5 MIEJSC, KTÓRE WARTO ZOBACZYĆ W KATOWICACH + KONKURS

Wpis jest elementem współpracy z Tauron Nowa Muzyka Katowice


Już 6-9.07 odbędzie się kolejna edycja Tauron Nowa Muzyka Katowice – wydarzenia zrzeszającego wszystkich fanów elektroniki (i nie tylko). Uznałam, że to doskonała okazja, żeby przespacerować się ulicami stolicy Śląska i podrzucić Wam kilka pomysłów na to, co zobaczyć przy okazji wizyty na festiwalu.

Nikiszowiec

Charakterystyczne zabudowania tego usytuowanego we wschodniej części miasta osiedla zobaczyłam kiedyś u koleżanki na Instagramie i przepadłam. Ta urokliwa część Katowic zawdzięcza swoją nazwę szybowi kopalnianemu, utworzonemu tu na początku XX wieku. Za projekt osiedla odpowiedzialni byli Emil i Georg Zillmannowie, którzy wymarzyli sobie niewysokie, maksymalnie 3-piętrowe, ceglane budynki. Ułożone w czworoboki, tworzyły zamknięte kwartały z prywatnymi dziedzińcami. Przyznacie, że te ceglane familoki robią wrażenie?


Muzeum Śląskie

Tylko popatrzcie jak to wygląda! Powstały na poprzemysłowych terenach dawnej kopalni nowoczesny budynek świetnie komponuje się z zabytkowymi obiektami. Uwielbiam takie rozwiązania! Wśród stałych wystaw muzeum znajdują się m.in. Galeria Sztuki Polskiej, czy Galeria Śląskiej Sztuki Sakralnej. Mnie do gustu przypadła szczególnie inicjatywa slow, w ramach której zachęca się odwiedzających do chwili refleksji i zapamiętania tego, co zobaczyliśmy (badania mówią, że średnio spędzamy osiem sekund przed każdym dziełem sztuki).


NOSPR

Czyli, rozwijając skrót: Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia. Od 2014 roku funkcjonuje w nowym budynku i mieści w sobie dwie sale koncertowe (w tym jedną na ponad 1800 gości). Z ciekawostek warto wspomnieć, że oprócz koncertów odbywają się tu także liczne wydarzenia cykliczne, jak np. Mała Akademia Jazzu czy Muzyczna Świetlica – spotkania dla dzieci w wieku od 4 lat. Tutaj też koncertem otwarcia (The Cinematic Orchestra) wystartuje tegoroczna edycja festiwalu Tauron Nowa Muzyka Katowice.




MOODRO bistro & cafe

Restauracja skryta we wnętrzu starej maszynowni należącej do Muzeum Śląskiego to doskonałe miejsce na spotkanie ze znajomymi albo niedzielny obiad z rodziną (ten kącik dla dzieci jest naprawdę uroczy). W menu znajdziemy naprawdę wiele przeróżnych pozycji – od tradycyjnych dań, po te bardziej wymyślne – więc z pewnością każdy znajdzie tu coś dla siebie. Ja już znalazłam (czyt.: desery).



Międzynarodowe Centrum Kongresowe

Mówią, że to największy obiekt tego typu w Polsce. Budynek należy do Strefy Kultury i łączy się bezpośrednio ze Spodkiem. Warto wiedzieć, że odbywają się tu przeróżne wydarzenia: od Giełdy Minerałów, po Festiwal Świadomych Rodziców, na Silesia Bazaar – targach mody i dizajnu skończywszy. W tym budynku znajdą się również dwie sceny tegorocznego festiwalu Tauron Nowa Muzyka Katowice.


Tauron Nowa Muzyka Katowice

Już po raz dwunasty w Katowicach odbędzie się muzyczny festiwal, w ramach którego na scenie zaprezentują się zarówno debiutanci, jak i największe gwiazdy współczesnej elektroniki (ale też artyści jazzowi, rockowi i hiphopowi). W tym roku wydarzenie wyjątkowo odbędzie się nieco wcześniej, bo już 6-9.07 – w sam raz jako godne rozpoczęcie wakacji (eghm, kto ma jeszcze wakacje, ten ma). Wśród tegorocznych gości znajdą się m.in.: Roisin Murphy (WOW), Luke Vibert, Fur Coat, Princess Nokia, Dr. Rubinstein (WOW x 2), Midi Lidi czy Thomas Brinkmann. Z polskich twórców wysłuchamy z kolei: duet Rebeka, Fisza Emade Tworzywo, Mchy i Porosty oraz moje odkrycie zespół Niemoc. Kompletny lineup 2017 dostępny jest na stronie www. Gdybyście mieli ochotę już teraz wczuć się w klimat festiwalu, odsyłam do stworzonych przeze mnie playlist I i II.

