CZYTAJ Z VENILĄ: LISTOPAD 2018

No i co my tu mamy w tym miesiącu, moi mili? Przeczytałam cztery książki, z czego mogę napisać Wam tylko o trzech (jedna z nich ma premierę dopiero w połowie lutego i jeszcze nie mogę o niej mówić).

  • H. Lee, Zabić drozda – pod tym postem na Instagramie, kiedy pokazałam Wam swoje przyszłe lektury, wielu z Was odniosło się właśnie do tego tytułu, że na pewno mi się spodoba, że to Wasza ulubiona książka itp. No i cóż, zarówno Wasze rekomendacje, jak i Nagroda Pulitzera, którą autorka dostała za ten tytuł, podniosły moje oczekiwania. Niestety – męczyłam tę książkę ze dwa miesiące, w trakcie czytania sięgając po inne pozycje. Ostatecznie porzuciłam ją w połowie, trochę z wyrzutami sumienia – że coś ze mną jest nie tak, skoro większość czytelników uważa ją za arcydzieło. No coś mi tu ewidentnie nie siadło: i język, i sama fabuła. Może wybrałam zły czas, albo potrzebuję większego skupienia do zrozumienia całości, sama nie wiem.
  • O. Krajewska, Holistyczne ścieżki zdrowia BĄDŹ – nope. Córka Małgorzaty Braunek, na bazie doświadczeń związanych z chorobą mamy, napisała książkę – serię wywiadów z przedstawicielami medycyny tradycyjnej oraz niekonwencjonalnej. Zamysł był jeden: pokazać możliwości, jakie oprócz standardowego leczenia ma do dyspozycji chora osoba. To nie jest książka o tym, że witamina C leczy raka, ani o tym, że medycyna alternatywna może wszystko. Jest tu zachowana pewna doza zdrowego rozsądku, co nie zmienia faktu, że książkę czytało mi się średnio. Miałam nadzieję, że będzie to pozycja inspirująca, motywująca do zmian stylu życia, a była po prostu nudna…
  • A. Makowska, Smart shopping – zgrabny podręcznik, który w jasny sposób mówi o tym, kupowania jakich produktów raczej unikać. To takie mini kompendium dla tych wszystkich, którzy ze zdrowym odżywianiem są jeszcze trochę na bakier, ale nie chcieliby dłużej zostawać w tyle. Doktor Ania (choć jak dla mnie lepiej pasuje tu Anka – ta dziewczyna przecież ma charyzmę i charakter!) to doktor nauk farmaceutycznych oraz blogerka, która podpowiada, jak małymi krokami zmieniać swoje nawyki żywieniowe na lepsze. Lubię u Anki, że nie wciska kitu, nie zapewnia, że w pięć dni uda Ci się zrezygnować z cukru. Mówi raczej coś w stylu: nie lubisz warzyw? Zacznij powoli – od pietruszki w zupie, kawałka papryki do kanapki itd. I choć jej działania na blogu i w social media są mi bliższe, niż wydanie książkowe – Smart shopping polecam z czystym sumieniem.