożyć głowę do piekarnika. (Trzy, to oczywiście wersja oficjalna, po usłyszeniu tej prawdziwej moglibyście chcieć przestać mnie znać).
  • sen ponad wszystko. Nie ma, powtarzam, nie ma takiej rzeczy, która uszczęśliwiałby mnie w tym momencie bardziej, niż osiem godzin snu. Nie należę do śpiochów, ale po kilku tygodniach krótkich drzemek (jak Boga kocham, stosunek przerywany to przy tym pestka) bywają dni, że jestem nieprzytomna.
  • kąpiele pod prysznicem są super, bo nie słychać wtedy wrzasku dziecka, z którym dzielnie walczy ojciec.
  • czy ktoś wynalazł już jakieś rozwijające aplikacje dla kobiet karmiących piersią? Szkoda, żeby tyle tysięcy cennych minut miało się zmarnować na tępym przeglądaniu Instagrama.
  • po kilku godzinach wysłuchiwania przeraźliwego płaczu, który wbija się do bębenków na chama, sterylizacja przestaje wydawać się głupim pomysłem.
  • jest szansa, że zanim moja córka wyrośnie na nastoletnią pannę, zamiast MILF-em, będę garbatą i znerwicowaną babą po czterdziestce, na widok której koledzy Niny będą co najwyżej cmokać z politowaniem.

A tak na serio – życie z noworodkiem nie jest łatwe, ba – jest cholernie trudne, ale nie po to poświęciłam te i inne części ciała (to se ne vrati), żeby teraz się poddawać, prawda? :)

  • Punkt przedprzedostatni – podcasty, audiobooki – jeśli lubisz ;)

    • marchew

      Pełna zgoda!

  • Podziwiam! :*

  • Luzik! Nie może być aż tak źle :D Nie doznałaś jeszcze tych rzekomych momentów uśmiechów i wzruszenia na widok kruszyny, które rekompensują wszystko? :)

    • Na świadomy uśmiech jeszcze czekam – nie wątpię, że warto! :*

  • Ten moment, w którym po raz pierwszy wyszłam sama z domu i samochodem pojechałam do Biedry – to była ekstaza!!!, którą po dziś dzień pamiętam! ;) Trzymaj się ciepło. To wszystko minie :)

    • HHahaa :)

    • Marta Stolarczyk

      hehe, znam to z autopsji! Tatuś krążył z Dziedzicem po parkingu, a ja chodziłam miedzy półkami jak królowa życia! A wyjście do kawiarni z koleżanką? Nie byłam tak szczesliwa w podróży poślubnej na Karaiby 😉 Trzymaj sie Ven, nikłe to pocieszenie, ale miliony matek na świecie przezywają to samo… aż dziwne, ze nasz gatunek nie wyginął! 😁

      • „Królowa życia” :) Pozdrawiam, Martuś :*

  • Tekstualna

    Kochana, jesteś mistrzynią, boginią, wonder mother!
    PS U nas sprawdziła się chusta :D

    • Właśnie się do niej przymierzam.

      • Kasia Kowalska

        Ja wybrałam nosidło. Mniej zabawy z wiązaniem. A tak serio to mój maluch kończy już prawie rok i muszę powiedzieć, że choć staram się jak mogę (nawet czasem potuszuję rzęsy żeby nie wyglądać jak zombie) to mam wrażenie że wyglądam na 20 lat więcej…

        • A można w nosidle nosić takiego malucha? (w sensie 6-tygodniowego)?

          • Kasia Kowalska

            To nie chodzi o wiek tylko o wagę. Nie chcę nikomu robić reklamy (choć ja nosidło tej firmy bardzo sobie chwalę :) ale pewna polska firma robi nosidła, do których można dokupić wkładkę dla maluszków od 3,5 kg :D

          • aana87

            Żadne nosidło nie jest dobre dla dziecka niesiedzącego. Maluch 6 tyg tylko w chustę. Najlepiej poszukać doradcy noszenia i umówić się na spotkanie, bo nauka samemu może przerazić.

          • Nie można, a wkładki to tylko hasło marketingowe. Jest kilka blogów o noszeniu, np. zamotani.pl albo chustodzieciaki.pl może coś Ci dziewczyny podpowiedzą.

  • Adriana Kłosowicz

    Z każdym dniem będzie łatwiej!!!