PS 4-dniowe bilety na festiwal zostały już wyprzedane, wciąż nabyć można jednak karnety 2 oraz 3-dniowe, a także bilety na koncert zamknięcia.



KONKURS

Każde miasto ma swój wewnętrzny rytm i własną melodię. Z jakim kawałkiem kojarzy Ci się Twoje miasto? W komentarzu poniżej podaj autora i tytuł oraz krótko uzasadnij swoją odpowiedź. Dodatkowo zostaw swój adres e-mail, żebym w przypadku wygranej mogła się z Tobą skontaktować.

Czas trwania: 19-25.04
Nagrody: 2-dniowy karnet na festiwal Tauron Nowa Muzyka Katowice
Regulamin

  • Wiktoria Anna Weronika

    Moje miasto czyli obecnie Budapeszt, kojarzy mi sie nieodlacznie z

    Pedestrian – Hoyle Road.
    Dlaczego? Jest to jedyne miasto (zaraz po Nowym Jorku), ktore mozna przemierzac w pojedynke (jednoczesnie nie czujac sie samotnie) i na kazdym kroku odkrywac cos nowego. Waskie, dlugie ulice z przepieknymi kamienicami, male sklepiki, liczne bary a takze undergroundowy klimat, powoduje ze zwykly spacer po tym miescie zamienia sie w niezwykla podroz. Nie ma chyba nic lepszego niz imprezy w ciagu dnia na lodce A38 i wieczorny chill out nad rzeka! Goroco polecam!
    e-mail: info@thespoiledqueen.com

  • Ja w Katowicach studiuję i bywam podczas weekendów, a nie miałam pojęcia o tych miejscach! :)

  • Małgorzata Borkowska

    Jolka, Jolka pamiętasz… Budka Suflera. Ta piosenka kojarzy mi się z moim miastem rodzinnym- Lublinem. To w nim przeżyłam najpiękniejsze chwile, młodość, za nim tęsknie, wspominam. A może też jest opowieścią o mieście, w którym obecnie mieszkam, czyli Poznaniu. Tutaj gnam, tutaj żyje teraz, i tutaj planuje swoją przyszłość, a Lublin jest wspomnieniem, do którego wracam, rownież jest ostoją, w której odpoczywam, gdy mam na to czas. A żeby było ciekawiej, zespół Budka Suflera pochodzi z Lublina :)

    Pozdrawiam :)

    malgorzata.borkowska91@gmail.com

  • Paulina

    ja niestety nadal nie do końca mam „swoje” miasto. moje rodzinne strony to lubelszczyzna, pół życia spędziłam w Katowicach, studia w Toruniu, aż w końcu osiadłam w Warszawie. Pierwsze skojarzenie muzyczne z Chełmem, z którego pochodzę, to śpiewane mi przez babcię piosenki na dobranoc, a wśród nich „Złoty pierścionek” Reny Rolskiej. :)
    Katowice to lata młodości, szkoła muzyczna, w której poznałam fantastycznych ludzi, z którymi tak niesamowicie się zżyliśmy, że po imprezie na zakończenie szkoły ryczeliśmy jak bobry. :D Z tym czasem i z Katowicami najbardziej kojarzy mi się piosenka Dżemu – „Wehikuł czasu”.
    do Torunia z kolei wyjechałam ustrzelona strzałą amora i mam do tego miasta ogromny sentyment. ;) Najmocniejsze skojarzenia muzyczne to trzy piosenki: „Just the two of us” Groovera Washingtona, „Zielono mi” Andrzeja Dąbrowskiego oraz „Nie mam jaj” zespołu Kury. :D
    Warszawa na ten moment stoi dla mnie pod znakiem Krzysia Zalewskiego i jego dwóch ostatnich genialnych płyt, ale jeśli miałabym wybrać jedną piosenkę, to byłby to utwór „Jaśniej”. :)

  • Marcela Wiesnowska

    Wroclove – Marcelina :) za rytm, pasję, tempo, obraz, kadry, słowa, energię… wszystko co w punkt definiuje dla mnje mój Wrocław. marcelap@o2.pl

  • aga kniaź

    Wiadomo, że Poznań – miasto doznań, ale mnie się Much „Miasto doznań” jednak bardzo kojarzy z moimi Katowicami. Jeśli ktoś po tym tekście ma jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, że Kato to miasto doznań wszelakich, bo i wzrokowych, i smakowych, i słuchowych, to zdecydowanie powinien wpaść na Taurona, chociaż Much tam nie usłyszy, ale przekona się, że każdy wieczór jest inny, a centrum świeci nie tylko na żółto.
    Katowice ciągle odkrywam na nowo – mieszkając tu na studiach zachłysnęłam się centrum i nie zliczę wieczorów spędzonych na imprezowej Mariackiej; mieszkając przez ponad rok w Krakowie, wracałam tu na najlepsze w Polsce festiwale, na których będąc gościem i tak czułam się jak w domu; mieszkając z powrotem w Katowicach odkrywam przede wszystkim piękno ich architektury, polskie Champs-Élysées na Korfantego (tak! Taki był zamysł Mieczysława Króla, który zaprojektował tam mnóstwo budynków), niepozorne zdobienia śródmiejskich kamienic, absolutnie wyjątkowy Nikisz i nowości wyrosłe w Strefie Kultury.
    Chyba dopiero teraz dorosłam do Katowic albo to Katowice „dorosły” mnie. Po 26 latach czuję dumę z bycia Ślązaczką, a ślonsko godka nie jest dla mnie powodem do wstydu. Takie doznanie.

