CO ZJEŚĆ WE WROCŁAWIU?

Jestem tym smutnym typem człowieka, który nie lubi eksperymentować w kuchni. I mam tu na myśli zarówno gotowanie, jak i konsumowanie potraw.

Wybór nowego dania z menu ulubionej restauracji niemal zawsze kończy się u mnie katastrofą – nauczona więc niejedną porażką i smakiem głodu, testowanie nowych uciech stołu zostawiam innym – obserwowanie reakcji bliskich w zupełności mi wystarcza.

Dziś chciałabym podzielić się z Wami trzema ulubionymi daniami, których skosztujecie we Wrocławiu (a gdzieżby indziej?), a którymi ja mogłabym się raczyć na okrągło.

Di Cafe Deli // Sky Tower, ul. Powstańców Śląskich 95

Bajgiel z szynką parmeńską, tapenadą, mozarellą i rukolą. To połączenie jest wprost obłędne! Będąc w pobliżu nie jestem sobie w stanie odmówić przyjemności spałaszowania tej przekąski. Uwaga – bajgiel parma nie jest dostępny w lokalu przy pl. Teatralnym.

Piec na Szewskiej // ul. Szewska 44

Pizza Margherita. O tej pizzerii krążą już legendy. Że najlepsza we Wrocławiu, albo nawet w Polsce. Że we Włoszech takiej nie zjecie. Trudno się z tymi stwierdzeniami nie zgodzić. Jak człowiek raz spróbuje wyrobów z Szewskiej, trudno mu będzie zjeść pizzę gdzie indziej. I choć w menu znajduje się kilkanaście różnych pizz oraz szereg dodatkowych potraw (makarony, gnocchi, sałatki) – jeszcze nigdy nie zamówiłam tam nic innego poza Margheritą. Za każdym razem korci mnie, by spróbować czegoś nowego, a później przypominam sobie tę rozpływającą się mozarellę i idealny sos pomidorowy. I poddaję się.

To absolutnie obowiązkowy punkt podczas zwiedzania Wrocławia. Nawet nie próbujcie go ominąć.

 

Kres // ul. Ofiar Oświęcimskich 19

Naleśniki z twarogiem. Musicie mi wybaczyć brak zdjęcia potrawy. Zazwyczaj tak szybko pochłaniam te pyszności, że nie mam nawet głowy, by pstrykać im fotkę. To zdecydowanie najlepsze naleśniki, jakie kiedykolwiek i gdziekolwiek jadłam. Cieniutkie, maślane ciasto, odpowiednie nadzienie (prawdziwy biały ser, żaden tam serek homogenizowany) – do tego całość zapiekana w piekarniku. No niebo w gębie!

  • Kas.ia

    Piec na Szewskiej-ciasto pycha, ale sos był tak wodnisty i rzadki, że właściwie była to woda pomidorowa, która rozciapała placek. A szkoda, bo też najbardziej lubię Margheritę

  • Kas.ia

    A dla mnie Piec na Szewskiej-ciasto pycha, ale sos rozciapał mi cały placek, to właściwie była woda z pomidorów, no i zrobił się nieapetycznie namoknięty :/ a tak lubię Margheritę!

  • A próbowałaś pizzy w Pizzerii Margharita na Krupniczej?

    • Nie, ale słyszałam, że jest niezła!

  • Aaaa pyszności! :) a ja niedługo będę we Wrocławiu z okazji półmaratonu więc może uda się jakąś knajpkę odwiedzić :)

    • Ooo, super wiadomość!

  • natasza c

    Magda a byłas w pizzerii Rino na jednosci narodowej? Robi ją starszy Włoch, ale uwaga w poniedziałki zamknięte. W nastepnym tygodniu ide właśnie na szewska ma pizze. Swojego czasu dobra pizza była w Pronto kolo Bazyli. Teraz nie wiem bo dawno tam nie byłam:)

    • Nie, nie byłam tam nigdy.