  • Będzie dużo, dużo lepiej, już niedługo :))!

    • Oby! Bo na ten moment jestem tak wykończona, że chciałabym, żeby córka miała już z 8 lat :)

      • Wiem, I’ve been there, naprawdę to minie, Młoda zacznie ogarniać, robić fajne rzeczy, a Ty za kilka miesięcy będziesz rozdziawiać buzię ze zdziwienia, oglądając pierwsze filmiki z nią, że była takim nieogarem,a teraz jest taaaaka mądra i udaje jej się potrząsnąć grzechotką, włożyć ją do buzi, a potem rzucić w cholerę ;D.

  • Gu Miack

    wyborne! :) mój bobas ma już 8 miesięcy, więc bliskie mi są te słowa. Na szczęście życie z bobasem się ustabilizowało i już jest przyjemniej ;)
    Baw się dobrze :)

  • Po 10 miesiącach z małym szkrabem już nie pamiętam tych ciężkich początków. Z każdym dniem będzie coraz lepiej, a ten szczery, pełen miłości i wdzięczności uśmiech osłodzi Ci każdą gorzką chwilę, którą przeżyłaś :) Trzymaj się ciepło!

  • Magda P.

    Przypomniałaś mi, że kiedyś te 8 godzin nieprzerwanego snu też było moim marzeniem. Najlepsze (najgorsze?) było to, że jak podrzuciliśmy dzieci (dziś 2,5 i 4,5) babci lub tata z nimi zostawał to żal mi było spać :-). Z opisów wygląda na to, że Nina może bardzo polubić się z chustą.
    Będzie lepiej. Będzie dobrze!
    Aha, świadomy uśmiech nic mi nie zrekompensował. Nauczenie synów picia z butelki odciagniętego pokarmu tak. :-)
    No i jeszcze: jeśli jeszcze się tym nie interesowałaś (bo trochę za wcześnie na to) to koniecznie poznaj metodę wprowadzania pokarmów stałych: BLW. Gwarantuje Ci ona ciepłą kawę i zjedzony posiłek za jakieś 7 miesięcy. Powodzenia!

    • Dzięki kochana, poczytam o tym i czym prędzej ogarniam chustowanie :)

  • natasza c

    To se nie vrati:) uwielbiam czeski jezyk:)
    Ulubikne slowo to poruhany czytaj: zepsuty:)
    Pozdrawiam

    • Też lubię czeski! Jest taki pocieszny :)

  • Beata Stawiarska

    wprawdzie powtorze to, co juz kilka razy zostalo napisane – bedzie lepej, z kazdym dniem (oraz chusta najlepsza). Trzymaj sie!

    • Dziękuję za dobre słowo :*

  • „co najmniej trzy razy dziennie mam ochotę włożyć głowę do piekarnika” – swoją czy dzidziusia? :>
    rozumiem, współodczuwam! :D

    • Joanna Krzak

      Pewnie swoją ;) , bo przecież dziecko całe wejdzie do piekarnika…..been there ….. ;)

  • Aplikacja dla matek karmiących piersią! Czemu nikt jeszcze tego nie wymyślił? ;)

  • Joanna Krzak

    :) och ach.
    Co do tej aplikacji przy karmieniu, moja nazywała się ” książka, którą można trzymać w jednej ręce i obracać kartki kciukiem” Och jakże ja podnosiłam statystyki czytelnictwa w Polsce karmiąc piersią. :)
    Uszy do góry. Jak już mówiłam, najtrudniejsze jest te pierwsze 25 lat, potem jakoś leci ;) .

    • Ooo, chyba jeszcze nie mam takiej wprawy w karmieniu, żeby jednocześnie wertować książkę. Ale nauczę się!

      • Magda

        Czytnik :)

      • Asia Jaśka Jankowska

        Moja przyjaciółka ma specjalną poduchę do karmienia w kształcie U. Poducha dookoła brzucha, dziecko na nią i i bobas szczęśliwy i mama może korzystać z komputera i książki bez obaw.