    kniazia at gmail dot com

  • nini

    Z moim ukochanym Wrocławiem niezmiennie kojarzy mi się piosenka Mikromusic ‚Pod włos’ :) Bo tak świetnie mówi o wszystkich uczuciach, które mam do tego miasta i wywołuje we mnie gęsią skórkę. Wrzucić na słuchawki i spacerować w wietrzny, ciepły letni wieczór po Wybrzeżu Dunikowskiego, spoglądając na pędzące na niebie chmury, to mi się marzy.

  • Magdalena Cąkała

    Moje serce rozdarte jest między Warszawą a Śląskiem, stąd mój wybór pada na kawałek Miuosha „Miasto Marzeń” (gościnnie wystąpiła Beata Kozidrak) z płyty „Pop”. Tak jak w samym utworze, połączenie rapu z delikatnym wokalem, tak w życiu- sen o stolicy pełnej pięknych wspomnień, mnóstwa inspirujących ludzi i fotograficznych kadrów, przez które mocno przebija codzienna, śląska rzeczywistość, industrialne krajobrazy, dynamicznie rozwijający się region, a szczególnie Katowice- nowoczesne miasto, świetna architektura i miejsca z duszą. Tutaj twardy charakter lokalsów łączy się z finezją, pasją, którą żyją na co dzień.

    magdalena.cakala@gmail.com

  • Marysia

    Kiedy przeprowadzałam się do Krakowa biorąc udział w wymianie studenckiej, nawet nie przyszło mi do głowy, że zostanę tutaj dłużej niż te kilka miesięcy letniego semestru, które miałam spędzić na UJ. I pomimo tego, że właśnie minęła kolejna mroźna zima, którą przetrwałam w tym mieście, Kraków chyba już zawsze będzie mi się kojarzyć z „Summertime Clothes” Animal Collective. Lato tu wynagradza wszystkie pochmurne miesiące – dziesiątki przeczytanych nad rzeką książek, rozmowy do rana, koncerty, wystawy i festiwale. I wrażenie, że sen jest stratą czasu.

  • Ja od siebie dodałabym świetny sklep z rzeczami od młodych śląskich projektantów Geszeft. Ile tam perełek!

  • beata

    Wrocław kojarzy mi się z muzyką lokalnych artystów. Lubię wynajdywać perełki, które później brzmią w słuchawkach każdego dnia. Miłością darzę kawałek Notopop – If U would (https://www.youtube.com/watch?v=y9kBQvXGN24). Pierwszy raz usłyszałam ich podczas koncertu na Świebodzkim Targu Kultury i od tamtej pory uwielbiam! Wokalistka ma świetny głos, przed mikrofonem czuje się świetnie, choć widać było wtedy, że jeszcze nie jest zwierzęciem scenicznym, co było urocze i bardzo autentyczne. Wiem, że dziś podbijają coraz więcej scen i może zaraz doczekam się płyty :)

    b.ratuszniak@gmail.com

  • Anna Kolanowska

    Ha! Warszawa ma i Mikromusic „Takiego chłopaka” oraz Pablopavo i Ludziki „Do stu”. W tej właśnie kolejności, nie pytajcie dlaczego:) Te kawałki towarzyszyły mi w różnych okresach, ale nierozłącznie kojarzą mi się z tym miastem i moimi tu czasami:)

  • Gaba

    Obecnie mieszkam w Krakowie i utworem kojarzącym mi się z nim jest Beirut – Chrostiana Looflera. To miasto jest takie jak ten utwór, trochę ospałe i spóźnione – za pędem życia zachodnich metropolii, biegnie swoim tempem, nigdzie nie spiesząc. Spacer nad Wisłę, wycieczka na kopce czy do parku to wszystko co możesz właśnie robić w rytm tego pięknego utworu – delektując się każdą chwilą. Żyje się tutaj wygodnie i przyjemnie ale mając wrażenie bycia trochę na uboczu,
    https://www.youtube.com/watch?v=huaxD7BJQnk

    (gpodobinska@gmail.com)

