5 MITÓW NA TEMAT STUDIOWANIA POLONISTYKI

8587724648_24926df337_b

Jeśli stoicie właśnie przed życiową decyzją (jako starsza koleżanka uprzejmie donoszę, że z perspektywy czasu jej waga wyraźnie maleje) wyboru studiów – oto kilka stereotypów na jakie napotkacie, decydując się na studiowanie filologii polskiej.

1. Na studiach polonistycznych nauczysz się dobrze pisać

Kiedy w pamięci wertuję swoje studenckie wspomnienia, natrafiam właściwie na dwa, może trzy epizody, podczas których miałam okazję wyszaleć się piśmienniczo. Była to poetyka, prowadzona przez okrutnie srogą panią profesor, Creative Writing z Olgą Tokarczuk oraz zajęcia z Teatru Współczesnego. Cała reszta to referaty, prezentacje, prace naukowe z tysiącem przypisów, prace krytyczno-literackie oraz przemądrzałe eseje. Zero kreatywności. Zero. Null. Nada.

Mimo to, pewnie zauważyliście, że zdecydowana większość absolwentów filologii polskiej pisze poprawnie (nie mylić z przysłówkiem porywająco) (pomińmy mój beznadziejny przypadek bezwzględnego łamania praw interpunkcji) i robi to nie dlatego, że ktoś nauczył ich na studiach pisać, ale zwyczajnie dzięki tysiącom godzin spędzonych na czytaniu książek, które w zauważalny sposób wzbogacają zasób słownictwa i styl.

Podsumowując: nie ma takich studiów, dzięki którym mógłbyś zacząć doskonale pisać. Możesz wyuczyć się poprawnej pisowni, ale na własny, rozpoznawalny styl pracuje się latami. Na pocieszenie dodam, że blog to idealne pole manewrowe (choć pełne min w postaci polonistek i polonistów od siedmiu boleści, czekających na Twoje lingwistyczne potknięcie), na którym można szlifować swoje umiejętności. To nie przypadek, że najlepiej pisane blogi w Polsce wychodzą spod piór polonistek (patrz: Segritta, Nishka, Miss Ferreira, Małokulturalna, Black Dresses).

2. Studentki filologii polskiej to pasztety w okularach i wyciągniętych swetrach

Dziewczyny o tzw. urodzie dla koneserów znajdują się na każdym (k)roku bez względu na kierunek studiów. Utarły się stereotypy, że jeśli politechnika to babochłopy, a jeśli polonistyka, to krótkowzroczność, skolioza i radiowa twarz. No to teraz  ponownie zajrzyjcie do blogerek wymienionych w poprzednim podpunkcie.

3. Po polonistyce nie znajdziesz pracy

Są wśród nas ludzie, którzy żyją w przekonaniu, że jeśli po humanistycznym profilu studiów nie pójdziesz uczyć do szkoły, zostaniesz nikim: Ale kim ty chcesz być, jeśli nie nauczycielką?! Na Boga, nie idźmy tą drogą! Nie zapominajmy, że począwszy od renesansu, humanista to przede wszystkim osoba wszechstronna. (Schlebiam sobie, a co!).

4. Wszyscy poloniści to #ortonazi

Zdarza się, że w towarzystwie ktoś nerwowo poprawia swoje błędy, bo boi się, że koleżanka polonistka (topos pani nauczycielki) nakrzyczy na niego/skarci/postawi do kąta. Dopóki nie są to tak rażące błędy, jak: włanczać czy poszłem, mam to szczerze gdzieś. Zresztą, jak mówi prof. Miodek: Psychologicznie byłoby nie do zniesienia, gdybyśmy nie mogli czasem powiedzieć: „Weź se to i daj mi spokój”.

Hej, my też jesteśmy ludźmi – zdarza nam się pomijać czytanie książek z kanonu lektur obowiązkowych (taki np. Potop) oraz zaglądać do słownika, by sprawdzić pisownię trudnych wyrazów (i nie mam tu na myśli tak abstrakcyjnych słów, jak gżegżółka).

5. Fiologia polska to mało praktyczny kierunek

Ok, umówmy się, że prawdopodobnie nigdy w życiu nie przyda Ci się wiedza z zakresu gramatyki historycznej (jery? who cares?) ani historia literatury staropolskiej. Studia polonistyczne uczą jednak uniwersalnych umiejętności: szybkiego czytania, kreatywnego myślenia oraz pokory.

No i zawsze możesz wyrwać chłopaka na imponujący tekst: Hej Przystojniaku, znam język staro-cerkiewno-słowiański.

W sumie, to jednak nie możesz.

(To było frajerskie, wiem).

Źródło zdjęcia