  • Natalia Ka

    Wiek noworodka/niemowlaka łatwo też określić liczbą dni, kiedy ostatni raz jadłaś ciepłe ;-)
    Każda z nas to przeżywała i… to minie! Wiem, że brzmi jak obietnica szczupłych ud w dwa tygodnie, ale to prawda!
    Początkowo bałam się wychodzić do knajpy na obiad (w weekendy nie gotujemy i koniec kropka), bo nie wiadomo, czy będzie ryk, mleko, czy szybki powrót do domu na sygnale i jako jedyna para jadaliśmy obiady w listopadzie w ogródkach. A właściwie przy smutnym stoliku na zewnątrz, który raczej służył za dekorację przed lokalem. Ale wtedy mówiliśmy sobie, że propagujemy coś, co w Skandynawii uchodzi za normę ;-)
    Też kocham zapach książki i jej ciężar w dłoni, ale polecam Kindle Paperwhite (usypiam Młodego w ciemności, wiec to cudowny wynalazek!). Długo nie mogłam się przekonać, ale kiedy oczy zaczęły gnić od kolejnego zdjęcia na instagramie, a poczucie zmarnowanych godzin (które teraz na wagę złota) powodowało wyrzuty sumienia, powiedziałam DOŚĆ! I mam całkiem niezły wynik czytelniczy, bo aż 4 książki miesięcznie.
    Trzymam kciuki kochana Venilo!

    • Jak bardzo Cię rozumiem z tymi wyjściami gdziekolwiek. Ja jestem do tego stopnia zdesperowana, że na spacery chodzę z córką tylko na Tor Wyścigów Konnych – jak zacznie się drzeć, odwracają się za nami tylko konie, a nie pół osiedla :D A jeśli chodzi o knajpy – póki co, nie wyobrażam sobie wspólnego wyjścia, a jeśli już, skorzystałabym z Twojego patentu na jedzenie na zewnątrz :D Ściskam!

  • Ja też jestem cholernie zła na to całe macierzyństwo. Whaj, ja się pytam whaj, to jest takie trudne?! I kiedy już osiągasz szczyt bezradności, na ten cały wkurw, przychodzi małe lekarstwo i mówi: „Kocham Cię mamusiu”. To niesprawiedliwe, że jest w tym wszystkim tyle skrajności! Ściskam Was mocno. :)

    • Czekam, aż moje dziecko zacznie być bardziej kontaktowe, może wtedy będzie łatwiej. Pozdrawiam :)

  • Katarzyna Nowak

    Pozwolisz, że prześlę coś na pokrzepienie :-)
    http://missferreira.pl/kochana-zmeczona-mamo/

    • Moja Sara :* Pozdrawiam!

  • Trzymam kciuki, podobno to te pierwsze 3 miesiace sa najgorsz epotem z górki.

  • Ilona Rogowska

    Z punktu widzenia mamy 3,5 letniej panny, te pierwsze trży miesiące, mimo cesarki, były właśnie najłatwiejsze ;). A lada chwila do tej 3,5 latki dołączy noworodek i to dopiero będzie jazda :). Ale warto :)

  • Lubisz Witkacego

    Kolki szybko miną a potem to się dopiero zacznie radosna przygoda! Będzie super!

  • no, to jest hardkor. ja jestem 17 miesięcy po porodzie i już czuję się zupełnie inaczej (powrót do pracy <3). mnie ratowało: karmienie piersią, spanie z bobasem, metoda 5"s", chusta. dzięki tym atrybutom przetrwałam najgorsze :) dzieci są super, tak w ogóle. jak zaczynają się komunikować to w ogóle jest cudownie. ale najdziwniejsze jest to, że robisz te wszystkie rzeczy (np. nie śpisz, wychodzisz do biedronki w ramach relaksu, skaczesz na piłce do pilatesu z niemowlakiem itp) i pewnego dnia patrzysz: o wow, już tego nie robię. bo nie muszę. ten dzień nastąpi za parę miesięcy.
    przesyłam mooc :*

  • Tak to jest już trudno – pięknie w tym macierzyństwie.
    Ściskam Cię mocno

  • Czytnik, do karmienia, polecam :) no i z dnia na dzien jest o dziwo latwiej, mowi to mama niespelna 3miesiecznej panienki. Mama która myslala jeszcze miesiac temu, że gorzej byc nie moze ;)

  • Anna Dobrut

    Gdzie się można wysterylizować? xDDD

    • Magdalena Dul

      W Niemczech 😜

      • Anna Dobrut

        Kurde no tak w Polsce niet. A gdzieś bliżej i bez zamachów? XDDD

  • Kacper H. Kieć

    Kochana… a kiedy zdążysz się już przyzwyczaić do pewnych zachowań, nauczycz się z nimi radzić to przychodzą nowe po których myślisz – czy to dziecko musi tak szybko dorastać? ;-)

  • magnalenna

    świetny artykuł, dużo bardziej paradoksalnie przekonuje mnie do macierzyństwa niż gadanie jaki to piękny stan, kawa na ławę i jedziemy! Powodzenia z maluszkiem!