  • untilyoubreathe

    Kurczę, przez ten konkurs zebrało się na wspomnienia ;)
    Przeprowadziłam się na studia do Katowic, ale moim miastem jest zdecydowanie Nysa, z którą kojarzy mi się Lost Frequencies – Are You With Me. I teraz jak włączyłam ten kawałek, to znów widzę przede wszystkim lato i wycieczki nad jezioro, pływanie łodzią, najlepsze na świecie gofry, które rodzice kupowali jak byłam mała i które później sama kupowałam. Fajerwerki na festiwalu Ognia i Wody, godziny spędzane w korkach kiedy wracałam do domu ze szkoły, najlepsi ludzie jakich poznałam, najgorsi ludzie jakich poznałam ;), robienie wianków w parku, wycieczki rowerowe nad okoliczny staw, bieganie po torach kiedy Pan Strażnik nie patrzył, jeżdżenie komunikacją miejską cały dzień kiedy szło się na wagary, karmienie gołębi na rynku.
    Niby małe miasteczko, gdzie każdy się znał i „nie było co robić”, a teraz, mimo że Katowice są bardzo ładne, to jednak tęsknię :(
    untilyoubreathe@gmail.com

  • Ola

    Katowice, miasto, z którym związana jestem od dzieciństwa. Czas szczęnięcych lat, studiów, pierwszej pracy, koncertów i imprez do białego rana. Bywam tam często, miło patrzeć jak miasto się rozwija. Wstyd mi, że do tej pory nie byłam w Muzeum Śląskim mimo, że często obok przejeżdżam. Postanawiam poprawę. Dodałabym do twojej listy jescze co najmniej 5 równie intersujących punktów. Z Katowicami kojarzy mi się jednoznacznie jedna piosenka Comy „Los cebula i krokodyle łzy”. Ma to jednak bardzo osobisty charakter. Słodko-gorzkie połącznie. Jest to symbol mojej niespełnionej miłości, morza wylanych łez i ogromu cierpienia, ale też pięknych, ekscytujących chwil (a wszystko na tle Katwic właśnie). Katowice mają do mnie wymiar mocno sentymentalny. Miło było poczytać, dziękuję.

  • Aleksandra Hurek

    Z moim nie moim miastem najbardziej kojarzą się kolorowe kamienice i mosty, których liczba przekracza setkę. Mnie natomiast kojarzy się z niebywałą atmosferą, której ciężko doświadczyć w jakimkolwiek innym mieście. Nie mówię, że jest tu lepiej, ale coś tutaj unosi się w powietrzu – wyjątkowo nie chodzi o smog – i sprawia, że chce się tu zostać, mieszkać, być. Jednak duszę miasta najlepiej oddaje dzielnica, która zwie się Nadodrze. Pełno tam kontrastów, bo obok pięknych i wyremontowanych kamienic, którym zdjęcia można robić w nieskończoność, stoją te, które wyglądają, jakby miały zawalić się dokładnie za trzy sekundy (czasem nawet spoglądam na zegarek i odliczam, ale na szczęście żadna z nich nie runęła) albo jakby z którejś z nich miał lada moment wybiec rozwścieczony dres i wbić ci nóż prosto w nerkę. Jeśli chodzi o ludzi, to także można tam zobaczyć całe spektrum – od Sebów i Andżel pchających wózki i popalających papieroski, przez narzekające babcie-sprzedawczynie z warzywniaków, aż do ekscentrycznych artystów, którzy inspiracji w tej dzielnicy mają aż nadto. Lokale również są najcudowniejsze na świecie. Można oddać obrus do wykrochmalenia w oldschoolowym maglu i aby wypełnić sobie czas oczekiwania, pójść do hipsterskiej kawiarni na chai latte, a później kupić kaktusy i oplątwy w lokalnych kwiaciarniach, w których króluje biel i minimalizm.
    To miejsce mnie przeraża i zachwyca jednocześnie, ale uważam, że wszystko, co niebywałe, powinno wzbudzać silne emocje.

  • Anna Drobna

    HEY – 2015 – Wadowice.

    To piosenka to moje ostatnie tygodnie przed wyprowadzką, przebiegłam dziesiątki kilometrów na stadionie wadowickiej Skawy mając zapętloną tę piosenkę. Ilekroć wracam i przejeżdzam tylko przez most na Skawie, zawsze słyszę ją w mojej głowie.

