CZYTAJ Z VENILĄ: STYCZEŃ 2018 (CZ. II)

W styczniu udało mi się przeczytać 10 książek. Sama zdziwiłam się nawet tym wynikiem, bo ani nie ścigam się w żadnych zawodach czytelniczych, ani też specjalnie nie odczułam na sobie tej liczby, a w dodatku czytam wszystko na raty. Ale z całej tej rzeszy książek, zachwyty są tylko dwa, no z porywami do trzech.

Opiszę Wam tylko te pozycje, które zrobiły na mnie największe wrażenie.

1. M. Knedler, Tajemnica Adeli (książkę recenzowałam tutaj)

2. A. Bielecki, D. Szczepański, Spod zamarzniętych powiek (świetna! Zupełnie przypadkowo to właśnie od niej rozpoczęła się moja fascynacja literaturą górską, a także w ogóle tematem himalaizmu).

3. M. Czubaszek, Kwiatki Marii Czubaszek (zbiór cytatów, wypowiedzi oraz złotych myśli satyryczki. Ciekawe, ale bez szaleństwa).

4. Pani Bukowa, Wielki ogarniacz życia (czyta się szybko + doceniam warsztat i językową sprawność autorki, ale to jednak zupełnie nie mój typ literatury).

5. J. Bator, Purezento

Na książki Bator czeka się trochę, jak na gwiazdkę. Przestępuje z nogi na nogę, odliczając dni do premiery jej nowej powieści (no dobra, trochę przesadzam, bo jak na 11 książek tej autorki, przeczytałam tylko 4, więc taką wielką fanką, to znowu nie jestem). Purezento kupiło mnie okładką, przyznaję bez bicia. Po serii wałbrzyskiej, moje oczekiwania – co tu dużo mówić – były wielkie. I od razu przyznam, że niełatwy los mają pisarze – słaby debiut od razu może przekreślić ich pisarską karierę, z kolei mocny start zawyża poprzeczkę i rodzi presję, która skutecznie może blokować artystę). Ale powróćmy do samej książki.

Kolejny raz przenosimy się do Japonii (w sumie Bator albo pisze o Wałbrzychu, albo o Kraju Kwitnącej Wiśni), gdzie razem z główną bohaterką odkrywamy tajniki kintsugi, sztuki naprawy zniszczonych wyrobów ceramicznych mieszanką laki oraz metali szlachetnych (w tym np. złota). To taki typ powieści, przy której musisz (no nie ma bata) zaparzyć sobie zieloną herbatę i siłą woli powstrzymywać się, by nie zamówić sobie kimona, albo chociaż ekskluzywnego szlafroka. Nie wiem, jak autorka to zrobiła, ale podczas lektury człowiek faktycznie jest w stanie się wyciszyć, zrelaksować, zastanowić nad jakością swojej codzienności. Całość może jakoś szczególnie nie porywa (a już zupełnie nie lubię u Bator tych metafizycznych wątków i nierealistycznych zbiegów okoliczności) i jak dla mnie zbyt dużo tu melancholii, ale powieść bez wątpienia jest warta uwagi.

Wybrane cytaty:

„Byłam nikim w dalekim kraju”

„Lubię, kiedy wszystkie części życia do siebie pasują. Tworzą całość”

„(…) Piękno jej imienia zraniło mnie bardziej niż wszystko inne z nią związane, co także miało potencjał raniący”.

„Znów zapadła między nami cisza. Miałam milion pytań i nie odważyłam się zadać żadnego”.

 

6. B. Dobroch, P. Wilczyński, Broad Peak. Niebo i piekło.

To próba obiektywnego spojrzenia na zagadnienie himalaizmu. Autorzy książki wykonali kawał dobrej roboty, rozmawiając z wieloma osobami ze środowiska górskiego, powołując się na dostępną literaturę branżową, docierając do mniej znanych opinii publicznej faktów, a także konfrontując doniesienia medialne z rzeczywistością. Ta publikacja to nie tylko odpowiedź na kontrowersyjny raport sporządzony po tragicznych wydarzeniach na Broad Peak w 2013 roku, ale przede wszystkim kawał solidnego mięcha w postaci historii himalaizmu. A jako że nie brak tu wielu ciekawych anegdot oraz wypowiedzi interesujących ludzi, książkę czyta się z zapartym tchem (i mówię to ja – osoba, która w księgarniach do tej pory nawet jednym spojrzeniem nie zaszczyciła półek z literaturą górską). To, co najważniejsze w tej książce, to brak narzucania czytelnikowi opinii. Dzięki rzetelnie przedstawionym faktom, prawda broni się tu sama.Książkę czytałam tuż po lekturze „Spod zamarzniętych powiek” A. Bieleckiego i D. Szczepańskiego i myślę sobie, że zupełnie przypadkowo wybrałam odpowiednią kolejność. Gdybyście również zastanawiali się nad rozpoczęciem przygody z tego typu literaturą, podpowiem, że książkę Bieleckiego czyta się łatwiej i przyjemniej – napisana jest lekkim, swobodnym językiem; historie poprzeplatane są tu wieloma fotografiami i nie ma tu aż tak dużej dawki historii, która w Broad Peaku momentami wydawała się nudna.

Wybrane cytaty:

„(…) Berbeka mówił, że wysoko w górach istnieje przekonanie, że człowiek nie jest w stanie drugiemu człowiekowi pomóc. I dopowiadał – Pomoc tej drugiej osobie nie polega na tym, że ja mam wziąć partnera i go znieść, bo fizycznie chyba bym nie był w stanie tego zrobić. Ale samo bycie, uczestniczenie w tym, że ta osoba słabsza nie zostanie sama”.

„Czasem nie trzeba usłyszeć wołania z góry, by wiedzieć, że należy iść”.

„(…) Po wyprawie Małek wspomni, że była to najtrudniejsza chwila podczas tej wyprawy: rozmowy z partnerem, o którym już właściwie wie, że nie wróci, choć sam Kowalski nie zdaje sobie z tego sprawy”.

 7. A. Partanen, Ameryka po nordycku. W poszukiwaniu lepszego życia (zastosowano tu właściwie ten sam schemat, co w książce Życie po duńskuautorka przeprowadza się do obcego kraju i jako jego nowa mieszkanka odkrywa wady i zalety nowego miejsca zamieszkania, porównując go przy okazji do swojej ojczyzny. Nie kupuję tego).

8. A. Ciarkowska, Chłopcy, których kocham

Poezja porównywana do stylistyki Rupi Kaur. Całość przeczytałam z zainteresowaniem, ale obawiam się, że nie jestem w targecie tej publikacji. Nie utożsamiam się z tymi utworami, ale mam wrażenie, że mogą one trafić do trochę młodszego czytelnika. Poza tym ze smutkiem stwierdzam, że nie czuję już poezji, tak jak kiedyś.

9. S. O’Sullivan, Wszystko jest w twojej głowie. Opowieści o chorobach psychosomatycznych (książka neurolożki, która od lat pracuje z pacjentami cierpiącymi na schorzenia, na które medycyna nie zna odpowiedzi. Temat bardzo ciekawy, ale całość czyta się dość opornie).

10. A. Augustyniak, Dzięki Bogu (wiersze o kobiecości, macierzyństwie, umieraniu. O nadziei i beznadziei. Trafną recenzję tego tomiku przeczytacie tutaj).

 

W tekście znajdują się linki afiliacyjne.