AMSTERDAM Z MAŁYM DZIECKIEM

Jeśli zastanawialiście się kiedykolwiek czy Amsterdam, czyli stolica marihuany oraz legalnej prostytucji to odpowiednie miejsce na odpoczynek z dziećmi i wyszło Wam, że nie. To ja mówię, że i owszem.

Przed podróżą nie rozważałam jakoś specjalnie czy Amsterdam jest miastem przyjaznym dzieciom i jak my sobie tu z 15-msc Niną poradzimy. Przeszukiwałam co prawda Internet pod kątem różnych udogodnień dla rodziców z dziećmi, ale nie znalazłam niczego wartościowego poza tekstami w stylu: weź dziecko na rower albo łódkę, kup mu naleśniki, wszystkie dzieci kochają naleśniki. Tak więc sami rozumiecie…

Poniżej garść moich obserwacji i porad, które mogą przydać Wam się, jeśli wybieracie się do Amsterdamu z dzieckiem poniżej 2 lat.

PLACE ZABAW

  • martwiłam się, jak to będzie z placami zabaw – Google Maps niechętnie wypluwał jakiekolwiek pozycje. Zdałam się na intuicję i najzwyczajniej w świecie zaglądałam w podwórka. Wierzcie lub nie, ale place zabaw są tu co krok – pomiędzy blokami, na zielonych skwerach, o parkach już nie wspominając. Tak więc bez względu na to, w jakiej lokalizacji znajdować będzie się Wasz hotel / miejsce noclegowe, szanse, że gdzieś nieopodal będzie plac zabaw są bardzo duże. Dodatkowo z powodzeniem korzystać można z placów przy żłobkach / przedszkolach – przynajmniej nas nie wygonili stamtąd nigdy.
  • wiele placów zabaw przeznaczonych jest jednak dla starszych dzieciaków 3+ (wysokie konstrukcje, zwodzone mosty itp.), ale na każdym znajdzie się choć jedna atrakcja dla młodszych bobasów. Sporo placów wyłożona jest gumowym podłożem, więc nie trzeba dodatkowo martwić się o upadki.
  • my najczęściej korzystaliśmy z placów: przy Haarlemmerdijk (powiedzmy, że gdzieś na wysokości restauracji Pizzabakkers) i na Elandsgracht (przy kultowej knajpce Fou Fow z ramenem).

KAWIARNIE

  • mini ChiChi CafeSpaarndammerstraat 43H
    kawiarnia i sklep z ubraniami w jednym. Lokalizacja: tuż nad Wester Parkiem. Ciche i niewielkie miejsce. Akurat byłam w pobliżu, ale czy gnałabym tam przez całe miasto? Nie wiem.
  • The Breakfast Club, Haarlemmerplein 31 jako jedna z niewielu knajp miała coś na kształt kącika dla dzieci: kilka zabawek + kredki. Wystarczyło, by w miarę spokojnie zjeść śniadanie.
  • Kinderkookkafé, Vondelpark 6B. Kawiarnia, w której dzieci same mogą wybierać i komponować swoje posiłki. Nie udało nam się tam dotrzeć, bo zamykają ją już o 17.00.

Ogólnie trudno było znaleźć mi knajpę z menu dla dzieci. Odnotowałam także, że naprawdę rzadko spotyka się w restauracjach kąciki dla dzieci, a i standardem nie są również krzesełka do karmienia.

MUZEA

  • Stedelijk Museum, Museumplein 10. Muzeum Sztuki Współczesnej, czyli dzieła w sam raz dla dzieci – jest kolorowo, ciekawie, a w kolejnych salach oprócz statycznych dzieł sztuki czają się ruchome instalacje. Osobiście byłam zachwycona tym miejscem.
  • NEMO, Oosterdok 2. Muzeum Nauki dla trochę starszych dzieci i dorosłych, aczkolwiek w środku znajdziecie tak wiele atrakcji, że nawet maluchy będą usatysfakcjonowane.
  • Van Gogh Museum, Museumplein 6. Muzeum przygotowało dla odwiedzających rodzin sporo atrakcji: m.in. warsztaty malowania, rozpakowywanie pełnej rozmaitych gadżetów walizki artysty itp.