  • Monika Koprowska-Ludwig

    Katowice to pot i łzy. 5 lat ciężki studiów, ciągłe udawadnianie, że mogę,że potrafię, ze dam radę i mimo że dalam i tak musiałam rozbijać szklany sufit. Wtedy to było najbardziej szare miasto pełne typow pod ciemnej gwiazdy. Myslalam,ze nigdy sie juz z niego nie wyrwę.Juz ładniejszych był Chorzów. Dopiero od kilku lat pięknieje i zaczynam go lubić. W MCK jestem co tydzien:) Nabrałam dystansu mieszkając kilka lat w cudnym Sandomierzu:) Mimo zmiany zdania i pokochania go, kojarzy mi sie z muzyką ciężką, mroczną,duszną, dołującą. Wtedy z Dżemem i „Whisky, moja zono” czy Pearl Jam „Nothingman”, dziś z Audiomachine i ” Shadow fall”, bo mam wrażenie ze wreszcie idzie po swoje :) irishbeer76@gmail.com

  • Daria Madeja

    Tycho – Daydream. Jako rodowita tyszanka nie mogłam odpowiedzieć inaczej! :) Raz, że podobieństwo nazwy, dwa – tytuł, który ewidentnie nawiązuje do „miasta-sypialni”, jakim przez długi czas były postrzegane Tychy. Połamane dźwięki Tycho to przykład nieszablonowego podejścia do budowania dźwięków, to też elektronika mająca elementy koncepcyjności. I takie też są Tychy – miasto nowoczesne jak elektronika, z mocno koncepcyjnym planem zagospodarowanie przestrzennego. Co ciekawe, projekt Tycho poznałam 4 lata temu, dokładnie w dzień po przeprowadzce do Krakowa. W słabszych momentach wrzucam na tapetę album „Dive” i moja głowa od razu „wraca do ustawień fabrycznych”. Jednym słowem skuteczne jak urząd skarbowy, a tańsze od psychoterapeuty i mniej kaloryczne od tyskiego piwa. ;-) Tycho i Tychy są spoko! daria.madeja@op.pl

  • marta.alicja

    Bielsko-Biała. Jestem tam co dzień, niezmiennie od dwunastu lat. Dom, dwadzieścia kilometrów drogi, kilkanaście kroków do szkoły, pewnie osiem godzin w szkole, kilkanaście kroków do samochodu, dwadzieścia kilometrów drogi, dom. Przez długie lata niewiele, prócz edukacji, łączyło mnie z tym miastem – ograniczana czasem i nadmierną troską rodziców, nie miałam okazji go poznawać. Dopiero liceum przyniosło wolność. Wędrówki ze szkoły do cukierni, od przystanku do przystanku, od sklepu do biblioteki w rytmie „Bez mapy” Łony i Webbera sprawiły, że odczułam tę miłą lekkość bytu, jaką może dać miasto. Bas, krok, drum, krok, patrzę w górę, o, jakie ładne zdobienia, krok, nie widziałam wcześniej tej kamienicy, krok, bas. Co z tego, że przemierzamy z Łoną inne ulice – idziemy do przodu, idziemy przed siebie, „dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę”.

    marta.alicja.tab@gmail.com

  • AM

    Niebieskie tramwaje przecinają miasto. Żółte autobusy zatrzymują się na przystankach. Mamy wiosnę, więc na Swobodnej już kwitną kolorowe tulipany, a na Wzgórzu Andersa coraz większe gromadki celebrują kwietniowe popołudnia. Nadodrze, oczywiście, nieustannie rozkochuje swoim niepowtarzalnym klimatem. Urocze kawiarenki za dnia, mroczne piwnice wypełnione dźwiękami muzyki elektronicznej nocą. Wyrastające zewsząd kościoły, majestatyczny dworzec, mosty i mosteczki. Trawa, której prawie nie widać, bo została zaanektowana przez spragnionych słońca i piwa studentów. Ach, Wrocław! No i ten zapach świtu, którym zaciągam się wracając rano z imprezy.

    Moje miasto mogę zdefiniować tym kawałkiem: Telefon Tel Aviv – The Birds (w remiksie Ellen Allien)

    https://www.youtube.com/watch?v=ClzTX9SBQRw&list=PLRvUJ2S5QSFUkM_JWQvumoYHzsRmt69Bu&index=24

    lozinska.anna.maria@gmail.com

  • Małgosia

    Kielce – ciężko coś wybrać. Tutaj niesamowity koncert akustyczny dała Mela Koteluk, tutaj pierwszy raz w życiu wybrałam się na koncert Dawida Podsiadły (a potem byłam na czterech kolejnych w innych miastach). Tu w podróż do muzycznych dalekich krajów zabrał mnie improwizujący Fisz Emade Tworzywo i tu z przerażeniem patrzyłam na średnią wieku fanek Taco Hemingwaya. Tutaj odkryłam niesamowicie dużo pięknych, poruszających dźwięków w domowym zaciszu. I choć komuś spoza tego miasta może wydawać się, że Kielce to Liroy i scyzoryk – w życiu nie spotkałam się z takim skojarzeniem bezpośrednio. I jeśli miałabym wybrać jeden jedyny utwór, byłby to „BŁYSK” zespołu Hey. Rok temu, 22 kwietnia 2016 miał premierę ich album o tej samej nazwie. Nigdy nie zapomnę spacerów z „Błyskiem” w słuchawkach i obserwowaniem budzącej się do życia przyrody, kiedy Kasia Nosowska recytuje: Spałam gdy się kończył świat. Od tej pory koniec świata kojarzy mi się z wiosną. A „Błysk” z Kielcami. Dodam, że byłam przeszczęśliwa słysząc utwór na żywo, właśnie w Kielcach. I tak zostało.
    m.a.kilijanek@gmail.com

