HELEN RUSSELL, ŻYCIE PO DUŃSKU

Jeśli śledzicie mój blog już dłuższą chwilę, wiecie, że mam hopla na punkcie Danii. Najchętniej nosiłabym tylko i wyłącznie duńskie marki i jeździła każdego roku na wakacje do Kopenhagi.

Szerokim łukiem omijałam wszelkie publikacje z hygge w tytule (ileż można?!), ale na książkę „Życie po duńsku. Rok w najszczęśliwszym kraju na świecie” Helen Russell – po lekturze „Skandynawskiego raju”, który wyszedł w tym samym wydawnictwie – już się skusiłam.

Czego dowiedziałam się z lektury książki?

  • Duńczycy to społeczność designerska. Uważa się tu bowiem, że sztuka i wzornictwo podnosi satysfakcję z życia. „Ten proces trwa od kołyski. Dziecko, które idzie do szkoły, widzi piękną architekturę i meble i od małego wpaja się mu, że funkcjonalne, ale zarazem pełne uroku wzornictwo to klucz do spełnienia”.
  • Język duński zajmuje 9. miejsce na liście UNESCO pod względem najtrudniejszych języków na świecie. Przy czym zdecydowana większość mieszkańców biegle posługuje się językiem angielskim. „Jeśli jesteś Duńczykiem i masz świadomość, że poza twoim maleńkim krajem, liczącym 5,5 mln ludzi nikt cię nie rozumie, to nauka języków obcych wydaje się czymś logicznym”.
  • W Danii znajduje się 12 tysięcy kilometrów dróg rowerowych. O niezwykłym zamiłowaniu do jednośladów niech świadczy fakt, że nawet na pogrzeb można zamówić specjalny trójkołowy karawan, a taksówki obowiązkowo wyposażone są w bagażnik na rower, gdyby po kilku lampkach wina zbyt mocno zakręciło Ci się w głowie.
  • „Duńczycy uwielbiają emotikony, zwłaszcza, jeśli używają ich, by rozmyć wrażenie dążenia do konfrontacji, krytycyzmu albo braku uprzejmości”.
  • W Aarhus znajduje się jedno z nielicznych na skalę światową muzeum poświęcone historii kobiet. Warto wiedzieć, że Duńczycy zawzięcie walczą o prawa kobiet: w 1973 r. zalegalizowano tu aborcję, z kolei 1976 roku wprowadzono prawny obowiązek zrównania płac dla obu płci.
  • Duńczycy kopcą, jak lokomotywy. To prawda – podczas pobytu w Kopenhadze miałam wrażenie, że wszyscy wokół mnie palą papierosy.
  • W listopadzie słońce świeci w Danii zaledwie 44 godziny, czyli 10 godzin tygodniowo i ok. 1,5 godziny na dzień. Kluczem do przeżycia zimy w tym kraju jest siedzenie w domu i otoczenie się przytulnymi przedmiotami – Duńczycy zużywają więcej świec na głowę mieszkańca niż jakikolwiek inny naród świata.

PS Okazuje się, że podtytuł książki przestaje być aktualny, gdyż Duńczycy nie są już najszczęśliwszym narodem świata.