  • Dorota Jędrrych

    Będzie lepiej, obiecuję! !!! Ja do.8 tygodnia tez mialam ochotę wyjsc przez okno i nie wrocic. Jak skonczyla 3 miesiace to juz bylo super. Teraz ma 2 lata i jest cudna. Kolki minal i zapomnicie. Polecam chustę, spowijanie, okłady na brzuszek ale tez wiem ze Mala poprostu musi sie wyplakac i czasem nic nie pomaga.3mam kciuki :-) :-)

    • Dzięki za dobre słowo :)

  • Anna Pszczułkowska

    Moje dziecko kochane nazywam Wrzaskunem. Przez pierwsze 3 miesiące płakałam razem z nią, pytałam też jej czasem kto ją przysłał, żeby mnie zniszczyć i czym sobie zasłużyłam ? W odpowiedzi uśmiechała się złowieszczo. Do dziś jestem zdania, że jest wysłannikiem piekieł, ale nikt mi nie wierzy… minęło dopiero pół roku, przeszłam w tym czasie ok. 180 zawałów serca, byłam torturowana hałasem i brakiem snu, do tego newsletter pampersa ciągle wmawia mi, że ciąża i macierzyństwo są piękną sprawą, błogosławieństwem i należy się tym okresem cieszyć. Ja się cieszę z wyjścia do Biedronki i dużej tabliczki czekolady. ZŁA MATKA.

  • Iza Niespodziewańska

    1. Przede wszystkim samemu być spokojnym, troskliwym i wyluzowanym. Nigdy nie brać dziecka na ręce, gdy jesteś zdenerwowana czy się gdzieś spieszysz. Malutkie dziecko przejmuje nastrój od rodzica, przesiąka nim. 2. Tulić i przytulać. Delikatnie masować brzuszek czy dłonie czy stópki. Na tym się skoncentrować, a nie w międzyczasie przeglądać fb czy czytać emocjonującą książkę. Bliskość uspokaja największych nerwusów. 3. Być cierpliwym i pozytywnie nastawionym, a zmiana nadejdzie sama. Uspokojenie dziecka rzadko kiedy trwa sekundy. Poza tym dziecko to jest i będzie najdroższy skarb w Twoim życiu – w najtrudniejszych chwilach wspominaj wszystkie szczęśliwe chwile z nim związane (np.radość, gdy dowiedzieliście się, że będziecie mieli dziecko czy gdy je ujrzałaś po porodzie) Niech to stanie się Twoją afirmacją. 4. Jeśli to nie pomoże w ciągu kilku tygodni, wówczas udaj się do lekarza z dzieckiem – niektóre niemowlęta w trakcie porodu doznają np. nadwyrężenia obojczyka, a nie mają jak inaczej tego zakomunikować niż uporczywym płaczem.

  • Izabela Swisschick Murray

    Bedzie lepiej ale nie od razu ..’dlaczego nikt mi o tym nie powiedzial’ powinno byc oficjalna nazwa ‚4 trymestru’! Moja Nina ( ☺️❤️) ma 3mce, karmienie przestalo byc masakra moze 3 tygodnie temu, jak placze to wiem ze o cos a nie bo tak, a jak sie usmiecha to totalne wykonczeniem ostatnich 3 miesiecy I 3 serie antybiotyku na zapalenie piersi zupelnie nie maja znaczenia..