  • Anna

    Talking Heads- This Must Be The Place (Naive Melody). To najbardziej pozytywna piosenka piosenka jaką znam, kojarzy mi się z beztroskim dzieciństwem, miłością, rodziną, tańcem…z domem, czyli Zgorzelcem. To tam przeżyłam swoje najlepsze chwilę, spotykam się z rodziną, stąd pochodzą wszyscy moi przyjaciele. Zawsze kiedy tam wracam, uśmiech sam pojawia się na twarzy i powtarzam sobie w głowie, że THIS MUST BE THE PLACE. Idąc za słowami piosenki: „Home is where I want to be”, a ja chcę być właśnie w Zgorzelcu.

  • Gosia

    Maria Peszek ‚Moje miasto’. Zmieniam się ja, zmienia się Wrocław, a słowa wciąż aktualne. Pozdrawiam, gosiapodyma@gmail.com

  • Katarzyna Olczak

    Moje życie to kilka ważnych miejsc, dlatego trochę łamię konwencję. Te miejsca to moja przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Życie. Tak czuję. Zapraszam:

    Przeszłość: Opole, a wraz z nim https://www.youtube.com/watch?v=N7m86aMNjlQ – tu nabieram powietrza – zaczyna się czas świadomości. Potem już nie powiem: wszędzie można dojść na piechotę i pomyśleć spokojnie o kilku rzeczach.
    Teraźniejszość: Wrocław i https://www.youtube.com/watch?v=TW9uj83Vq-0 dlatego, że dałam się porwać, a uniesieniom nie ma końca
    Przyszłość: Warszawa, a tu: https://www.youtube.com/watch?v=K0qwGPpimic – niech przyjdzie nieoczekiwane. I dobre.

    kolczak@poczta.onet.pl

  • ANM

    Miasto: Sarajewo, utwór: „Tvoga srca vrata” [Drzwi twojego serca], Crvena Jabuka
    https://youtu.be/Sn7pFOVzvzM

    Pomimo że aktualnie mieszkam w Krakowie, a do 2009 roku w Katowicach, za miasto najbardziej swoje uważam Sarajewo. Miasto, na którym piętno odcisnął nie tylko Jugo-rock lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku, ale i wojna. Miasto, które pozostawia niemożliwy do wymazania ślad w każdym, kto kiedykolwiek w nim mieszkał. Miałam to szczęście od 2009 do końca 2012 roku. Nie przebił go Wiedeń, ani żadne z polskich miast. Wciąż z nostalgią powracam do niego fizycznie i we wspomnieniach.

    Utworu, który kojarzy mi się z Sarajewem słuchałam przed wyjazdem w nieznane. Teledysk pokazuje scenki z tego niepowtarzalnego urbanistycznego tworu, pełnego uroku i sprzeczności. Mimo że kręcony w późnych latach 90, wciąż dobrze oddaje klimat osobliwego miasta, za którym często tęsknię. Tekst utworu właśnie taką tęsknotę za minionymi „lepszymi czasami” oddaje. Pomimo że zespół wykonujący utwór nie wpisuje się w mój muzyczny gust, ta jedna piosenka jest niesamowita i idealnie oddaje miasto minione i miasto współczesne.

    Sarajewo niezmiennie czaruje mieszanką architektury otomańskiej, austro-węgierskiej i socjalistycznej, okraszonej raz do roku zapachem kwitnących lip, czy czereśni. A muzyka świetnie oddaje klimat ukrytych niezwykłych miejsc, do których wciąż wracam wspomnieniami. W moim mieście – Sarajewie.

    ale.nedzi@gmail.com

  • Lukasz

    Arctic Monkeys – The View From the Afternoon.

    Kraków.

    Bo wtedy, ponad dekadę temu, na dobre po moim mieście chodziłem i się w nim zakochiwałem. Z Arktycznymi Małpkami na uszach. A ten teledysk mógłby się przecież równie dobrze w Krakowie dziać.