PARKI

  • Vondelpark. Holenderski odpowiednik nowojorskiego Central Parku. Świetne miejsce na spacery z dzieckiem. Znajdziecie tu plac zabaw wyłożony piaskiem + basen (brodzik) dla dzieci. Cudowna sprawa szczególnie w upalne dni.
  • Wester Park. Nieco oddalony od centrum park, aczkolwiek równie uroczy, co jego kolega z miasta. My upodobaliśmy sobie tu głównie plac zabaw przy przedszkolu.
  • ARTIS. Zoo dostosowane do potrzeb najmłodszych. Z atrakcji warto wymienić wózki (depozyt 2 euro), w których na terenie obiektu można wozić dzieci + fontannę, w której można się kąpać (już po wyjściu z ZOO, od strony hotelu Plantage)

INNE

  • lotnisko Schiphol. Znajdziecie tu naprawdę sporo atrakcji dla dzieci. Od modelu samolotu, do którego dzieciaki mogą wchodzić, po plac zabaw z prawdziwego zdarzenia (Kids Forest, szukajcie go na Holland Boulevard, za strefą odprawy). Dodatkowo rodzice z małymi dziećmi mogą skorzystać ze specjalnego pomieszczenia z kuchnią i łóżeczkami, gdzie śmiało można przygotować dziecku jedzenie i położyć w razie potrzeby do snu. Uwaga: lotnisko Schiphol jest czwartym pod względem wielkości lotniskiem w Europie. Jeśli macie ochotę skorzystać z wymienionych atrakcji, polecam przyjechać do odprawy o wiele wcześniej, niż na 2h przed lotem.

Podsumowując.

Z udogodnień:

W tramwajach i autobusach jest specjalne wejście oraz miejsce dla osób z wózkiem. Pampersy w drogeriach kosmetycznych dostaniecie w takiej samej cenie, jak u nas. Dzieci są mile widziane raczej wszędzie i pisząc wszędzie, mam na myśli każde miejsce (do Niny uśmiechali się zarówno kierowcy autobusu, przechodnie, ale też sprzedawcy w coffeeshopie!). W okresie letnim na dworze robi się ciemno ok. godziny 22.30, a to oznacza, że można sobie spacerować z dzieckiem do późna, później ono pada i śpi do 9.00! W Amsterdamie czułam się dobrze i bezpiecznie. Jako matka podróżująca z dzieckiem, uważam, że jest to miasto przyjazne małym dzieciom. Oczywiście – woda wokół wpływa na wyobraźnię, ale po prostu jak wszędzie trzeba mieć oczy dookoła głowy.

Do minusów zaliczyłabym:

Rowerzystów oraz motocyklistów, którzy absolutnie nie zatrzymują się na pasach, więc przejście przez jezdnię z wózkiem bywa wyzwaniem. Przemykanie między zaparkowanymi rowerami po wąskich chodnikach również bywa dość męczące + bardzo wąskie wysepki na światłach – jeśli nie uda Wam się przejść na zielonym świetle za jednym zamachem, postój na takim skrawku chodnika nie należy do najprzyjemniejszych. Większość knajp nie jest wyposażona ani w przewijaki ani w krzesełka do karmienia dla dzieci. Dodatkowo: mieliśmy problem ze znalezieniem taksówki lub Ubera z fotelikiem dziecięcym. W Holandii nie działa opcja uberFAMILY, z kolei pani z infolinii taxi powiedziała, że nie mają samochodów z fotelikami, ale przecież możemy przewieźć dziecko na kolanach… Zdążyłam zauważyć, że Holendrzy mają dość luźny stosunek do wychowywania dzieci (patrz: dzieci przewożone na rowerze bez kasków itp.), ale c’mon…