  • spoczi

    co do aplikacji to albo czytnik, albo memrise – to u mnie
    no chyba, ze godziny nocne, to raczej tępo w instagramie hahaha ksiazka za bardzo mnie rozbudza :D instagram utrzymuje w optymalnej do położenia się z powrotem za 1,5h spac tępocie ;)

    ja osobiscie uważam, że życie z noworodkiem to high life :) ale mam już drugi egzemplarz banalny w obsłudze – przynajmniej podczas tego pierwszego miesiąca :)

  • Katarzyna Bartoszczyk

    Przede wszystkim mysl o tym, że już niedlugo to minie…I nie bedzie lezec w łóżeczku tylko łazić za tobą….wszędzie. Ja sobie to tlumacze tak- za 5 lat pojdzie do szkoly i bedzie mnie mialo w nosie, wiec korzystam teraz. w domu mam 3 latka i malucha w brzuchu. jakoś tego nie widze…ale co tam….

  • Adrianna Grabińska-Kroczyk

    A ja nie rozumiem. I przy pierwszym dziecku (17 lat temu) i przy drugim (5 lat) to był najpiękniejszy okres naszego życia. Tylko my, nasze potrzeby i nasz wzajemne poznawanie się. Nigdy potem nie jest tak cudnie. To najpiękniejszy czas…. zupełnie nie rozumiem czemu nie dla wszystkich mam.

  • Monika Lenkiewicz

    Podziwiam Cie 😁 życzę dużo siły. P.s. Idź na spacer do apteki i kup sobie stopery😁

  • Kinga

    Kiedyś marzyłas o wygraniu w lotka, a teraz marzysz o przepisanej nocy?
    Priorytety się zmieniają.
    Ja raczej się nie modlę, ale po przeczytaniu posta zacznę.
    4 miesiące i będę z Tobą w klubie
    Powodzenia na co dzień i co noc…..

  • b.

    Nam pomagaja: 1. cycek, 2. chusta, 3. mama bierze prysznic, a tata przynosi bobasa do zaparowanej lazienko-sauny, 4. bialy szum -dostepny na yt :D, 5. otulanie + smok, 6. czwartkowe popoludnia baby-free – zostawiam dzieciora z tata i wybywam na 4-5 godzin – matka szczesliwa = dziecko szczesliwe (dlaczego matki, ktore maja facetow przy sobie nie wychodza same z domu ??? Odciagasz mleko i wychodzisz :D), 7. na przewijak, sciagamy pieluszke i wkladamy tubke po zelu na zaparcia do pupy (z odcietym dnem) – uwaga na otoczenie!! :) gwarantowany usmiech dziecka po zakonczonej operacji :) 8. empatia – dzidzia jest w o wiele trudniejszej sytuacji niz my !!!)Pozdrawiam i zycze duzo sily i cierpliwosci :)

  • MG

    Cześć, ja tez tak jak Ty mam w domu niemowlaka. Mój synek właśnie zaczął 4 miesiąc i dokładnie wiem co czujesz. Nie wiem ile ma twoja córka ale powiem Ci to co słyszałam od innych Mam a czemu wogole nie wierzyłam:Będzie lepiej, najgorsze jest pierwszych kilkanaście tygodni. I faktycznie tak jest. Będzie e mniej placzu, plan dnia się unormuje no i najważniejsze Ty się Przyzwyczaisz, znajdziesz swój system i zaczniesz „normalnie” żyć. Trzymam kciuki,powodzenia :)
    P. S. Faktycznie, nikt mi nie pomógł tak bardzo na początku jak inne Mamy, które również przez to przeszły,za co będę dozgonnie wdzięczna.

  • Jak troszkę podrośnie to może taki patent się przyda: http://rodzice.pl/baby-browser/index.html :-)