    Watcher.of.skies.blog@gmail.com

    https://youtu.be/PeQAZsyucbQ

  • Domi

    Goopya Peezda Kultu – to jest numer idealnie określający moje odczucia do miasta Bydgoszcz – a bo ja rodowita Torunianka i zakorzenione waśnie mam własnie z uroczymi „Tyfusami” :D wiem o czym mowie – studiuje juz tam 5 lat na niechlubnym UTP które jest dzikie i nieprzewidywalne, mam równie dzikiego i nieprzewidywalnego ojca pochodzącego z tego miasta, no i ukochane żarty pod tytułem „Bydgoszcz? A to ta wieś pod Toruniem”. Jakby to mój ulubiony profesor od przedmiotu o wdzięcznej nazwie PET powiedział „no toćka w toćke się z tym zgadzam” z dozą dystansu pozdrawiam z Rydzykowa :) dominika.golinczak@gmail.com

  • Paulina

    O Poznaniu w którym mieszkam napisano wiele piosenek. Każdy przecież kojarzy wesoły kawałek „ezoteryczny Poznań”. Piosenka Piżamy Porno idealnie opisuje miasto doznań, jednak klimat miasta oddaje numer Kiasmos „Looped”. Rozpoczyna się delikatnie, jak każdy poznański poranek, jednak z każdą sekundą nabiera tempa tak i jak życie w tym mieście. Kawałek jest rytmiczny i harmonijny jak poznańska komunikacja miejska i przejeżdżający rowerzyści przez rondo Kaponiera niczym kolarze na tour de France. Mimo elektornicznych brzmień znajdziemy w tym utworze wiele spokoju, który również odnajdziemy leżąc pod drzewami na Cytadeli czy nad jeziorem Malta. „Looped” to nowoczesne brzmienie z pewną nutą melancholii, tak jak i Poznań- miasto w którym stare kamienice zamieszkiwane są przez studentów napędzających to miasto nową energią. paulinaswinka@wp.pl

  • Malwina Charko

    Mnie to się dom raczej z samą drogą kojarzy, na autostradzie po Tauronie leciałby Ariel Pink – Baby :)
    https://www.youtube.com/watch?v=HJHv-giFchM
    konfasela@gmail.com

  • Catche

    Poczucie wolności, zjednoczenie z naturą i ty. Takie skojarzenia i odczucia wywołuje u mnie piosenka „Born to be wild”. W melodię tego kawałka zespołu Steppenwolf pojawia się w mojej głowie kolejny obraz. Jest to niewielkie miejsce postojowe przy drodze w moim małym miasteczku nieopodal Krakowa. Będąc tam człowiek czuje, jakby odciął się od cywilizacji. Za sobą ma drogę oraz sosnowy las, a przed sobą opierając przedramiona o drewniane belki, obserwuje słońce, które powoli chyli się ku zachodowi. Widzi miejsce potocznie zwane przez mieszkańców piaskownią. Nazwa nie wzięła się jednak z nieba. Są to bowiem rozległe tereny pokryte właśnie piaskiem, na którym rosną niewielkie drzewka, gdzieniegdzie zasadzone gęściej, a w innych miejscach rzadziej. Wśród tego wszystkiego jego wzrok przyciąga tafla wody bajorka, w której odbijają się promienie zachodzącego słońca, dając obserwatorowi niesamowite efekty wizualne. A kiedy skieruje swoje oczy na horyzont, w miejsce gdzie piaskownia ma swój koniec, ujrzy już tylko sam gęsty las. Wszystko to tworzy magiczną scenerię, która sprawia, że to miejsce wydaje się być nietknięte przez człowieka. Ucieczka od zgiełku codziennego życia, zatopienie się choć przez chwilę w naturze, poczucie tej charakterystycznej wolności i spokój, które odczuwamy jedynie będąc blisko darów przyrody, gdy nic innego nie ma wokół jest tam proste do osiągnięcia. Nasz umysł będąc ciągle zabiegany automatycznie ucieka do tych wszystkich przywilejów, które daje takie odosobnienie od świata.

    catchielia@gmail.com

  • barrie

    Katowice – za co je kocham?
    – możliwość rozwoju kulturalnego (Tauron trwa tylko 4 dni, w pozostałe dni w roku koncerty w Jazz Club Hipnoza, Fabryce porcelany, InQ)
    – spacery po modernistycznej architekturze tego miasta i za to, ze nowo powstające budynki sie dopełniają (MCK i Spodek)
    – rozwój stylu i gustu i za wspieranie małych przedsiębiorstw (BAZAR, SWAG SHOW Silesia, FOOD FEST!)
    – szacunek do kinematografii (Rialto, Światowid, Kosmos)
    – Ślunsk w nowoczesnym wydaniu (Geszeft, Gryfnie)
    – legendarne koncerty JIMEK i MIUOSH w NOSPR!

