CZYTAJ Z VENILĄ: KWIECIEŃ & MAJ 2018

Do dziś nie wiem, jak to się stało, że nie pracuję w bibliotece – czytanie książek to chyba jedyna prawdziwa pasja, jaką mam. Już pal licho, że lubię w ten sposób spędzać czas – ja potrafię wstać o 5. rano, byle szybciej dokończyć rozpoczętą lekturę! 

  1. J. Kopińska,  Z nienawiści do kobiet. Kolejny zbiór fantastycznych reportaży autorstwa jednej z najbardziej pożądanych polskich dziennikarek. Kopińska bierze na ruszt kilka krajowych spraw, które łączy jeden wspólny mianownik: niesprawiedliwość wobec kobiet. Opisuje bezczynność sądów, bezradność pojedynczej jednostki, w końcu ukazuje Polskę taką, jakiej nie chcemy znać: brudną, biedną i w niektórych kwestiach wciąż bardzo zacofaną.

    To właśnie milczenie w obliczu zła sprawia, że jesteśmy martwi, choć żyjemy.

  2. M. Dzido, Frajda. Dzido polubiłam po książce „Małż”, więc z chęcią sięgnęłam po jej najnowsze dzieło. I raczej się rozczarowałam niż mile zaskoczyłam. Wydawca opisuje tę książkę, jako: rozpisaną na stronice i na głosy piosenkę miłosną. O namiętności i międzyludzkim przyciąganiu. Dla mnie to po prostu strata czasu. Ale żeby nie było tak gorzko: jest tu trochę językowych perełek.
  3. D. Dymińska, Pozdrowienia ze świata. Bardzo się cieszę, że swoją przygodę z Dymińską rozpoczęłam od lektury najnowszego tomiku poezji, bo gdybym zrobiła to biorąc się za jedną z jej wcześniejszych książek (co swoją drogą zrobiłam później), zapewne umarłabym bez znajomości jej poetyckiej strony. A trzeba przyznać, że jest, co podziwiać. Moje ulubione utwory to: Wiersz o Aleppo, Aborcja z miłości i Twoja wiadomość. Dobre wiersze z ciekawym flow i mocnym przesłaniem.

    Twoje połączenie przyszło nawet w trybie samolotowym. Tak silne jest nasze połączenie i tak dzielna nasza komunikacja.

  4. D. Dymińska, Danke czyli nigdy więcej. Jak już spodoba mi się jakaś książka (patrz wyżej), lubię zabrać się za cały (oczywiście w miarę możliwości) dorobek pisarza. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po całkiem dobrym odbiorze wierszy Dymińskiej, trafiłam na książkę nominowaną do Nagrody Nike 2017, a która okazała się bardzo, ale to bardzo kiepskim wyborem czytelniczym… (Jedyny plus: ładna okładka).
  5. D. Dymińska, Mięso. Ostatnia szansa dla tej autorki i kolejna skucha. Nigdy więcej.
  6. B. Sparrow, Arkusz poetycki. Podziwiam osoby, które mają odwagę przekazywać swoje uczucia i emocje za pomocą poezji. Bo to cholernie trudna sztuka powiedzieć coś ważnego w kilku zdaniach, zachowując i rytm, i rym. Billie Sparrow to popularna polska youtuberka, która tym tomem wierszy raz na zawsze zamyka usta tym wszystkim znawcom literatury, którzy polskich twórców internetowych, dla zasady wrzucają do wora z napisem grafomania. Nie podobały mi się wszystkie wiersze, ba – nie przypadła mi do gustu pewnie nawet połowa, ale mimo wszystko szanuję za piękną wrażliwość.

    Nie mam szklanek/ani garnków/nowych czystych sztućców/papier wciąż podkradam/miotły nie kupiłam/żarówka przepalona/a najbardziej brakuje mi tu ciebie.

  7. M. Młyńska, Warsztaty stylu. Czyli pozycja, po którą sięga się z zamkniętymi oczami i bez przeliczania w myślach pieniędzy. Pod warunkiem, że zna się wcześniej autorkę bloga Ubieraj się klasycznie. Warsztaty stylu to fantastyczny przewodnik dla wszystkich tych, którzy w świecie mody wciąż szukają swojej ścieżki. Ale nawet jeśli znacie swój gust i swoje ubraniowe potrzeby, dzięki tej książce dowiecie się, jak rozwijać swój styl, w jaki sposób robić zakupy z głową i przekonacie się, że własny styl = oszczędność czasu i pieniędzy. To zdecydowanie najlepsza pozycja o tej tematyce na polskim rynku. Daję Wam moje słowo.
  8. G. Bishop, Unfucking yourself. Napraw się!  Nie miałam wielkich oczekiwań, tymczasem mile się zaskoczyłam. John Bishop to taki ziomek, który lubi mówić, że zajmuje się miejską odmianą filozofii. Więc niby taki z niego coach, ale jednak bardziej mówca i filozof. Jest to dobra książka. Nie każe Ci zostawać zwycięzcą, odnosić sukcesów i piąć się po szczeblach kariery aż pod sam sufit. Bo może wcale tego nie chcesz. Ale jeśli jednak chcesz, to jeszcze lepiej.

    Nie każę Ci wmawiać sobie, że jesteś tygrysem, żebyś wyzwolił swoje wewnętrzne zwierzę. Po pierwsze nie jesteś tygrysem, a po drugie, no cóż, nie jesteś tygrysem.

  9. A. Huxley, Nowy wspaniały świat. Klasyka, po którą sięgnęłam dopiero teraz i choć nie będzie to moja ulubiona pozycja, rozumiem, że można się tą historią zachwycać.

    Wszyscy są równi pod względem fizykochemicznym – powiedział Henryk sentencjonalnie

  10. P. Reszka, Mali bogowie. Tom 2. Jak umierają Polacy. Równo rok temu polecałam Wam reportaż tego samego dziennikarza, który wcielił się w rolę sanitariusza, by z pierwszej ręki zdobyć informacje o rodzimej służbie zdrowia, która jakby niedomaga. Dziś Paweł Reszka powraca z kontynuacją swoich rozważań, tym razem narrację prowadząc z punktu widzenia pracownika (a raczej: obserwatora) pogotowia oraz SOR-u. Choć to całkiem przygnębiająca lektura, nie oderwiecie się od niej, aż do momentu przewrócenia ostatniej kartki. Polecam gorąco.