  • Agnieszka Fusińska

    Bardzo aktualny temat. Dla mnie pierwsze 6 miesięcy po porodzie było koszmarem. Oczywiście, życie oddałabym za syna, kochałam i tuliłam, karmiłam na żądanie, co w jego przypadku oznaczało ciągłe jedzenie z przerwami na nieutulony płacz. Szukanie przyczyny, chodzenie po specjalistach, diagnoza jedna – taki typ. Kilka godzin snu na dobę, w dodatku przerywanego co 15 minut i z piersią w buzi. Teraz syn ma prawie 1,5 roku, nadal jest taki „pobudliwy”, sporo marudzi, ale w porównaniu z tamtym okresem…jest cudownie:p Można pobawić się poza domem, łatwiej wyjść do ludzi, zrozumieć o co dziecku chodzi. Ja zaobserwowałam w otoczeniu taką prawidłowość: rodzice łagodnych niemowląt straszą co to będzie dalej, rodzice tych darciuchów cenią każdy upływający miesiąc. A że tych pierwszych jest więcej to nasłuchasz/naczytasz się słów „jak tak można”. Pewnie zabrzmi to dla niektórych strasznie, ale pamiętam doskonale jak pytałam nowonarodzonego syna ze łzami w oczach, czego do ch*** ode mnie chce:) Codziennie wyobrażałam sobie jak piszę list pożegnalny rodzinie i wyjeżdżam. I nie, nie było mi do śmiechu, byłam na skraju wyczerpania psychicznego i fizycznego. Szukałam chwil odpoczynku, dzwoniłam do koleżanek i prosiłam żeby mnie odwiedziły. Teraz syn biega, przewraca się, jest go pełno wszędzie, zaczyna się buntować, ale, jak dla mnie, to nic w porównaniu do przerażającego i ciągłego płaczu niemowlaka. Częściowy powrót do pracy, którą uwielbiam, też zrobił swoje. Także zobaczysz, każdy miesiąc będzie fajniejszy. Zacisnąć zęby i przetrwać, koniecznie szukać towarzystwa, ale tego miłego i pogodnego, z daleka od dobrych rad ludzi, którzy nie akceptują „opcji” innych niż swoja:) Powodzenia w byciu mamą! Z takim dystansem do życia na pewno wychowasz cudownego, otwartego młodego człowieka!

  • Łałarzyna

    Czuję z Tobą mentalną więź, ja też urodziłam córkę 17 lutego i przeżywam dokładnie TO SAMO. Przy każdej nocnej pobudce mój nieprzytomny umysł przypomina mi, że za czasów studenckich imprez mawiałam, że sen jest dla słabych – okazuje się, że w dupie byłam oraz gówno widziałam :>. Wieczór, którego moja Łucja nie spędzi na wydzieraniu się jak opętana może mnie przyprawić o taki szok, że mogę pomyśleć, iż ogluchlam, ale wierzę, że on nadejdzie. Życzę nam obu, żeby nadchodził szybciej ;)

  • Megg

    Uwielbiam te wszystkie pseudo mądre teksty o macierzyństwie. pseudomądre, pseudozabawne, sugerujące, ze bycie matką o jakiś nadludzki wyczyn. Wynosicie się na piedestał jakbyście niewiadomo co robiły.
    Żeby była jasność: mam córę półroczną, poświęcam jej sporo czasu. bawimy się, spacerujemy, czytamy, oglądamy świat, tata pracuje po ok 12h dziennie. Ale nie marudzę i nie obwieszczam światu jaka ze mnie bohaterka. Ot, dzień jak co dzień. Wcześniej chodziłam do pracy, teraz bawię się z dzieckiem. I mam czas na prysznic, kawę i paznokcie. Moje dziecko nie wrzeszczy, nie musi, zawsze jestem obok. Zamiast pitolić pozwólcie dziecku po prostu być dzieckiem. Będzie wam lżej. Nudzi się o 4? I co z tego? Budzimy się razem. Krzyczy „mama, maaa” przeraźliwym piskiem- weź na ręce. życie z dzieckiem jest proste i przyjemne kiedy nie próbujesz go dostosować do siebie, a rozumiesz, że ono po prostu jest

  • VQ

    no, tak jest i nie ma w tym nic zaskakującego. przynajmniej dla mnie. wiem, że będzie hardkor (moja BatRonja wychodzi z jaskini w maju), że wszystko zmieni się o 180 stopni, ale… naprawdę nie spodziewałaś się tego, Mag? jestem w 8 mies i nadal nie oswoiłam się ze swoim brzuchem do tego stopnia, że ciągle nim o coś zahaczam i patrzę ze zdziwieniem: o kurka, ale jak to?? jakim cudem nie umiem być zwinna, jak zawsze? to jest dowód na to, że to, co mamy w głowie, świadomość wszystkiego – począwszy od ciała, skończywszy na wyobrażeniu sobie życia po porodzie z małym rozwrzeszczonym ssakiem, jest tak naprawdę decydująca. życzę Ci radości z macierzyństwa, cierpliwości i dużo snu, a może dostrzeżenia tego, że to wszystko tak szybko minie, że ani się nie spostrzeżesz, jak Ninka będzie czytać Ci poezję Poświatowskiej do poduszki, a nie Ty jej :) buźka!