    Załączam nutę, przy której mam gęsią skórkę i łzy w oczach: MIUOSH x JIMEK x NOSPR – Piąta Strona Świata 360° https://www.youtube.com/watch?v=x_NmsJqSwHI
    ewabarczyk94@googlemail.com

  • Magdalena Hoszowska

    „Pieprze Cię miasto” Marii Peszek. Tak jak kocham Wrocław, tak równie mocno potrafi mnie rozczarować i obezwładnić swoją ignorancją i bezsilnością. Miasto, które ma wpisane w historię międzykulturowość, a obecnie promowane jest hasłem „miasto spotkań” coraz częściej staje się obsceniczną areną wybryków spod znaku palenia kukły Żyda na Rynku. Do niedawna Europejska Stolica Kultury, która niewzruszona patrzy, jak jedna z najlepszych scen teatralnych plądrowana jest miernotą artystyczną i małością samego zarządzającego. Miasto tylu możliwości, a przejęte totalnie przez korporacje, które oferują frustrację i marazm zawodowy. Trudną kochanką staje się to miasto, ale jak z każdej toksycznej relacji, nie jest łatwo z niego zrezygnować. A że historia lubi zataczać koło, a ciemnota ludu nie raz salony oświeciła, to liczę, że złote czasy tego miasta wciąż przed nami. Historyczne przełomy zdarzają się bez żadnych analiz wstępnych.:)
    magda.hoszowska@gmail.com

  • Anja

    anna.opas92@gmail.com

    Miasto Toruń.

    Smolik / Kev Fox – Run

    Od momentu, kiedy trafiłam w zeszłym roku na ich koncert, moje miasto pachnie mi tą właśnie melodią. Jest w niej silna energia, może trochę dramatyzmu i dużo emocji, szczególnie kiedy wybrzmiewa refren. Uwielbiam słuchać jej wczesnym świtem w słuchawkach spacerując bądź biegając po starówce. Miasto dopiero się budzi, jest ciche i puste, tak jakby wstrzymywało oddech przed rozpoczęciem kolejnego dnia, a ja czuję jakby należało tylko do mnie.

  • Ewa Rynkowska

    Z Warszawą kojarzy mi się najbardziej kawałek Batuk – Call Me Naughty ft Nandi Ndlovu. Ta szalona muzyka jest idealnym odzwierciedleniem biegu przez miasto. Wymarzony soundtrack do weekendowego tour po galeriach sztuki, kawiarniach i koncertach. No i ten teledysk – niebo do góry nogami, stawiane kroków w przód i ciągłe cofanie się, kolory, kreatywność – 100% Warszawa. Ale od szaleństwa musi być też odpoczynek, więc zaraz po Batuk należy włączyć Lucy Rose – Is This Called Home i pomyśleć o Słupsku – powrotach do domu, spacerach nad morzem i totalnym chillu. Taki duet gwarantuje perfekcyjny życiowy soundtrack. eva.rynkowska@gmail.com

  • Natalia Cempura

    Z Wrocławiem niezmiennie od kilku lat kojarzy mi się piosenka (wrocławskiego!) zespołu Neonu pt. „Gorący styczeń”
    Pierwszy koncert zagrali ponoć w jednym z lumpeksów. Kiedy myślę o Breslau i piosence od razu zaczyna nucić tę zwrotkę:

    miastem rządzą nasze żądze
    włóczą się po ciemnych bramach
    konsekwentnie jak co tydzień
    nikt nie zrobi tego za nas

    znów bezsenność i kamfora
    w siwym dymie kalambury
    chillout, rura, do maniany
    w niebie czeski film jest grany

    Czy te nazwy coś Ci mówią? Miejsca kultowe na mapie Wrocławia. Ja szczególnie ciepło myślę o mieszczącym się w starym teatrze Kalamburze.

    nati_14@interia.eu

  • Anastazja Hadyna

    Powidok miasta utkany z wielu dźwięków. Interwały między 1. https://www.youtube.com/watch?v=m_N63b2Tk-A, a 2.https://www.youtube.com/watch?v=2LychIfAtRM a 3.https://www.youtube.com/watch?v=VDBpZdQNp9E a… 4…5…6…

  • Patryk Strzałkowski

    Choć teraz już tam nie mieszkam, to moim miastem wciąż jest Porto, gdzie spędziłem najbardziej beztroskie miesiące życia. Porto to metropolia, jednak szczególnie w centrum, i szczególnie w dni świąteczne, ma atmosferę uroczego, małego miasteczka. W portugalskie juwenalia i przede wszystkim w największe święto miasta – noc św. Jana – ludzie tłumnie wychodzą na ulicę, pieką sardynki na grillach i bawią się w rytmy portugalskiej muzyki. To właśnie jest jedną z najfajniejszych rzeczy – że ludzie od nastolatków po staruszków potrafią bawić się razem w rytmy muzyki, która może i jest przaśna, ale jest też swoja. A dla wszystkich ulubioną kapelą jest Quim Barreiros – i to właśnie z ich kawałkiem A garagem da vizinha kojarzy mi się ukochane Porto <3
    https://youtu.be/Tu5-h4Ye0J0

  • Laureatką konkursu zostaje: lozinska.anna.maria@gmail.com GRATULUJĘ!
    Proszę o podesłanie danych (adresu, imienia nazwiska i telefonu dla kuriera) na adres info@venilakostis.pl